Elektrykiem po chodniku – rowery, hulajnogi i deskorolki z napędem elektrycznym

 

Elektromobilność kojarzy się najczęściej z elektrycznymi samochodami. Bardzo słusznie, jednak jest to bardzo mocne zawężenie tematu, bowiem pojęcie jest bardzo szerokie i obejmuje znacznie więcej urządzeń. Co jeszcze możemy rozumieć pod pojęcie eMobility?

Komunia i czas wręczania prezentów prezenty już minął, co nie oznacza, że na rekreację „wspomaganą” czas minął. Przeciwnie – dopiero zaczęły się wakacje. To dobry moment na zakup nowego gadżetu do aktywnego spędzania czasu, albo … wykorzystania prezentu komunijnego. Owszem – tradycjonaliści będą oburzeni, że przecież jazda na rowerze, deskorolce, czy hulajnodze powinna się odbywać w efekcie wysiłku fizycznego i pracy własnych mięśni. Jednak jak oderwać młodych ludzi od komputerów i konsoli? Może właśnie to jest sposób?

Elektromobilność to nie tylko samochody z napędem elektrycznym. To także hulajnogi, rowery i deskorolki. Zyskują coraz większą popularność, a jak to przy takiej okazji bywa, gdy coś z poziomu ekskluzywnego „schodzi” na poziom ogólnodostępny, to i ceny stały się bardziej przystępne.

Nie tylko rozrywka

Jednak elektryczne gadżety nie muszą być tylko i wyłącznie używane przez młodzież. Przeciwnie, hulajnogi są przedstawiane jako świetny środek transportu do pracy (te z mocniejszą baterią mają zasięg 25-30 km na jednym doładowaniu). Tym samym spokojnie można dojechać do pracy i z powrotem do domu w koszuli pod krawatem bez obawy, że pierwsze co zamarzy się po wejściu do biura, to prysznic. Więcej – taką hulajnogę można spokojnie złożyć, zabrać pod pachę i trzymać pod biurkiem. Problemów nie ma też z jazdą – hulajnogą (także tą elektryczną) można bezproblemowo poruszać się chodnikiem.

Xiaomi

Pierwszym elektrycznym urządzeniem, które pomagało w pracy, był segway – hulajnoga, ale z kołami umieszczonymi obok siebie połączonymi platformą, na której można było postawić obie stopy i drążkiem do sterowania. Sprawnie poruszali się na nich pracownicy lotnisk (w halach przylotów i odlotów) oraz wielkopowierzchniowych marketów. Tak naprawdę nazwa urządzenia była tożsama z nazwą firmy, która zresztą została wykupiona (obecna nazwa to Ninebot by Segway), ale dla wielu segway pozostanie segwayem i nigdy nie będzie hulajnogą.

Skoro już przy tym jesteśmy – w Zurychu można skorzystać z ekspresowego zwiedzania miasta właśnie dwukołowcami. Po szybkim przeszkoleniu można się udać z przewodnikiem, który jest jednocześnie instruktorem obsługi, na zwiedzanie najciekawszych zakątków szwajcarskiej stolicy finansowej. Tylko odbywa się to wielokrotnie szybciej, niż pieszo, czy autokarem. Usługa skierowana jest do tych, którzy są w mieście przejazdem (albo „przelotem”), ale zamiast spędzać czas w barach wolą wybrać zwiedzanie.

Ninebot by Segway

Z czasem ten segment „chodnikowej elektromobilności” zaczął się mocno rozwijać. Obecnie mamy do czynienia nie tylko z „segwayami”, oraz tradycyjnie wyglądającymi hulajnogami, ale z napędem elektrycznym można także zobaczyć elektryczne hulajnogi … jednokołowe. Wymaga to już potężnego zmysłu równowagi, sporo odwagi, kasku na głowie i ochraniaczy na łokciach i kolanach (to obserwacja niżej podpisanego z autopsji – takich „jeźdźców” na jednym kole elektrycznym można spotkać na ulicy). Doszły do tego deskorolki typu GoBoard (kolejna popularna nazwa, która tak naprawdę wzięła się od nazwy producenta). Zasada działania jest zbliżona do segwayów z tą różnicą, że nie mają rączki drążka sterowniczego – użytkownik zdany jest wyłącznie na swój zmysł równowagi. Urządzenia te często spotykane są na ulicach, ale ich użytkownikami są osoby mocno nieletnie, żeby nie rzec po prostu dzieci.

Fakty i mity o elektrohulajnogach

Wspomniana już firma Ninebot by Segway przeprowadziła badania wśród obecnych bądź potencjalnych użytkowników hulajnóg. Fakt – dotyczyło ono wyłącznie produktów tej firmy, ale na ich podstawie można wyrobić sobie opinię, które urządzenia mogą być kierowane do konkretnego segmentu użytkowników.

Co z tych badań wynikło? Najważniejszym wnioskiem było to, że jeśli chodzi o podział na płeć, to zdecydowaną większość wśród użytkowników elektrycznych hulajnóg, bo 69%, stanowią mężczyźni, a 31% kobiety. Spośród badanych najmłodsza grupa to osoby w wieku 18-24 lat i stanowi ona 23% użytkowników. Najliczniej na hulajnogi  wsiadają osoby w wieku 25-35 lat i stanowią oni 28% badanych. Kolejną grupą są osoby w wieku 35-44 lat i stanowią oni 24% użytkowników.

Foter.com

Z wiekiem chęć do elektrycznych gadżetów zaczyna spadać. Osoby w wieku 45-54 lat stanowią już 14% użytkowników, 55-65 lat 6%, zaś grupa 65+ stanowi 4% użytkowników elektrohulajnóg. Całość daje 99%, brakujący 1% to nieuwzględniane w wynikach badań osoby poniżej 18 roku życia.

Pokuszono się też o podział typów elektrycznych hulajnóg ze względu na wiek. Zatem 25-40 lat powinien mieć potencjalny użytkownik hulajnóg typu „segway”. Uzasadnienie – miłośnicy gadżetów. 28-45 lat powinni mieć statystyczni użytkownicy tradycyjnych hulajnóg dodatkowo wyposażonych w napęd elektryczny. W ich wypadku przy wyborze głównym kryterium będzie wygoda, przyzwyczajenia i chęć przemieszczania się z punktu A do punktu B. Czyli hulajnoga to dla nich nie sport, a środek transportu.

Nie zapomniano o zwolennikach jednego kółka, choć zaskakuje przedział wiekowy 30-45 lat. Uzasadnienie jednak wszystko tłumaczy. „To ci, którzy uprawiają sporty i korzystają przy tym z nowych technologii, np. smartwatchy. Stać ich na takie zakupy, bo mają wysokie przychody, często są nabywcami dronów. Oni także kochają gadżety”. Jednokołowa hulajnoga dla dziecka może się skończyć w najgorszym razie stłuczeniami i traumą. Taki zakup musi być przemyślany. Czemu – napisane jest kilka zdań powyżej.

Nelro Data

Co jest rowerem elektrycznym?

Dla postronnego obserwatora rower elektryczny to rower elektryczny. Zamiast używać siły mięśni korzysta się z silnika elektrycznego. Teoretycznie to prawda, praktyka jest jednak zdecydowanie bardziej rozbudowana.

Same elektryczne dwukołowce możemy podzielić na kilka kategorii. Zatem rower elektryczny jako taki, to każdy rower z silnikiem i baterią. Pedelec (po polsku pedelek) to rower elektryczny, którego napęd działa tylko wtedy, gdy rowerzysta pedałuje. Ostatnią z kategorii jest E-bike. To rower elektryczny, którego napęd może działać niezależnie od pedałowania czyli posiadający manetkę gazu jak skutery czy motocykle. Proste? Jak dotąd chyba tak, więc czas sprawę skomplikować.

Overfly

Od 1 stycznia 2017 roku Unia Europejska wprowadziła nowe kategorie i przepisy dotyczące certyfikacji dopuszczenia i użytkowania rowerów elektrycznych. Żeby jednak nadmiernie nie komplikować po prostu podział dotyczy drugiej i trzeciej z wyżej wymienionych kategorii, a dzieli się je ze względu na osiąganą prędkość (poniżej 25 i 45 km/h) i co się z tym wiąże silnikami o mocy poniżej 1 kW i 4 kW. Te drugie są formalnie traktowane jak motorowery.

Ujawnił się przy okazji pewien problem. Jest jeszcze kategoria tzw. speed bike, czyli urządzenia z silnikami o mocy powyżej 4kW i osiągające prędkość powyżej 45 km/h. Sęk w tym, że z takimi parametrami rowery elektryczne w polskim prawie nie istnieją. Jest więc kłopot, bo formalnie nie ma przepisów, na których można się oprzeć by dopuścić speed biki do ruchu. Jednocześnie stają się one coraz popularniejsze, więc prędzej, niż później nad tematem trzeba się będzie pochylić.

Dla kogo e-rower?

Dla przeciętnego Polaka zakup elektrycznego roweru nie jest takim małym wydatkiem.W Polsce ten segment dopiero raczkuje. Przede wszystkim ze względu na cenę takich rowerów, bo za model, do którego po pewnym czasie da się dokupić baterię i inne części zamienne trzeba zapłacić minimum 13 tys. zł. Takie rowery opracowano przede wszystkim z myślą o osobach starszych, a więc najczęściej emerytach. Przy naszych emeryturach to zakup nieosiągalny, podczas gdy emeryta niemieckiego, czy angielskiego stać na taki pojazd – tłumaczył w wywiadzie dla serwisu Nowiny24.pl Filip Peliszko, właściciel salonu rowerowego Fil Bike z Rzeszowa. Jego zdaniem bateria w e-rowerze starcza na ok 70-100 km, jazdę można też „wspomagać” własnymi mięśniami. Brzmi śmiesznie, ale tak naprawdę wydłuża to zasięg jazdy, gdyż silnik zużywa wówczas tylko ok. 80% swojej mocy.

Freeimages.co.uk

Rodzajów rowerów elektrycznych jest tak wiele, że do pierwszego zakupu należy naprawdę podchodzić na spokojnie, a najlepiej zapytać się o radę kogoś bardziej doświadczonego. E-rowery można podzielić ze względu na moc silnika (co było pisane na początku) i sposób napędu sposób napędu. Stary w piaście koła, nowocześniejszy jest już z silnikiem centralnym.

Rowery elektryczne, podobnie jak i tradycyjne, można podzielić na miejskie, trekkingowe i MTB. Dalej dochodzą jeszcze takie opcje, jak konieczność pedałowania, lub jej brak, konieczność rozpędzenia roweru przez 2-3 sekundy siłą mięśni, żeby silnik się uruchomił, opcja zmiany biegów w rączce, która zapewne działa jak przerzutki w rowerze tradycyjnym).

Ceny? Cóż – nie jest to zabawa dla przeciętnego „kowalskiego”. Najtańsze zaczynają się od 3,5 tys. zł, te z wyższej półki kosztują od 7 tys. zł, ale dla chętnych są i takie za 16 tys. zł.

Rowery elektryczne to kwestia w zasadzie ostatnich siedmiu lat. Rocznie sprzedaje się ich ok. 2 mln sztuk, w krajach europejskich, gdzie jazda na rowerze jest najpopularniejsza (Austria, Szwajcaria, Holandia, Belgia, Niemcy, Norwegia) stanowią ok. 30% całości. Także w Polsce pojawiło się ogromne zainteresowanie tym środkiem transportu, ale boom jest dopiero przewidywany.

Czym jest „elektromobilność na chodniku”?

Pytanie pozornie proste,, ale okazuje się, że wcale tak łatwo nie jest na nie odpowiedzieć. – Pojęcie eMobility najczęściej używane jest w odniesieniu do samochodów. Wynika to z tego, że ustawodawcy w różnych krajach Europy coraz częściej planują działania, których celem jest promowanie pojazdów EV, jako ekologicznej alternatywy dla samochodów z silnikami spalinowymi. Ale motoryzacja to tylko jedna z branż, które zmieniają się dzięki temu zjawisku– uważa Andrzej Kuźniak, wiceprezes zarządu ABC Daty. Firma najbardziej znana jako dystrybutor sprzętu IT i elektroniki użytkowej ostatnio odważnie wprowadza do swojej oferty kolejne modele hulajnóg, deskorolek oraz rowerów wyposażonych w silniki elektryczne i tzw. turbo wrotek. – Modelem bijącym rekordy popularności jest hulajnoga Xiaomi Mi Electric Scooter. Na ulicach polskich miast widać dziś coraz więcej osób korzystających z tego pojazdu, rozwijającego prędkość do 25 km/h i pozwalającego na przejechanie 30 km na jednym ładowaniu. Ponadto mamy w swojej ofercie szeroki wybór urządzeń marek Skymaster i Razor – dodał Andrzej Kuźniak.

Andrzej Kuźniak

Przypomniał, że w sezonie komunijnym zainteresowanie urządzeniami tego typu jest największe, ale nie należy postrzegać ich jedynie jako zabawek dla dzieci. – Hulajnogi czy rowery elektryczne stanowią nowoczesny i estetyczny środek transportu, który zdecydowanie ułatwia poruszanie się po zatłoczonym mieście. Docenią to również pracownicy biurowi, którzy korzystając z nich nie marnują czasu na stanie w korkach. Większość urządzeń tego typu oferuje kompaktowe rozmiary, dzięki czemu można łatwo schować je pod biurkiem czy w bagażniku samochodu. Ładowanie baterii jest możliwe z każdego gniazdka, za pomocą dedykowanych ładowarek, a szczegółowe monitorowanie stanu akumulatorów ułatwiają aplikacje mobilne – uważa Andrzej Kuźniak.

Efekty boomu na alternatywne środki transportu miejskiego, możemy zaobserwować każdego dnia, podczas zwykłego spaceru. Na chodnikach aż roi się od uczniów dojeżdżających do szkoły, a także pracowników na elektrycznych hulajnogach, deskorolkach i rowerach – dodaje Krystian Zieliński, doradca zarządu firmy DGM Distribution.

Krystian Zieliński

Jego zdaniem o popularności tego typu urządzeń zdecydowało to, że dzięki nim możemy się w prosty i szybki sposób przemieszczać bez zbędnego wysiłku. Walorem jest również łatwość obsługi tych urządzeń. – Wystarczy kilka minut, aby znaleźć odpowiedni środek ciężkości, dlatego złapanie równowagi jest tak naprawdę całkiem prostym zadaniem. Po opanowaniu tego elementu, wystarczy już tylko użyć zmysłu intuicji, aby skręcić w wybranym kierunku. Istotna jest również obowiązująca moda. Pojazdy elektryczne są ostatnio bardzo na czasie, a jeżdżąc na jednym z nich, perfekcyjnie wpisujemy się w panujące trendy mobilności – dodaje Krystian Zieliński. Przypomniał, że gdy jego firma gdy wprowadzała do sprzedaży hulajnogę ES-13, jeździk ES-10 i deskę ES-65 szefowie byli nieco zaniepokojeni faktem, że od jakiegoś czasu Polacy mieli już do czynienia z elektrycznymi pojazdami. Okazało się jednak, że jest miejsce na urządzenia kolejnej marki, a hitem okazała się deska elektryczna ES-65 z elektronicznym systemem samopoziomowania, która jako jedyna mieściła się w przedziale cenowym 500-700 złotych.

Ninebot by Segway

W przyszłości możemy spodziewać się rozwoju oferty lekkich pojazdów elektrycznych i ich popularyzacji w zastosowaniach profesjonalnych – pośród osób pokonujących duże odległości, takich jak pracownicy służb i ochrony czy pracownicy magazynowi.

Choć o elektromobilności mówi się, że to dopiero przyszłość już dziś widać, że odważnie wkracza w nasze życie codzienne. Czasami wystarczy tylko rozejrzeć się po … chodniku. Bo o tym, co się dzieje na ulicy będzie następnym razem.

Marcin Kwaśniak

zdjęcie otwarcia: Foter.com

Nelro Data

Nie tylko dla najmłodszych

Rozmawiamy z Michałem Walterem, Marketing&PR Manager w Grupie Nelro Data, będącej właścicielem marki GoBoard.

 – Jak rozumiecie pojęcie eMobility?

– W naszym rozumieniu to przyszłość komunikacji w zatłoczonych miastach. eMobility to swoboda poruszania się, połączona z rekreacją i ekologią. 20-25 km na jednym cyklu ładowania akumulatora jest dystansem, który większości osób spokojnie wystarczy, aby dotrzeć z domu do pracy czy szkoły i z powrotem.

– Czy to tylko samochody elektryczne, czy także hulajnogi, deskorolki, rowery elektryczne?

– Największa rewolucja czeka przemysł motoryzacyjny, ale napędzane akumulatorami pojazdy namieszały też sporo w segmencie elektroniki użytkowej. Rynek zalewany jest przez podobne do siebie produkty konsumenckie, a jednak elektryczne pojazdy sterowane systemem żyroskopów, doskonale się przyjęły na wielu rynkach, w tym w Polsce. Moim zdaniem było to spowodowane innowacyjnością rozwiązania zastosowanego w tego typu urządzeniach. Poza tym są to pojazdy uniwersalne, mogą na nich jeździć zarówno bardzo młode, nawet kilkuletnie osoby, jak i te starsze. Wystarczy dobra koordynacja ruchowa, by po kilku próbach swobodnie poruszać się na desce elektrycznej. Jeszcze prostsza jest jazda na hulajnodze czy na rowerze.

– Czy ww urządzenia to dobry prezent na I komunię? Macie jakieś dane jak się w tym czasie sprzedawały?

– Deski elektryczne były hitem zeszłorocznych komunii, także i w tym roku obserwowaliśmy duże zainteresowanie tego typu asortymentem. W naszej ofercie były GoBoard’y w wielu kolorach obudowy, np. Hip-Hop, Moro czy Graffiti, przystępne cenowo. Nowe deski można było nabyć od 799 do 999 zł brutto, zależnie od wielkości kół, a hulajnogę elektryczną można było kupić za 1199 zł brutto.

 – Co z doładowaniami? Czy trzeba mocno pilnować stanu baterii, jak np. w smartfonach, czy można sobie gdzieś w trakcie jazdy doładować?

– Wszystko zależy od wagi i stylu jazdy użytkownika, ale uśredniając zakładamy, że na jednym cyklu ładowania akumulatora na hulajnodze przejedziemy do 15 km, a na desce GoBoard do 25 km. Czas ładowania akumulatora wynosi od 1-2 godzin. Oczywiście nie trzeba ładować akumulatora do pełna, aby wznowić jazdę. Deska elektryczna informuje o stanie naładowania za pomocą diody, zaś stan naładowania baterii hulajnogi możemy monitorować na wyświetlaczu LCD przytwierdzonym do jej kierownicy. Warto wspomnieć, że gdy rozładuje się jej akumulator, można na niej podróżować w sposób tradycyjny.

– W jaki sposób wszystkie te urządzenia można jeszcze wykorzystać

– Tak jak wspomniałem urządzenia z tej kategorii są przeznaczone dla małych i dużych. Sam niekiedy widuję biznesmenów pod krawatem, którzy podróżują do pracy balansując na elektrycznej desce. Sądzę, że moda na ten sposób dojazdów dopiero się rozwinie. Jak jeszcze można wykorzystać deskę? Wystarczy spojrzeć na stronę internetową naszej marki, aby zobaczyć efekty współpracy z instruktorkami fitness, które używają tych produktów do urozmaicenia treningu na świeżym powietrzu. Jazda na desce GoBoard pozwala pracować nad lepszą koordynacją ruchową, która jest ważnym aspektem w sporcie.

– Dziękuję za rozmowę

 

Co mówi definicja?

eMobility, czyli po polsku Elektromobilność to całokształt zagadnień związanych ze stosowaniem pojazdów z napędem elektrycznym (ang. electric vehicles, w skrócie EV). Pojęcie „elektromobilność” odnosi się zarówno do technicznych i eksploatacyjnych aspektów dotyczących EV, technologii oraz infrastruktury ładowania, jak również kwestii społeczno-gospodarczo-prawnych związanych z projektowaniem, produkcją, nabywaniem i używaniem pojazdów elektrycznych.

16 marca 2017 r. polski rząd przyjął Plan Rozwoju Elektromobilności. Celem Planu jest stworzenie warunków dla rozwoju elektromobilności w Polsce, rozwój przemysłu związanego z tym sektorem oraz stabilizacja sieci elektroenergetycznej. Zgodnie z Planem rozwój elektromobilności powinien następować w trzech fazach, które będzie różnicował stopień dojrzałości rynku oraz niezbędne zaangażowanie państwa.

źródło: Wikipedia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane