FitGO FW17 Power: testujemy niedrogi smartwatch multisportowy

Lubię smartwatche. Jestem jedną z tych osób, których nie przeraża ich częste ładowanie, trochę większe rozmiary, wyższa cena lub brak „duszy”, brak „tego czegoś”, co mają tradycyjne czasomierze. Doceniam powiadomienia z poziomu nadgarstka, dzięki czemu nie muszę tak często sięgać po telefon. Równie ważny jest dla mnie wbudowany GPS, który jest notatnikiem moich górskich wyjazdów. Jak te oraz inne funkcje działają w testowanym FitGO FW17 Power?

FitGO to szeroka linia urządzeń zdrowotno-sportowych marki Maxcom. Poza prostą opaską sportową – modelem FW11 – Maxcom wypuścił na rynek jeszcze drugi model, bardziej zaawansowany – FW17 – i właśnie taki trafił do mnie do testów.

Wygląd i wykonanie

FW17 Power jest dostępny w dwóch wersjach kolorystycznych: całej czarnej oraz tytanowo-malinowej, zwanej przez producenta czerwoną. O gustach się nie dyskutuje, ale wśród znajomych, obojga płci, za ciekawszą dla oka uchodziła odmiana dwukolorowa. FW17 Power stylistycznie przypomina produkty Garmina lub Suunto i żadne oznaczenia na obudowie nie wyprowadzają nas z tego błędu, a jedyne logo FitGO znajduje się na spodzie koperty. Z daleka FW17 Power wygląda nad wyraz rasowo i dopiero z bardzo bliska widać, że cztery śruby wokół wyświetlacza to tylko atrapy. Klasa szczelności koperty to tylko IP54, czyli niestraszne jej pył oraz bryzgi wody, a to oznacza, że z zegarkiem na nadgarstku można myć ręce i chodzić w deszczu, ale pływanie i zanurzanie w wodzie już raczej jest ryzykowne. Pod tym względem Maxcom mógł trochę bardziej dopieścić obudowę.

Na lewym boku koperty znajdują się czujnik ciśnienia oraz mikrofon, a na prawym – dwa przyciski i obracana koronka. Całość jest bajecznie prosta w obsłudze, nie trzeba się niczego uczyć i wertować instrukcji.

Do testów otrzymałem obie wersje kolorystyczne i z żadną z nich nie było najmniejszych problemów. Dolny przycisk wybudza ekran i służy do szybkiego przywoływania ekranu głównego, górny pozwala szybko zarządzać trybem sportowym. Obrócenie koronki w górę przenosi nas do skróconego menu ustawień, pogody oraz kalendarza. Przewinięcie jej w dół pokazuje ekrany pomiaru pulsu, długości snu, podsumowania dziennej aktywności, lokalizacji oraz wysokości, temperatury i ciśnienia atmosferycznego. Ostatnie wspomniane funkcje nie należą do standardu w tej klasie urządzeń (podobnie zresztą jak GPS), dlatego Maxcomowi należą się słowa uznania.

Spód koperty kryje czujnik pulsu, głośniczek oraz styki do magnetycznej ładowarki, która skrywa w sobie dodatkowy akumulator pozwalający naładować smartwatch. To genialna funkcjonalność, ponieważ nie zawsze poza domem mamy dostęp do zewnętrznego zasilania.

Ekran

Dotykowy wyświetlacz o przekątnej 1,3” i rozdzielczości 240 x 240 pikseli jest odporny na drobne zarysowania oraz zachlapania. Na ekran fabrycznie została naklejona matowa folia, która nie pogarsza czytelności, a na pewno stanowi miły dodatek. Warstwa oleofobowa wyświetlacza, o ile jest, nie działa zbyt dobrze, bo odciski palców dosyć trudno jest sczyścić. Trochę szkoda, że przy takiej wielkości ekranu producent nie zaoferował większej rozdzielczości – postrzępione linie widać, zwłaszcza na tarczach z tradycyjnymi wskazówkami.

Na sportowo

FW17 Power wspiera nasze sportowe wyczyny w kilku kategoriach: chód, bieg, bieg terenowy, bieg halowy, rower i trekking. W każdej z dyscyplin możemy wyznaczyć sobie cele do osiągnięcia, m.in.: dystans, limit kalorii lub czas trwania.

Jest też „tryb wolny”, gdy po prostu chcemy rozprostować kości. Za każdym razem jesteśmy pytani o to, czy do włączonego zapisu ma być dodatkowo rejestrowany ślad GPS oraz pomiar pulsu. Całość jest bardzo intuicyjna oraz, co ważne, podczas trwania testów nie pojawiły się żadne błędy w odczycie, zawieszenia aplikacji, restarty. Wszystko wygląda idealnie.

Wszystkie treningi są synchronizowane z dedykowaną aplikacją HitFit, a dalej z portalem Strava, gdzie możemy nasze sportowe porażki i sukcesy przeglądać i analizować. Wszystko już od samego początku przebiega bez najmniejszych problemów. Prawidłowo są eksportowane praktycznie wszystkie informacje, dane o lokalizacji i wysokości oraz te pochodzące z czujnika pulsu. Takie partnerstwo jest nieczęsto spotykane, Strava nie należy bowiem do najpopularniejszych aplikacji, nie jest spolszczona, a konto premium nie należy do najtańszych, ale nawet jej podstawowa forma pozwala w pełni się cieszyć kolekcjonowanymi danymi. Szkoda, że treningów nie można zapisywać do pliku GPX bezpośrednio z aplikacji HitFit. Dalsza obróbka byłaby znacznie łatwiejsza.

Zapis śladów GPS

Odbiornik GPS po otrzymaniu FW17 Power najpierw negatywnie zaskoczył mnie długim czasem namierzania satelitów, a następnie – bardzo pozytywnie – jakością sygnału i sposobem jego interpretacji. Aplikacja nie ingeruje w zapisany ślad, więc to, co w innych programach zostałoby uznane za błędne wskazania, FitGO zarejestrował poprawnie. Na prostej trasie, po około kilometrze szybkiego marszu wsiadłem na rower i wykonałem kilka szybkich odcinków „tam i z powrotem”, a następnie znów pieszo ruszyłem przed siebie. Dwa inne smartwatche, które zabrałem ze sobą, jazdę rowerem uznały za anomalię sygnału GPS i wycięły te wskazania z zarejestrowanego śladu. Tylko FW17 Power odnotował pojawienie się dziwnych zygzaków.

Powiadomienia

Powiadomienia to największa bolączka FitGO FW17. Pojawiają się w formie lekkiej wibracji oraz sygnału dźwiękowego, które nie są w żaden sposób sygnalizowane na wyświetlaczu. Jeżeli więc nie wyczujemy wibracji pod rękawem lub nie usłyszymy powiadomienia w głośnym otoczeniu, np. w sklepie, to samo spojrzenie na wyświetlacz nie zasugeruje nam, że czeka na nas jakaś wiadomość. Dopiero przesunięcie ekranu w lewo przenosi do wszystkich ostatnio odebranych alertów.

Są pewne elementy panelu powiadomień, które szybko wyłączyłem. O ile powiadomienie o połączeniach jest jak najbardziej przydatne, to już samo przekazywanie rozmów na zegarek (za każdym razem) jest nietrafione. Połączenie odebrane lub zainicjowane z poziomu smartfonu jest następnie realizowane za pomocą FW17. To trzeba wyłączyć, chociaż jeżeli komuś odpowiada taka funkcja, to da się w ten sposób prowadzić rozmowy. Na przykład jadąc na rowerze, a jakość takich rozmów, podobnie jak i nagrań z dyktafonu, jest całkiem zadowalająca.

Akumulator

Czas czuwania to ok. 3–4 dni z włączonymi powiadomieniami. Czas ciągłego monitorowania aktywności to od ok. 10 do 15 godzin. Dłuższe wyjazdy mi się nie przytrafiły. Czas ten waha się w zależności od szybkości przemieszczania oraz jakości odbioru sygnału GPS. Jeżeli nie potrzebujemy wskazań z czujnika pulsu, czas pracy nieznacznie się wydłuży. W czasie tych pomiarów wyświetlacz był maksymalnie jasny, a smartwatch był cały czas sparowany ze smartfonem.

Tomasz Stokłosa

Print Friendly, PDF & Email

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
CezarTomekJarek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jarek
Gość
Jarek

Wychodząc z założenia że każda uczciwa recenzja jest na wagę złota serdecznie dziękuję za nią, ale trochę mi brakuje odniesienia do dokładności pomiarów. Mam na myśli pomiar przebytego dystansu, dokładność pomiarów tętna. Pozdrawiam.

Tomek
Gość
Tomek

Pomiar pulsu nie odbiega od tego, co prezentują inne podobne do FW17 „zegarki sportowe”. Odczyt był niemal identyczny, jak modelach Samsung Gear, które noszę prywatnie. Wyniki nie odbiegają również od wskazań stacjonarnego ciśnieniomierza medycznego. Widać to na jednym ze zrzutów ekranowych, pomiar pulsu jest ustabilizowany bez nagłych skoków. Nie jest to sprzęt medyczny, a wyniki pomiaru pulsu należy bardziej traktować jako ciekawostkę i ogólną informację o naszym stanie zdrowia i przedziałach pulsu w trakcie aktywności sportowych 🙂 Pomiar przebytego dystansu wsparty odczytem GPS również przebiega bez zastrzeżeń- jak wspomniałem w tekście oprogramowanie FW17 nie ingeruje prawie wcale w rejestrowany ślad.… Czytaj więcej »

Cezar
Gość
Cezar

Ten smartwatch to dobra opcja dla osób, które nie chcą wydawać kroci, bo po co wydawać więcej skoro można mieć dobry sprzęt za mniej. Ja korzystam ze swojego Fitgo Fw 17 od miesiąca i jestem zadowolony. Zainstalowałem sobie też aplikację do niego i wszystko płynnie działa. I fajnie że ładuje się zegarek za pomocą powerbanku i że ma tyle funkcji. Przydaje się to wszystko podczas treningów. No i widać że jest solidnie wykonany.

Tomasz Stokłosa

Tomasz Stokłosa

Piechur, entuzjasta górskich wędrówek. Gadżeciarz-zbieracz i pedant-minimalista jednocześnie. Amator mobilnej fotografii wychodzący z założenia, że "nie jest ważne jaki masz sprzęt, tylko co potrafisz z nim zrobić, a najlepszy aparat fotograficzny to ten, który masz przy sobie".

Powiązane