Alkomat AlcoSense Excel, test i recenzja – niezbędnik kierowcy imprezowicza

Co lepsze? Wydać 550 zł i mieć pewność, że można spokojnie usiąść za kierownicę, czy 5 tys. zł (a może i więcej) na grzywnę i jeszcze stracić prawo jazdy. Wybór chyba jest oczywisty. Sprawdzimy co jeszcze zyskujemy

To będzie bodajże najkrótszy test w historii Mobility. W zasadzie bardziej by pasowało tu określenie „opis działania”, bo ciężko testować urządzenie, które jest banalnie łatwe i intuicyjne w obsłudze do tego stopnia, że nie potrzeba lektury instrukcji obsługi. Za to niejednego kierowcę i rowerzystę może wybawić ze sporych opresji.

Wakacje to czas imprez, ognisk, grillów i ogólnie tzw. chill outu. Często towarzyszy im alkohol, który, jak wiadomo, w rozsądnych ilościach jest dla ludzi. Przy czym rozsądna ilość to kwestia indywidualna, natomiast taka, po której nie wolno usiąść za kierownicę jest już prawnie sankcjonowana.

Wiadomo – czasem impreza się przeciągnie, czasem wypita ilość alkoholu przekroczy tą, która była planowana. Prowadzenie samochodu świeżo po spożyciu jest czymś karygodnym. Co innego, jeśli minie trochę czasu. I właśnie – co oznacza „trochę”, co zrobić, kiedy nie jesteśmy pewni, czy już możemy usiąść za kierownicę? Można iść się przebadać na pierwszej z brzegu komendzie, nawet sama policja do tego zachęca. Ale jeśli jesteśmy na odludziu i na komendę trzeba … dojechać samochodem? Z pomocą przychodzi podręczny alkomat.

Zmieści się w każdej kieszeni

Alkomat AlcoSense Excel bez problemu zmieści się w kieszeni, nie zajmie dużo miejsca w bagażu. W opakowaniu, oprócz samego urządzenia, znajdziemy 3 baterie i 5 ustników, oraz kabel USB.

Przy pierwszym włączeniu musimy ustawić datę i godzinę. Od tego dnia odliczany jest czas do kolejnej kalibracji urządzenia, którą należy wykonać raz na 12 miesięcy. Przed upływem ważności kalibracji na wyświetlaczu alkomatu pojawia się stosowny komunikat z przypomnieniem. Alkomat należy odesłać lub przynieść do punktu kalibracji, gdzie wykonuje się ją  przy pomocy specjalnej aparatury, ale w końcu to nie policyjne urządzenie, którego pomiar może być dowodem w sądzie. Po prostu ma wskazywać, czy powinniśmy wsiadać za kierownicę, czy jeszcze odczekać, a wyświetlana ilość promili w wydychanym powietrzu ma sugerować ewentualny czas wstrzymania się od prowadzenia.

AlcoSense Excel ma 3 przyciski nawigacyjne na przednim panelu, jeden z nich służy do włączania/wyłączania urządzenia. Alkomat również się włączy po rozsunięciu. W takim trybie możemy zainstalować ustnik.

Dmuchamy

Producent zaleca korzystanie z urządzenia minimum 30 minut po spożyciu alkoholu. Mowa jest o możliwości uszkodzenia czujnika, ale chodzi także o dokładność pomiaru. Ten jest robiony z głębi płuc (stąd dmuchnięcie musi być konkretne, może nie bardzo silne, ale powinno trwać kilka sekund). Chwilę po spożyciu alkohol pozostaje w ustach, więc wynik pomiaru może być przekłamany.

Jeśli jesteśmy trzeźwi pojawia nam się zielone tło, wynik 0,00 i krótki sygnał dźwiękowy, że wszystko z nami w porządku. Jeśli wypiliśmy za dużo pojawia się czerwone tło, przekreślony samochód i długi sygnał dźwiękowy. Jest jeszcze stan pośredni (żółte tło), kiedy Excel wykryje, że wypiliśmy niewielką dawkę alkoholu, albo już prawie nie mamy procentów w wydychanym powietrzu.

Niełatwo jest AlcoSense oszukać. Tu z praktyki – finał mistrzostw świata oglądany ze znajomymi. Wypiłem 2 półlitrowe piwa. Między dopiciem ostatniego łyka i badaniem alkomatem minęły 2 godziny. AlcoSense sugerował rezygnację z prowadzenia samochodu, choć niejeden po „dwóch piwach” usiadłby za kierownicę.

Dla sportu przepłukałem usta i umyłem zęby. Pomiar był podobny, w zasadzie nic to nie dało.

To wszystko. Alkomat AlcoSense ładnie wygląda, był nagradzany, ale przede wszystkim ma pokazywać to, czy powinniśmy powstrzymać się od prowadzenia samochodu. I z tego zadania się wywiązał.

Alkomat AlcoSense Excel kosztuje 550 zł. Nie jest to mały wydatek (wysoka cena wynika z faktu, iż w czujniku jest platyna), ale porównując do kosztów związanych z potencjalną utratą prawa jazdy i grzywny chyba warto zaryzykować.

W skrócie

– kolorowy wyświetlacz (standard to monochromatyczny)

– blokada przeprowadzania testów w momencie, gdy podzespoły przekroczą zakres temperatur między +5°C a +40°C

– ochrona czujnika przed przeciążeniem

– certyfikat dla urządzeń medycznych – ISO13485

–  30 dni na zwrot bez podania powodu przy kupnie przez stronę internetową

 

 

 

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane