Audictus Adrenaline – test dokanałowych słuchawek do biegania. Doskonały stosunek ceny do funkcjonalności

Niedawno na łamach MobilityNews recenzowałem słuchawki Audictus Endorphine, które oferowane są w podobnej cenie (Endorphine są o 50 zł tańsze), co Audictus Adrenaline (cena: około 200 zł). Pod względem specyfikacji i stylistyki obydwa modele są mocno do siebie zbliżone. Czy warto więc dopłacić tę różnicę? Sprawdziliśmy.

Bogaty zestaw akcesoriów

Mniej znani producenci sprzętu muszą zaskakiwać nie tylko jakością oferowanego sprzętu, ale również powinni zwracać uwagę na to, aby wyróżniać na innych polach, m.in. zawartością zestawu sprzedażowego. W przypadku Audictus Adrenaline można liczyć na dość pokaźny wybór akcesoriów. Otrzymujemy:

  • trzy pary silikonowych nakładek w rozmiarach S, M oraz L,
  • para nakładek piankowych,
  • parę nakładek ergonomicznych,
  • kabel micro-USB do ładowania,
  • etui ochronne.

Szczególnie cennym dodatkiem jest okrągłe etui z siateczkową  kieszonką w środku, zapinane na suwak. Nie tylko fajnie wygląda, ale sprawdza się praktyce – wiele razy przydało mi się podczas przewożenia słuchawek w plecaku czy torbie. Dzięki etui byłem spokojny, że przypadkowo nie uszkodzę sprzętu.

Solidne wykonanie

W konstrukcji Audictus Adrenaline wykorzystano głównie dwa materiały: aluminium oraz ABS. Jakość wykonania słuchawek jest naprawdę na wysokim poziomie, wszystkie elementy są świetnie spasowane.

Obie wkładki dokanałowe połączone są za pomocą kabla typu flat-wire. Co to oznacza? Otóż dzięki płaskiemu profilowi przewód ma się nie skręcać. I faktycznie w praktyce tak jest. Zazwyczaj po wyjęciu z pokrowca czy kieszeni wystarczyło tylko potrząsnąć słuchawkami, a cały kabel od razu się prostował. Proste i skuteczne rozwiązanie, które chciałoby się widzieć częściej, w innych sluchawkach.

Po założeniu na głowę przewód układa się z tyłu – za uszami, na szyi – i na szczęście nie podrażnia skóry, nawet gdy jest mokra po treningu.

Pilot do obsługi urządzenia zamieszczono po prawej stronie. Odpowiada on nie tylko za uruchamianie słuchawek i regulację głośności – ostatni zestaw klawiszy służy także do przełączania utworów. Z kolei przycisk zasilający umożliwia również odebranie, zakończenie rozmowy, ale także wspiera funkcję start i stop w aplikacji muzycznej. Wszystkie klawisze są delikatne uwypuklone i mają wyczuwalny skok działania, co znacznie ułatwia ich użytkowanie.

Komfort użytkowania

Patrząc na wkładki dokanałowe w Audictus Adrenaline, można początkowo nabrać wątpliwości, czy są komfortowe i czy przypadkiem „nie męczą ucha”. Oczywiście osoby, które nie korzystają na co dzień z tego typu słuchawek, mogą przez jakiś czas odczuwać mały dyskomfort. Ale gwarantuje, że to wrażenie zniknie po kilku godzinach użytkowania. Same słuchawki są nieco za duże i wystają poza zarys ucha. Założenie czapki może okazać się nieco kłopotliwe.
Aby Audictus Adrenaline jeszcze pewniej leżały w uchu, zdecydowano się na dodatkowy zaczep w postaci gumowych haków. Jednak słyszałem opinie, że wielu osobom to przeszkadza i odczuwają niewygodę podczas użytkowania. Na szczęście w każdej chwili można je wymontować.

Deszcz?

Żaden problem! Podczas testów kilkukrotnie zmokłem, mając Audictus Adrenaline założone na uchu. Nie ważne, czy biegałem, czy spacerowałem, nie musiałem ich w żaden sposób chronić. Wręcz specjalnie tego nie robiłem, aby sprawdzić, czy na następny dzień, po wyschnięciu, będą funkcjonowały prawidłowo. I jak wypadł egzamin? Zdany bez żadnych uwag.

Warto tutaj wspomnieć, że jest to możliwe dzięki temu, że testowane słuchawki spełniają normę wodoodporności IPX4.

Brzmienie adrenaliny

Producent promuje Audictus Adrenaline jako słuchawki przeznaczone głównie do słuchania muzyki, dlatego ten aspekt był dla mnie bardzo ważny. Nie jestem audiofilem, więc oceniam brzmienie tych słuchawek jako zwykły użytkownik bez nadmiernie wyśrubowanych oczekiwań, ale jednak krytyczny. I patrząc z tego punktu widzenia, stwierdzam, że jakość emitowanego dźwięku jest naprawdę dobra. A w przedziale słuchawek do 200 zł, wręcz mogę stwierdzić, że bardzo dobra.
Osoby, które uwielbiają mocny, charakterystyczny bas, na pewno będą zadowolone. Brzmi on naprawdę solidnie i przyjemnie dla ucha – sprawdzi się idealnie nie tylko w muzyce, gdzie niskie tony odgrywają kluczową rolę, ale także podczas oglądania filmów czy seriali. Wyraźnie słyszalne, w sposób zrównoważony, są również średnie i wysokie tony. Nawet przy maksymalnej skali głośności nie pojawiają się przesterowania – muzyka nadal brzmi przyzwoicie.

Jeśli chodzi o wytłumienie dźwięków zewnętrznych, to jest dobrze, ale nie rewelacyjnie. Przy średniej skali głośności nie słychać rozmów osób obok, ale już czyjś krzyk czy klakson samochodu jak najbardziej. Z puntu widzenia biegacza to w sumie nawet zaleta, bo totalne odcięcie się od otaczającego go świata nie byłoby bezpieczne, ale już  dla pasażera autobusu czy pociągu takie zakłócenia podczas słuchania muzyki nie są pożądane.

Rozmowy telefoniczne

Słuchawki Audictus Adrenaline przeznaczone są głównie do słuchania muzyki, zwłaszcza w czasie treningu, ale wyposażono je także w standardowy mikrofon (zlokalizowany w pilocie), który umożliwia swobodne prowadzenie rozmów telefonicznych. Ich jakość nie jest rewelacyjna, ale wystarczająca, aby w razie potrzeby z tej funkcji skorzystać. Można więc podczas biegania przeprowadzić krótką wymianę zdań, ale na dłuższe rozmowy w sprawach służbowych lepiej wykorzystać inne słuchawki.

Ile czasu posłuchamy muzyki?

Według producenta bezprzewodowe słuchawki Bluetooth Audictus Adrenaline umożliwiają słuchanie muzyki do 5 godzin. Muszę się przyznać, że nigdy przez 5 godzin bez przerwy słuchawek nie używałem, więc ciężko mi to tak naprawdę potwierdzić. Ale spokojnie mogłem wyjść kilka razy na trening, czy na spacer nie zastanawiając się, czy mam naładowany sprzęt. Standardowo co kilka, kilkanaście dni podłączałem je na noc i w zupełności to wystarczało.

Michał Rogowicz

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Michał Rogowicz

Michał Rogowicz

Inżynier Informatyki, bloger. Od lat pasjonuje się elektroniką i technologią. Czynny strażak OSP Słupca.

Powiązane