Android 8.0 Oreo – co nowego? Najważniejsze nowości w systemie Google

Jacek WolanAutor:
1248 0
Google oficjalnie zaprezentował nową wersję systemu Android. System o nazwie kodowej Oreo oznaczony został numerem 8.0. Firma kontynuuje tym samym swój cykl wydawniczy systemu i przypinania mu nazw zaczynających się od kolejnych liter alfabetu.

Ale zaraz, zaraz… Ósma litera alfabetu to przecież nie O, a H, ale o Honeycombie (Android 3.x) chyba już niewielu pamięta, więc aby uściślić – Google nazywa tak istotne wydania systemu (do wersji 2.0 Android przybierał aż 4 nazwy, a później było podobnie).

Ważnym elementem nazewnictwa systemowego jest też nawiązanie do różnego rodzaju słodkości – w swojej historii Android przechodził już przez pączki, ciastka, cukierki, lizaki, batoniki, więc i tym razem tradycji stało się zadość, a okrągłe czekoladowe herbatniki z kremem teraz zaczną nam się kojarzyć z nową wersją systemu Google.

Znamy więc już nazwę i oznaczenie, ale jakie zmiany przynosi ze sobą już ósma odsłona tego najpopularniejszego systemu mobilnego na świecie?

Rewolucji znów nie ma

Jeśli patrzymy z perspektywy użytkownika poprzedniej wersji systemu oznaczonej numerem 7.x zmiany, jakie wprowadza ósemka, nie będą bardzo wyraźne (przynajmniej na pierwszy rzut oka).

Zaktualizowany został panel powiadomień, w którym teraz odwrócono kolory, co nadało lekkości w wizualnym odbiorze tego – jakby nie było – najczęściej używanego elementu systemu. Same przełączniki działają jak dotychczas z drobnymi, ale istotnymi, wyjątkami.

Przede wszystkim „bateria” nie wyświetla teraz wykresu z historią zużycia i przełącznikiem do „oszczędzania baterii” – teraz ten tryb włączamy pojedynczym kliknięciem w baterię z „plusikiem”. Niby szybciej, a samą historię nadal można podejrzeć po przytrzymaniu palca na ikonie, ale poprzednie rozwiązanie było bardziej zaawansowane, ale to kwestia gustu.

Podobnie jest z transferem – pojedynczym kliknięciem włączamy lub wyłączamy przesył, ale już nie podejrzymy poziomu wykorzystania pakietu danych – w tym celu znowu trzeba przytrzymać palec. Usunięte więc zostały „szybkie informacje”, które uzyskać możemy wyłącznie w ustawieniach systemowych.

Zmian na plus w obszarze powiadomień jest jednak znacznie więcej. Po pierwsze, pojawiła się obsługa odkładania powiadomień na później przy użyciu gestów znanych choćby z Gmaila. Teraz możemy przesunięciem palca, jak dotychczas, całkowicie zamknąć powiadomienie, ale jeśli będziemy chcieli do niego wrócić, musimy zatrzymać się z wykonywaniem gestu „w połowie drogi”, bo wyświetlić ikonę ustawień i odłożenia w czasie (do tej pory mogliśmy tylko przejść do ustawień aplikacji po przytrzymaniu palca na powiadomieniu). Dodatkowo, jeśli na liście wyświetlanych jest bardzo dużo powiadomień, w dolnej części listy zostaną wyświetlone ikony aplikacji, z których pochodzą, a po przewinięciu listy pojawi się ich treść. Samymi powiadomieniami poszczególnych programów można teraz też znacznie lepiej zarządzać poprzez kategoryzację ich w ustawieniach – w zależności od priorytetu może być generowane powiadomienie dźwiękowe i komunikat.

Oceniając stronę wizualną, trzeba jeszcze powiedzieć o dwóch elementach – ustawienia i ekran główny. Ten ostatni będzie często wymieniany przez producentów sprzętu (ale znacznie łatwiej!), ale sam panel opcji konfiguracyjnych zwykle pozostaje nienaruszony, a ewentualnie „ubogacony” różnymi dodatkami. Ustawienia są teraz znacznie lepiej rozlokowane, a dzięki grupowaniu opcji, stały się bardziej przejrzyste.

Może dlatego część ustawień pojawiała się w powiadomieniach, a teraz, gdy wreszcie – a przynajmniej tak się wydaje – zapanował porządek w konfiguracji, nie ma już potrzeby innego dostępu do tych opcji. Wszystkie grupy ustawień dostępne są na jednej przewijanej liście – jest ich tylko 12, więc przewijanie nie powinno stanowić problemu.

U góry pojawiają się sugestie (podobnie jak w Nougat) dotyczące możliwości zabezpieczenia urządzenia, a poniżej zobaczymy już standardowe „Sieć i internet”, „Bateria” itd.

Nowością jest jednak wspomniane wcześniej grupowanie, bo teraz po wejściu w „Wyświetlacz” zobaczymy opcje dotyczące poziomu jasności, tapety, czasu do uśpienia urządzenia, czy trybu obracania ekranu, a poniżej widnieją – domyślnie zwinięte – „Zaawansowane”, gdzie dodatkowo możemy decydować o rozmiarze czcionki czy interfejsu. Jest to bardzo wygodne i czytelne – aż dziw, że pojawiło się dopiero w tej wersji.

Co ciekawe, opcje dotyczące uśpienia urządzenia znalazły się zarówno w opcjach baterii, jak i wyświetlacza, ale są powiązane ze sobą, więc można je ustawić w dowolnym oknie.

Ekran startowy również został zaktualizowany. Od teraz ikony skrótów mają być normalizowane, aby dopasować je do reszty i tym samym ujednolicić przyjęty schemat.

Są też nowe powiadomienia w postaci kropek przy skrótach, które po przytrzymaniu palca wywołują podgląd ostatnich zdarzeń i dają dostęp do szybkich akcji (np. utworzenie wiadomości).

I w zasadzie to jedyne nowości, które przygotował Google, a które znamy już z alternatywnych rozwiązań.

W Sieci można też już znaleźć launcher, który został wyciągnięty z Oreo i może być z powodzeniem instalowany na innych urządzeniach, a krótki test na smartfonie z Nougatem wykazał, że aplikacja ta działa dość stabilnie i pozwala skorzystać z nowych udogodnień również na sprzęcie niesygnowanym logo Google.

Nie tylko interfejs

Ciekawsze zmiany znajdziemy „pod maską”. Android Oreo wspiera kodek LDAC stworzony przez Sony, pozwalający na odtwarzanie dźwięku przy prędkości transmisji 990 kb/s, co powinno stanowić nie lada gratkę dla fanów najwyższej jakości brzmienia. Google z nową wersją systemu ma też nadzieję na minimalizację fragmentacji dzięki możliwości wprowadzania zmian przez producentów sprzętu bez ingerencji w kluczowe pliki systemowe. Stanie się tak za sprawą „Project Treble”. Do tej pory, gdy Google wprowadzał nowy system, producent zmuszony był do jego przebudowania pod swoje wymagania, a teraz będzie mógł zaktualizować swój framework (odpowiadający m.in. za stronę wizualną) bez naruszania głównego kodu.

Android Oreo umożliwia tym samym obsługę motywów graficznych całkowicie zmieniających grafikę systemu za sprawą Overlay Manager Service (OMS). Producent będzie więc mógł aktualizować „swoją część oprogramowania” znacznie mniej inwazyjnie, wprowadzając poprawki m.in. do swoich nakładek graficznych, a nawet aktualizując je bez konieczności wgrywania całego oprogramowania. Dzięki temu ułatwieniu aktualizacje powinny też znacznie szybciej trafiać do użytkowników, bo „baza” umożliwiająca pracę podstawowych elementów urządzenia pozostanie nienaruszona.

Okazuje się też, że framework Substratum, który do tej pory wymagał roota, może funkcjonować w oparciu o OMS, co pozwoli na zmianę motywu bez rootowania urządzenia. Pierwotnie trzeba było liczyć się z koniecznością powrotu do standardowego motywu po restarcie smartfonu, ale obecnie i to ograniczenie zostało zniesione przez społeczność XDA Developers. To funkcja, którą można chyba śmiało nazwać przełomową, a która nie została uwypuklona podczas prezentacji systemu.

Nie trzeba chyba dodawać, że nowy system jest stabilniejszy, szybszy i bardziej energooszczędny, bo taka jest każda kolejna odsłona systemu. Google jednak chwali się, że Oreo uruchamia się dwukrotnie szybciej na jego Pixelach, a dzięki ograniczeniu procesów w tle bateria ma wytrzymać nieco dłużej, ale nie oczekiwałbym przełomu w tym zakresie…

Trudno jednoznacznie określić, czy system jest przełomowy, czy nie. Z jednej strony nie, bo końcowy użytkownik większości zmian nie odczuje, zwłaszcza jeśli do tej pory korzystał z Androida 7.x, który przyniósł więcej nowości względem swojego poprzednika, a wizualnie starsza wersja nie różni się znacząco od Oreo.

Z drugiej strony pod maską dzieje się sporo, a wsparcie dla „Project Treble” oraz obsługa motywów graficznych może być sporym kamieniem milowym w cyklu życia Androida, ale odczują to głównie producenci sprzętu i zaawansowani użytkownicy. Na pewno można jednak powiedzieć, że jest to bardzo udana ewolucja.

Jacek Wolan

0 0

Powiązane

LG G6: test i recenzja

Opublikowane przez - 1 czerwca 2017 0
Po kilku eksperymentalnych smartfonach, jak zeszłoroczny, modułowy G5, tym razem firma LG zaprezentowała model o bardziej klasycznych cechach. Dopracowano design,…