Bluboo Edge: test i recenzja budżetowca z Chin. Metal, szkło i zawinięte krawędzie

380 0
Udostępnień 0
Bluboo to chińska marka, która próbuje zjednać serca klientów, oferując im bardzo tanią alternatywę dla smartfonów z wyższej półki. Gdzie tkwi haczyk? Producent uważnie śledzi trendy i przenosi rozwiązania kojarzone z flagowcami do segmentu low-end. Model Bluboo Edge jest bardzo wyraźnie inspirowany topowymi smartfonami Samsunga z linii Galaxy, a więc starszą linią edge, widać też podobieństwo do najnowszej serii Galaxy S8

Miarą sukcesu jest liczba naśladowców. To twierdzenie doskonale pasuje do Samsunga i jego urządzeń Galaxy z zakrzywionymi krawędziami ekranu, które zapoczątkowała seria edge. Moda na zaoblone brzegi pokrytych szkłem smartfonów dziś już nieco przebrzmiała i na nikim nie robi wielkiego wrażenia, jednak faktem jest, że takie konstrukcje niezmiennie kojarzą się z półką premium. Firma Bluboo również zaoferowała taki produkt, udowadniając przy tym, że smartfon z zakrzywionym szkłem ekranu może kosztować stosunkowo niewiele. Bluboo Edge jest dostępny za już za około 500 zł, czyli 1/6 ceny flagowców z najwyższej półki. Niestety, te proporcje ilustrują także różnice technicznych możliwości urządzeń.

Wygląd

Pierwsze wrażenie jest doskonałe. Konstrukcja unibody, metalowa ramka, szklane panele na przedniej i tylnej części obudowy oraz te zakrzywienia szkła na krawędzi – Bluboo Edge wygląda wręcz fenomenalnie i z pewnej odległości będzie sprawiał na osobach postronnych wrażenie drogiego smartfonu z najwyższej półki. Świetny efekt potęguje połyskliwa, lekko zmieniająca kolor, tylna część obudowy. Inna rzecz, że lśniąca powierzchnia w czarnej wersji smartfonu jest bardzo podatna na zabrudzenia i odciski placów, ale jest to typowa przypadłość wszystkich smartfonów o podobnym designie. Sytuację zmienia nałożenie etui dostępnego w zestawie – jest ono przezroczyste, ale ma specyficzny wzorek, który nadaje smartfonowi nieco inny styl.

Że jednak do pierwowzoru Samsunga  wiele brakuje, zauważa się po bliższych oględzinach. Przede wszystkim okazuje się, że tylna pokrywa nie została jednak wykonana ze szkła, lecz z tworzywa sztucznego, które niestety, jest bardzo podatne na zarysowania. Noszenie etui okazuje się więc koniecznością, co też sprawia, że efekt zagięcia krawędzi nie jest już tak spektakularny.

Smartfon jest dość gruby – ma 8,6 mm – co szczególnie daje się zauważyć tam, gdzie ekran nie zachodzi na metalową ramkę, czyli na górnej i dolnej krawędziach. Na bokach, tam, gdzie są zakrzywienia, już oczywiście wygląda to znacznie lepiej.

Wykończenie ramy nie jest też szczególnie finezyjne, a czarnemu wariantowi urody nie dodają nieco zbyt rzucające się w oczy poprzeczne paski na pleckach obudowy. Być może to miał być element ozdobny, ale jednolita powierzchnia robiłaby lepsze wrażenie. W złocistym wariancie ten kontrast jest nieco mniejszy.
To są jednak niezbyt istotne detale, na które przy tej cenie należy przymknąć oko. Ogólnie do jakości wykonania i scalenia elementów trudno mieć zastrzeżenia, zdziwienie wzbudza jednak spora waga – 203 g. Jak na smartfon z ekranem 5,5 cala to naprawdę dużo.

Przyciski i porty

Rozmieszczenie elementów na obudowie w dużym stopniu przypomina Galaxy S7 edge. Na prawej krawędzi znajduje się przycisk zasilania, na górnej – szufladka na karty nanoSIM i kartę pamięci (złącze hybrydowe), a na prawej – regulacja głośności. Na dolnej krawędzi ulokowano złącze microUSB, wyjście słuchawkowe i głośniczek multimediów.

Pod ekranem jest również umieszczony  mechaniczny przycisk ekranu głównego. Jest z nim zintegrowany czytnik linii papilarnych. W optymalnych warunkach sensor działa całkiem dobrze, pozwalając na odblokowanie smartfonu po dotknięciu płytki, nawet gdy ekran jest wygaszony, a ponadto pod dowolnym kątem.

Producent przekonuje, że czas reakcji wynosi 0,1 s, co brzmi imponująco, jednak w porównaniu z modelami z wyższej półki czytnik trochę odstaje czułością. Zwłaszcza słabo sobie radzi, gdy dłoń jest lekko wilgotna lub przycisk zostanie gwałtownie przyciśnięty. Stąd też np. odblokowanie smartfonu zimą na dworze, gdy pada śnieg, jest utrudnione. I podobnie będzie latem, w deszczu.

Czytnik linii papilarnych pozwala na zapisanie wzorców pięciu palców, a poza odblokowywaniem ekranu może się przydać do szyfrowania aplikacji.
Obok przycisku głównego ekranu znajdują się dwa standardowe przyciski dotykowe – z lewej strony ostatnie aplikacje, z prawej – cofnięcie. Ich istnienia trzeba się jednak domyślić – nie są one w żaden sposób oznaczone, nie mają też podświetlenia.

Na pleckach smartfonu, pod diodą doświetlającą aparat, znajduje się jeszcze jeden ciekawy element: pulsometr, który pozwala sprawdzić tętno. Do jego obsługi służy aplikacja Heart rate. Przystępując do pomiaru, trzeba zadbać o to, by palec zakrywał cały element, czyli także diodę aparatu, bo inaczej badanie się nie uda. Czujnik działa sprawnie i szybko, a jego wskazania są bliskie temu, co pokazuje pulsometr w smartfonach Galaxy, chociaż tak jak i w nich, nie jest to pomiar o lekarskiej dokładności, lecz poglądowy.

Ekran

Wygięte na krawędziach szkło Gorilla Glass 4 osłania dość zwykły ekran IPS o przekątnej 5,5 cala i rozdzielczości HD 720p. To wyraźna różnica w porównaniu z Galaxy S7 edge i wymagający użytkownicy będą trochę narzekać. Obiektywnie oceniając, wyświetlacz Bluboo Edge prezentuje się bardzo ładnie, a gęstość pikseli na poziomie 267 ppi, choć w teorii odległa od ideału, w praktyce przekłada się na całkiem ładny obraz. Ostrość jest poprawna, kolory ładnie nasycone, świetne wrażenie robi jasna i czysta biel, gorzej wypada tylko nieco zbyt szklista czerń, ale tragedii nie ma. Zdjęcia i filmy wyglądają realistycznie, a jeżeli komuś się nie podoba poziom nasycenia kolorów, może zmienić parametry wyświetlacza dzięki MiraVision, czyli technologii MediaTeka poprawiającej kontrast i nasycenie kolorów.

Oczywiście żadnych funkcji wynikających z zagięcia ekranu nie należy tu oczekiwać. To tylko element, który ma upodabniać Bluboo Edge do pierwowzoru. Na otarcie łez pozostają gesty ekranowe. Gdy na wygaszonym ekranie zostanie wprowadzona zdefiniowana w ustawieniach litera, smartfon odblokuje się i automatycznie uruchomi wskazaną aplikację, np. po wpisaniu C włączy się aparat, a po wyborze E uruchomi się poczta e-mail.

Ekran jest wykonany w technologii OGC i świetnie reaguje na dotyk – niekiedy ma się wrażenie, że jest aż zbyt czuły. Być może wiąże się to z właściwością, która pozwala na obsługę urządzenia nawet wówczas, gdy ekran lub palce użytkownika są mokre, np. w czasie opadów deszczu czy śniegu. I rzeczywiście, działa to doskonale, dzięki czemu Bluboo Edge deklasuje wiele drogich smartfonów, z flagowcami Galaxy włącznie. Drugą istotną cechą warstwy dotykowej ekranu jest możliwość obsługi w rękawiczkach, co działa raz lepiej, raz gorzej, ale raczej się sprawdza.

Procesor i pamięć

Sercem Bluboo Edge jest układ MediaTek MT6737. Jest to niezbyt już nowy (z 1. połowy 2016 roku) procesor przeznaczony dla urządzeń z niższej półki. Proces technologiczny 28 nm, cztery rdzenie Cortex-A53 o taktowaniu 1,3 GHz i GPU Mali-T720 – po takim połączeniu trudno oczekiwać wybitnych osiągów, tym bardziej że wielkość pamięci RAM wynosi 2 GB, a jej szybkość nie przekracza przeciętnego 3 600 MB/s. To, niestety, daje się zauważyć – smartfon w codziennym zastosowaniu działa, co prawda, poprawnie, ale dość często dochodzi do sytuacji, że użytkownik musi wykazać się cierpliwością. Niektóre aplikacje czy gry dość długo się uruchamiają lub wczytują nową zawartość (poziomy w grze, mapy w nawigacji, rozbudowane strony internetowe), chociaż gdy już się wszystko uruchomi, co trzeba, do działania smartfonu już dużych zastrzeżeń mieć nie można. Gry pokroju Asphalt 8 też działają dobrze, uruchamiając się domyślnie z najwyższymi lub wysokimi detalami, chociaż po wyborze grafiki o najwyższej szczegółowości widać lekkie spowolnienia czy utratę klatek. Wymagający gracze nie będą nadmiernie zachwyceni, ale osoby, które od czasu do czasu chcą się pobawić, nie będą narzekać.

Przeciętne osiągi smartfonu potwierdzają też skromne osiągi w testach syntetycznych. W AnTuTu 6 urządzenie osiąga wynik ok. 29 tys. punktów, co sytuuje ten model na najniższej półce wydajnościowej, adekwatnie do ceny.

Wewnętrzna pamięć Bluboo Edge wynosi 16 GB, z czego realnie jest dostępne ok. 12 GB. Prędkość odczytu pamięci jest całkiem przyzwoita jak na tej klasy urządzenie i wynosi ok. 181 MB/s, podobnie jak zapisu – ok. 106 MB/s (według A1 SD Bench). Są to wyniki nie gorsze, niż osiągają niektóre smartfony wyższej klasy.

W hybrydowym złączu można zamontować zamiast drugiej karty SIM pamięć microSD o pojemności do 256 GB.

Komunikacja

Zastosowanie układu MediaTek MT6737 oznacza też, że smartfon zapewnia komunikację LTE kat. 4. W praktyce podczas testów w Warszawie udawało się osiągnąć standardowe wyniki: ok. 30 Mbps, podczas pobierania, i ok. 20 Mbps, podczas wysyłania (sieci Orange i Play). Są to wartości wystarczające do komfortowego korzystania z mobilnego Internetu. Z pełnej prędkości LTE można korzystać w dowolnym gnieździe SIM, po przełączeniu wybranego na obsługę transmisji danych. Smartfon zapewnia obsługę pasma LTE B20 (800 MHz).

W domu lub w biurze dobre osiągi zapewnia dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 a/b/g/n. Jego działanie jest nie gorsze niż w modelach z wyższej półki.

Złącze Bluetooth 4.0 pozwala na szybkie parowanie akcesoriów. Niestety, jakość połączeń pozostawia sporo do życzenia. Bluboo Edge gubi sygnał ze słuchawek założonych na głowę już po schowaniu smartfonu do kieszeni spodni – chociaż nie dzieje się to zawsze i natychmiast. Podobne losowe przerwy miały miejsce w połączeniu z samochodowym zestawem audio, gdy telefon spoczywał w kieszeni kurtki kierowcy.

Większych problemów nie stwarza GPS. Czasami po zmianie miejsca na niewielkim nawet odcinku kilkuset metrów ustalenie pozycji trwa odrobinę zbyt długo, ale później lokalizacja jest utrzymywana prawidłowo.

System

Smartfon pracuje pod kontrolą Androida 6.0. Jest to niemal czysta, googlowska wersja systemu, do której producent dodał dość rozbudowany launcher o nazwie Phenix, co na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie, że mamy do czynienia z własną nakładką Bluboo. Pulpit, poza tym, że jest pozbawiony szufladki z aplikacjami, ma dość ciekawy panel boczny, dostępny po przesunięciu palcem w prawo. Na tym panelu są wyświetlane najczęściej używane aplikacje (co bywa przydatne) oraz skróty opisane jako Service (bank, bus stop, food i discount), które jednak nie działają. Pod tymi ikonkami jest jeszcze coś: prosty czytnik wiadomości, które są dobierane zależnie od lokalizacji. Czyli w naszym przypadku prezentowane tam nagłówki pochodzą z polskich serwisów informacyjnych. Aktualności te można przeglądać w kilku kategoriach, m.in.: świat, Polska, sport i gospodarka. Część tych informacji jest uzupełniona przez zdjęcia, więc wygląda to całkiem ciekawie, szkoda tylko, że źródeł aktualności nie można personalizować. Mimo wszystko jest to interesujący dodatek dla osób, które lubią czerpać informacje z RSS.
Launcher Phenix pozwala ponadto na zmiany motywów (trzy do wyboru) i wprowadzenie innych drobnych zmian wizualnych. Ponieważ całość ma dość specyficzny wygląd, który nie każdemu przypadnie do gustu, warto rozważyć instalację innego launchera.

Nie licząc wspomnianej aplikacji pulsometru oraz widżetu pogodowego, pozostałe programy zainstalowane w pamięci smartfonu to standardowy zestaw Androida z minimum dodatków Google.

Menu ustawień też niewiele odbiega od tego, co zobaczymy w innych Androidach, bez nakładek. Wśród dodatkowych opcji są tu ustawienia czytnika linii papilarnych i rozpoznawania gestów.

Aparat

W Bluboo Edge zastosowano matrycę Sony IMX219 o rozdzielczości 8 Mpix, która jest jednak programowo interpolowana do ok. 13 Mpix. W menu aparatu nie ma zbyt wielu ustawień, które dają użytkownikowi możliwość zmiany rozmiarów obrazu, więc wybierając domyślne 13 Mpix, otrzymamy zdjęcia o rozmiarze 4 608 x 2 592, czyli bliżej 12 Mpix. Niższa wartość to już – odległe rozdzielczościowo – 5 Mpix. Jasność obiektywu to f/2,8, w sumie nie są to parametry robiące dobre wrażenie.

Aplikacja aparatu to standard dobrze znany ze smartfonów bazujących na układach MediaTek. Poza domyślnym trybem jest dostępny HDR, a także panorama i tryb pięknej twarzy. W menu można zmienić podstawowe parametry obrazu, czyli zastosować efekty (m.in.: mono, sepia i negatyw), wybrać jedną z kilku scenerii (m.in.: noc, portret i krajobraz), zmienić balans bieli, kontrast czy czułość. Tych ustawień jest sporo, ale nie są one dostępne bezpośrednio z ekranu podglądu.
Mimo niezbyt zachęcających parametrów zrobienie dobrych zdjęć tym aparatem jest możliwe. W dobrym świetle Bluboo Edge dobrze oddaje kolory, a szczegółowość obrazu pozostaje na akceptowalnym poziomie. Po zbliżeniu widać jednak, że jest stosowane sztuczne przetwarzanie obrazu, a drobne detale są lekko rozmyte – efektu tego nie dostrzega się jednak w pełnych proporcjach. Aparat ma ponadto spore problemy z automatycznym dobraniem jasności, jakby oprogramowanie rekompensowało ciemny obiektyw nadmierną ekspozycją, i czasami zdjęcia wychodzą zbyt jasne. Po zmroku na zdjęciach pojawia się wyraźny szum, nawet mimo niewysokiej czułości. Aparat sprawdzi się do robienia okazyjnych zdjęć na wakacyjnych wyjazdach, ale nie należy oczekiwać po nim niczego więcej.

Po trybie kamery należy się spodziewać jeszcze mniej. Maksymalna rozdzielczość zapisu wideo to 720p przy 30 kl./s. Filmy są zapisywane w kontenerze 3GP, a jakość obrazu nie zachwyca. Zastosowanie kamery należy ograniczyć do sytuacji absolutnie koniecznych.

Przedni aparat dysponuje rozdzielczością 5 Mpix, obiektywem f/2,8 i stałą ostrością. W dobrych warunkach oświetleniowych zrobienie znośnego selfie jest możliwe, ale już w półmroku, np. w sali klubowej, na imprezie, ta sztuka się nie uda.

Bateria

Smartfon jest wyposażony w akumulator o pojemności 2 600 mAh i napięciu 4,35 V. Osiągany na nim czas pracy nie jest najlepszy. W cyklu mieszanym, z włączoną synchronizacją poczty i usług Google, gdy są robione zdjęcia czy słuchana od czasu do czasu muzyka, dotrwanie do końca dnia nie zawsze jest możliwe. Problem narasta, gdy smartfon jest dość intensywnie używany, wtedy wieczorem trzeba się ratować doładowaniem. W teście ciągłego przeglądania stron internetowych, przy pełnej jasności ekranu, smartfon rozładowuje się po niecałych sześciu godzinach (348 min), co nie jest wynikiem bardzo złym, ale mimo wszystko lepiej stale monitorować stan baterii. Ładowarka dołączona do zestawu ma natężenie 1 A i do pełnego naładowania smartfonu potrzebuje ponad 2,5 godziny. Funkcji szybkiego ładowania brak.

 

Mieszko Zagańczyk

WADY

  • Niska wydajność
  • Aparat i kamera poniżej oczekiwań
  • Nieco zbyt krótki czas pracy
  • Bluetooth traci połączenie

ZALETY

  • Niezwykle efektowny wygląd
  • Ładny i jasny ekran
  • Sprawny pulsometr
  • Niezły czytnik linii papilarnych
  • Atrakcyjna cena

 

Bluboo Edge

  • System Android 6.0
  • Procesor MediaTek MT6737, 4 x Cortex A-53 1,3 GHz, GPU Mali-T720 650 MHz
  • Pamięć 2 GB RAM, 16 GB eMMC
  • Karta pamięci microSD do 256 GB
  • Ekran IPS 5,5 cala, HD 720p, OGS, Gorilla Glass 4, obsługa mokrymi palcami i przez rękawiczkę
  • Dual SIM dual standby
  • Zakresy GSM 850, 900, 1800, 1900, WCDMA 850, 2100, FDD-LTE: B1(2100), B3(1800), B7(2600), B20(800)
  • LTE kat. 4 150 Mbps
  • Wi-Fi 802.11 a/b/g/n, 2,4 i 5 GHz
  • Bluetooth v4.0
  • microUSB 2.0
  • Lokalizacja Wi-Fi, GPS, A-GPS
  • Radio FM
  • Aparat fotograficzny Sony IMX219, 8 Mpix interpolacja do 13 Mpix, AF, LED, przedni aparat 5 Mpix, FF
  • Pulsometr
  • Czytnik linii papilarnych
  • Akumulator 2600 Li-Ion-Poly mAh, 4,35V
  • Wymiary 72 x 151 x 8,6 mm
  • Waga 203 g
  • Cena od 500 zł
2 0

Powiązane