Android: aplikacje dla zielonego robota, przegląd #7

Jacek WolanAutor:
Kolejny miesiąc to „wykwit” różnorodności. Mamy zaawansowany odtwarzacz muzyki obsługujący streaming i rozpoznawanie muzyki. Jest też linijka Google, dzięki której dość precyzyjnie zmierzymy długości i wysokości. ING udostępniło dedykowaną klawiaturę, a rolnicy znajdą narzędzie do śledzenia prognozy pogody na swoich uprawach. Na koniec zanotujemy przebieżkę ze swoim czworonogiem i nauczymy się gry na perkusji. Mówiłem? Różnorodność!

Notes by Firefox

Mozilla udostępniła całkiem przydatny dodatek do swojej przeglądarki – notatnik. Nowa funkcja pociągnęła za sobą zmiany w portfolio aplikacji mobilnych, ale zamiast aktualizować samą przeglądarkę, firma spod znaku ognistego liska udostępniła nową aplikację, która może działać zupełnie niezależnie.

Aby móc korzystać z notatnika zarówno w przeglądarce, jak i na smartfonie, trzeba wykonać dwa kroki: zainstalować dodatek Notes z repozytorium testpilot.firefox.com w komputerowej wersji przeglądarki, a następnie tytułową aplikację w smartfonie. Co ważne, na urządzeniu mobilnym wcale nie musimy mieć zainstalowanego Firefoxa z Google Play – aby móc korzystać z synchronizacji wystarczy zalogować się do tego samego konta.

Interfejs aplikacji jest bardzo uproszczony – ekran główny sprowadza się do listy nagłówków, natomiast podczas wprowadzania tekstu nie zobaczymy żadnych narzędzi do formatowania. I to różni wersję mobilną od stacjonarnego dodatku, w którym mamy do dyspozycji przyciski pogrubienia, kursywy czy punktowania. W wersji mobilnej, aby sformatować tekst, trzeba posługiwać się gwiazdkami, twardymi spacjami i krzyżykami… Pogrubienie to **tekst** (lub __tekst__), kursywa – *tekst* (lub _tekst_). Kod można oznaczyć apostrofom, a punktowanie odbywa się automatycznie po wpisaniu * lub – oraz spacji. Tyleż innowacyjnie, co niewygodnie. Ja rozumiem uproszczenie interfejsu, ale nie kosztem funkcjonalności aplikacji.

Sama synchronizacja danych przebiega bez problemu, jednak załadowanie nawet pojedynczej notki wymaga odczekania ok. 2 sekund – ewidentnie trzeba popracować nad optymalizacją kodu.

Measure – quick, everyday measurements

Measure to wirtualna linijka Google – zapewne twórcy obraziliby się na tak sformułowane podsumowanie, bo odpowiedniejsze będzie „narzędzie do wykonywania pomiarów długości i wysokości wykorzystujące technologię wirtualnej rzeczywistości dzięki ARCore”.

Na wstępnie trzeba zaznaczyć, że aplikacja nie działa na każdym telefonie – najczęściej wymagany jest żyroskop i Android w wersji minimum 7.0, ale kompatybilność ze swoim urządzeniem trzeba sprawdzić osobiście w Google Play. Z opinii użytkowników wynika, że program ma problemy z rozpoznawaniem powierzchni płaskich, a i pionowe pomiary bywają utrudnione. I nie są to opinie pozbawione uzasadnienia praktycznego, bo jeśli nie mamy do czynienia z jednolitą teksturą wyróżniającą daną powierzchnię, rzeczywiście pomiar może być, nawet nie tyle utrudniony, co wręcz niemożliwy.

W pierwszej kolejności trzeba jednak trochę „pomachać telefonem”, aby ten „rozeznał” się w przestrzeni i zidentyfikował obszar możliwy do zmierzenia, a pozytywna identyfikacja wygeneruje siatkę wirtualnych kropek. Teraz wystarczy przeciągnąć miarkę długości lub wysokości na ekran, a następnie odpowiednio ustawić punkty początkowe i końcowe. Obsługa jest naprawdę intuicyjna, a sam pomiar – gdy uda się go wykonać – jest zadziwiająco zbliżony do realnych wyników.

W moim odczuciu na przestrzeni ok. 3 m program myli się o maksymalnie 5 – 10 cm. Warto jeszcze zwrócić uwagę na fakt, że nie musimy widzieć na jednym ekranie obu punktów pomiaru, a spokojnie możemy poruszać telefonem, by namierzyć właściwe punkty.

Navbar Weather

Systemowy pasek nawigacyjny z przyciskami wstecz/dom/ostatnie może przybierać różną postać, o czym niejednokrotnie przekonaliśmy się, wertując sklep Google Play. Tym razem, zamiast kształtu ikon czy tła, dodamy mu pewną funkcję, która zarezerwowana jest raczej dla widżetów i obszaru powiadomień. Oto bowiem pasek nawigacyjny może wyświetlać… prognozę pogody.

Twórcy aplikacji uznali zapewne, że tło systemowego paska nawigacyjnego niepotrzebnie się marnuje, wyświetlając jedynie skróty do – zwykle – trzech podstawowych funkcji. Dzięki ich rozwiązaniu możemy zobaczyć jeszcze informację o temperaturze, zachmurzeniu, opadach, ciśnieniu czy prędkości wiatru w naszej lokalizacji.

Aplikacja sama w sobie nie porywa, jeśli chodzi o wrażenia wizualne, bo zobaczymy w niej tylko podstawową prognozę, do której w takim wydaniu wolałbym nie wracać… Ale na szczęście nie muszę też tego robić, bo po aktywowaniu „Navbar Weather”, przy dolnej krawędzi ekranu stale towarzyszyć mi będą bieżące informacje pogodowe na najbliższe godziny. Te wyświetlane są w formie wykresu, który zmienia sią automatycznie po kilkunastu sekundach lub po kliknięciu w przycisk nawigacyjny. Nie odnoszę przy tym wrażenia, żeby prezentowane informacje były zbyt inwazyjne – w zależności od używanej aplikacji mogą być ukrywane lub widoczne na półprzeźroczystym tle.

Na koniec trzeba jeszcze zaznaczyć, że do naszej dyspozycji są dwa typy wykresów – liniowy i słupkowy, a ikona pogodowa może również towarzyszyć nam w obszarze powiadomień.

Automatic Clicker

Automatic Clicker to mini aplikacja, która może być bardzo przydatna w grach wymagających szybkiego klikania. Tak naprawdę program nie wykonuje żadnych dodatkowych czynności – nie spodziewajmy się zaawansowanych makr i rejestratora klików. To po prostu – zgodnie z nazwą – automatyczny klikacz.

Główne okno aplikacji składa się z sześciu przycisków, z czego dwa dotyczą instrukcji i reklam, więc takich prawdziwych funkcji operacyjnych mamy tak naprawdę dwie pary, a w każdej z nich istnieją opcję uruchomienia danego trybu (single lub multi) oraz konfiguracji. Sami widzicie – interfejs bardzo podstawowy, ale przeznaczenie aplikacji nie wymaga na tym etapie szczególnej finezji twórczej. W opcjach konfiguracyjnych obu trybów możemy ustawić częstotliwość klikania, długość pojedynczego kliknięcia, a także czas trwania, w którym automat będzie aktywny.

Po uruchomieniu trybu pojedynczego pojawi się półprzeźroczysty prostokąt z opcjami play i zamknięcia, który to będzie stale nam towarzyszył podczas poruszania się po pulpicie lub danych aplikacjach. Wystarczy więc włączyć dowolną grę, ustawić okienko w taki sposób, by trójkącik w rogu clickera wskazywał na właściwe miejsce, uruchomić przyciskiem play i obserwować jak np. szybko znika pasek życia naszego przeciwnika lub wykonujemy combo, „jakiego świat nie widział”.

Na potrzeby testu przygotowałem aplikację, która zlicza kliknięcia w ciągu 10 sekund – użytkownik może zwykle nabić 70-100 kliknięć, a automat wykonał rekordowo 180. Tryb multi pozwala dodać wiele punktów na ekranie, które będą jednocześnie klikane.

Moje ING

Moje ING to aplikacja, która przeznaczona jest do obsługi swoich kont w banku ING. Nie jest to w żadnym razie nowa aplikacja, ale teraz wzbogaciła się o funkcję, której do tej pory nie zaoferował żaden inny bank.

I choć początkowo wydawać by się mogło, że dedykowana klawiatura, bo o takiej funkcji tu mówimy, jest co najmniej dziwnym czy nawet nietrafionym pomysłem, to z czasem możemy docenić to nietuzinkowe rozwiązanie.

Aby móc korzystać z nowej klawiatury, konieczne jest aktywowanie jej w ustawieniach telefonu (Ustawienia > System > Język i wprowadzanie > Klawiatura). Nie da się ukryć, że ta wersja klawiatury bazuje na jednej z poprzednich wersji klawiatury Google, ale ma okrojone opcje konfiguracyjne do niezbędnego minimum. Mamy więc tylko do wyboru język angielski lub polski, ale nadal możemy aktywować wiersz klawiszy numerycznych i decydować o dźwiękach czy wibracjach. Mamy nawet trzy motywy do wyboru, z których na plus wyróżnia się ten ostatni – „Samsung”. Dalej możemy blokować obraźliwe słowa, wyłączyć autokorektę, czy wstawiać spację po znaku interpunkcyjnym. Oczywiście, nie zabrakło również opcji pisania gestami.

Klawiatura zaskakuje szybkością działania i responsywnością, a dodatkowo umożliwia szybkie wykonywanie przelewów na numer telefonu. Jest też funkcja płatności BLIK, ale na ten moment jest wciąż nieaktywna.

I to właśnie ta ostatnia opcja jest szczególnie ciekawa, bo wyobrażam sobie, że wreszcie nie będę musiał minimalizować strony internetowej żądającej kodu BLIK, tylko od razu z tego samego miejsca wygeneruję i wprowadzę ów kod. Czy tak będzie, przekonamy się niebawem.

ePlantator

Nawet rolnicy mogą skorzystać z mobilnych udogodnień, czego dowodem jest aplikacja ePlantator. Program pozwala śledzić warunki pogodowe na swoich działkach i powiadomi nas, gdy te będą odpowiednie do prowadzenia upraw czy prac pielęgnacyjnych.

Za produkcją tej aplikacji stoi polska firma Edge One Innovations Sp. z o. o., która nie tak dawno zaprezentowała inną aplikację zyskującą na popularności – „Otwarte w niedziele”.

Na start aplikacja wyświetla „deklarację ochrony prywatności”, z której dowiemy się, jakie dane podlegają przetwarzaniu przez firmę. Nie mając innego wyboru, akceptujemy postanowienia i przechodzimy do samouczka, z którego dowiemy się, że dodanie pola wymaga wskazania konkretnego punktu na mapie, że możemy monitorować warunki na wielu polach jednocześnie, że warunki podlegają ocenie graficznej, a kalkulator zabiegów rolnych pomoże zaplanować prace. Zresztą, same powiadomienia informujące o najlepszych warunkach równie dobrze przysłużą się do harmonogramowania prac rolnych.

Dodawanie pola wymaga jedynie wskazania odpowiedniego punktu na mapie satelitarnej Google’a oraz wskazania krótkiej charakterystyki – nazwa, opis, powierzchnia, kategoria (owoce/warzywa/zboże/inne). Nowy obszar od razu trafi do listy pogrupowanej względem panujących warunków – najpierw mamy więc wszystkie, a dalej dobre, umiarkowane i złe warunki.

EPlantator to połączenie funkcjonalności pogodowych z harmonogramami prac, które wraz z powiadomieniami pozwoli skutecznie zaplanować dowolne zabiegi rolne. Dodatkowo wspomoże nas kalkulator, który podpowie, kiedy na danym polu będą panować stabilne warunki wskazane przez użytkownika (odpowiednia temperatura czy wilgotność).

FLIP – Focus Timer for Study

Pamiętacie aplikację Forest? Tą, w której sadziliśmy drzewa w nagrodę za odłożenie smartfonu? Miało to nas zmotywować do bardziej efektywnej pracy pozbawionej jednego z największych „rozpraszaczy”, czyli właśnie smartfonu.

Aplikacja FLIP również ma wykluczyć ten „problem”, dostarczając przy tym wielu różnych statystyk – drzewa zastąpiły cyferki.

FLIP zmusza swojego użytkownika do odwrócenia telefonu i położenia go ekranem do dołu na dowolnej powierzchni. Dzięki temu nie będziemy na niego zerkać w poszukiwaniu nowych powiadomień lub innych informacji. Możemy się dodatkowo motywować, ustawiając konkretne cele do osiągnięcia. Ważne przy tym jest to, aby po odłożeniu telefonu nie poruszać nim, bo może to spowodować automatyczne zatrzymanie pomiarów. Może to w pewnym sensie przekłamywać kwestię naszej efektywności, ale z drugiej strony, czy szukając skupienia, powinniśmy mieć przy sobie telefon, nawet jeśli preferujemy „chodzony” tryb koncentracji?

Interfejs aplikacji jest przepełniony różnego rodzaju miernikami. Standardowo możemy oglądać realizację nałożonych celów, przeglądać nasze dzienne, tygodniowe i miesięczne statystyki „odstawienia”. Jest też linia czasu, a nawet kalendarz prezentujący nasze osiągnięcia. Z kolei raport dzienny prezentujący liczbę przerw, średni i najlepszy czas, przybiera widok gotowy do udostępnienia znajomym. W ustawieniach można zmienić domyślną, fioletową kolorystykę na czerwoną, niebieską, szarą czy czarną. Znajdziemy tu również opcje odpowiedzialne za powiadomienia czy kopie zapasowe.

Na koniec tylko drobna uwaga – jeśli korzystamy z etui, które zakrywa ekran, rozwiązanie oferowane przez twórców tytułowej aplikacji nie sprawdzi się.

Musicana – Music Player

Musicana to odtwarzacz muzyki, który przykuwa oko interfejsem graficznym, a i ucho przy nim nie ucierpi. I już na wstępie trzeba przyznać, że to prawdziwy „kombajn” audio!

Przy pierwszym uruchomieniu możemy wybrać język – niestety wybór ograniczony jest do języka angielskiego i hiszpańskiego. Dalej nadajemy uprawnienia do mediów i nagrywania audio. „Zaraz, zaraz, a po co do nagrywania?” Okazuje się, że aplikacja nie tylko odtwarza, ale i rozpoznaje utwory podobnie jak Shazam czy SoundHound. I jeszcze jedno, Musicana umożliwia strumieniowanie plików audio, a nawet wyszukuje teksty odtwarzanych utworów. Mamy więc odtwarzacz plików lokalnych, streaming online, rozpoznawanie utworów, a do tego wszystkiego 5-pasmowy equalizer z podbiciem basów i wirtualizacją. No i ten interfejs, wow! Pytanie tylko, jak to wszystko „gra” w praktyce? Trzeba przyznać, że zaskakująco dobrze.

Aplikacja działa błyskawicznie, a między kolejnymi sekcjami przeskakujemy gestami. Mamy: utwory, online, artyści, albumy, gatunki, playlisty, foldery – czyli komplet. W razie braku danego utworu w pamięci urządzenia możemy skorzystać z wyszukiwarki online. Ekran odtwarzania nie zawiera poziomego suwaka postępu – utwór szybko przewijamy przy pomocy kropki wędrującej po krawędzi okrągłej okładki albumu. Mogę przyczepić się tylko do obsługi polskiej bazy utworów – wyszukiwarka online nie zawsze odnajduje zadane tytuły, a z tekstami piosenek jest już całkiem słabo.

Poza tym naprawdę ciężko o jakieś znaczące minusy – to prawdziwa, „wszystkomająca” aplikacja muzyczna. I to za darmo!

Rundogo

Tym razem coś dla osób aktywnie uprawiających sport w towarzystwie swoich czworonogów. Otóż powstało „Endomondo dla psów”, serio. I chyba wcale nie jest to takie pozbawione sensu.

Aplikacja jest typowym rejestratorem aktywności fizycznej, jakich nie brakuje w Google Play. Nie bez powodu użyłem porównania do Endomondo, bo tak jak tam, tak i tutaj możemy śledzić przebieg naszych aktywności. Różnica polega jednak na tym, że dodatkowo możemy oznaczyć psa, który nam towarzyszy podczas treningu. Już w trakcie samej aktywności mamy do dyspozycji mapę Google, nad którymi widoczne są podstawowe informacje o przebytym dystansie, prędkości i czasie treningu. Na zakończenie możemy dodać zdjęcia, zmienić tryb aktywności (spacer, rower, bieg narciarski, a nawet biatlon), i ocenić w pięciostopniowej skali poziom zadowolenia z treningu. Dalej znowu znajomy ekran podsumowania, którym możemy pochwalić się na portalach społecznościowych.

Aplikacja dysponuje oczywiście całym zapleczem społecznościowym z możliwością śledzenia aktywności znajomych i ich towarzyszy. Rundogo można więc określić trackerem aktywności wzorowanym na Endomondo. W moim przypadku śledzenie aktywności małego maltańczyka raczej priorytetem nie będzie, ale jeśli ktoś profesjonalnie podchodzi do treningu zwierzaków, może docenić zalety tej aplikacji.

Tym bardziej, że później może wygodnie prześledzić wszystkie treningi swoich czworonogów na ich dedykowanych kartach (żeby nie powiedzieć „profilach”).

Drums

Na koniec zaserwujemy sobie trochę rozrywki, „wyżywając” się na bębnach. Drums to jednak nie tylko rozrywka, ale i nauka, bo pozwala poznać podstawy gry na perkusji w rytmie wielu dostępnych utworów, których baza ciągle rośnie.

Przy pierwszym uruchomieniu aplikacji trzeba przebrnąć przez trzy slajdy wprowadzające, ale na ostatnim warto zwrócić uwagę na możliwość pominięcia wersji trial – jeśli jej nie wyłączymy zawczasu, możemy narazić się na wysokie koszty użytkowania, o czym będzie później. Startujemy więc z wersją limitowaną, od razu dostając do dyspozycji 5 bębnów i 3 talerze. „Play”, wybieramy utwór, poziom trudności i do dzieła! Po ekranie zaczną zlatywać kolorowe bloczki, a my musimy uderzyć w odpowiedni instrument dokładnie w danym momencie. Mamy tu więc coś na wzór kultowego Guitar Hero, i cóż tu dużo mówić, nauka przez rozrywkę w takim wydaniu daje naprawdę wiele frajdy! Po przejściu trzech poziomów w trybie Easy odblokowałem wyższy poziom trudności, choć i ten – przyznam szczerze – potrafił przysporzyć trudności manualnych.

Niestety, efekt psują wszędobylskie reklamy w formie mini klipów. Liczba dostępnych perkusji też domyślnie ograniczona jest tylko do jednego zestawu. Utwory do gry też nie przyprawiają o zawrót głowy w darmowej wersji. Dostępna jest jednak wersja premium, która zdejmuje te ograniczenia – otrzymujemy dostęp do wszystkich utworów i perkusji, a i reklamy przestaną nam przeszkadzać.

Jej koszt to… bagatela… 35,99 zł na tydzień, co nawet w przypadku takiej aplikacji wydaje się absurdalnie wysoką kwotą.

Jacek Wolan

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
moVearSylwo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sylwo
Gość
Sylwo

Fajny tekst, mnie szczególnie zainteresowała ta prognoza pogody na pasku nawigacyjnym, Navbar Weather. Sprawdza się nad wyraz dobrze, o dziwo w miarę się sprawdza. Chyba ja zostawię.

moVear
Gość

Taka linijka w telefonie to super sprawa. Nie raz chciałam coś zmierzyć i zupełnie nie miałam czym… Zazwyczaj były to ubrania na prezent. Teraz będzie mi dużo łatwiej 🙂

Powiązane