Huawei Mate 10 Lite – test i recenzja. Średniopółkowy bezramkowiec

2013 0
Ekrany o proporcjach 18/9 oraz moduły aparatu z dwoma obiektywami, zdążyły już na dobre zadomowić się we flagowcach największych marek. Dlaczego więc nie uatrakcyjnić swojego portfolio i zaimplementować tych rozwiązań w niższej półce cenowej? Właśnie z tego założenia wyszedł Huawei, proponując użytkownikom znacznie tańszą wersję flagowego Mate’a 10 Pro, która jednak nie została pozbawiona wymienionych wcześniej innowacji. Jak zawsze jednak diabeł tkwi w szczegółach. Panie i panowie – przed państwem Huawei Mate 10 Lite.

Zestaw kosztujący niewiele ponad tysiąc złotych (a więc mniej niż połowę ceny Mate 10 Pro) znajdziemy zapakowany w estetyczne, białe pudełko ze srebrnymi tłoczeniami. W środku producent umieścił (poza samym urządzeniem) słuchawki, kabel micro USB, dokumentację, igłę, ładowarkę 2A oraz przeźroczyste etui, które jest miłym dodatkiem. Co prawda zostało wykonane ze sztywnego plastiku, przez co zapewne będzie zbierać rysy, niemniej dobrze chroni obudowę smartfonu, a zwłaszcza wystający z obrysu obiektyw. O tym jednak w dalszej części testu. Przejdźmy zatem do samego telefonu.

Design i jakość wykonania

Obudowa została wykonana z matowego aluminium z niewielkimi, plastikowymi wstawkami. Nie ślizga się w dłoni, wręcz przeciwnie – chwyt urządzenia jest bardzo pewny. Po części jest to zasługa zaokrąglonych rogów smartfonu. Niestety odciski palców pozostawione na obudowie rzucają się w oczy, choć nie aż tak jak w Mate 10 Pro. Na szczęście, pomimo zastosowania dużego ekranu o proporcjach 18/9, telefon nie należy do największych.

Jego wymiary wynoszą 156.2 x 75.2 x 7.5 mm, a mogłyby być jeszcze mniejsze, gdyby ramki naokoło wyświetlacza były cieńsze. A że „bezramkowiec” może być bardziej „bezbramkowy”, producent udowodnił już w droższym modelu. W tym miejscu warto wspomnieć o największej „wadzie” konstrukcyjnej, czyli wystającym module głównego aparatu z tyłu obudowy.

Jest przez to znaczniej bardziej narażony na zarysowania. Nad nim producent umieścił pojedynczą diodę doświetlającą, a pod aktywny czytnik linii papilarnych. Przód pokrywa tafla szkła, minimalnie zaoblona na krawędziach. Niestety zarówno typ szkła, jak i jego producent są nieznani, a miejsce łączące je z resztą obudowy jest wyraźnie wyczuwalne pod palcami. Na froncie znajdziemy jeszcze podwójny obiektyw przedniego aparatu, diodę powiadomień oraz posrebrzane logo Huawei u dołu. Zarówno głośnik monofoniczny, jak i złącze micro USB wraz ze złączem mini Jack 3,5 mm zostały umieszczone na dolnej ramce smartfonu.

Wzornictwo telefonu nie jest może przełomowy, niemniej całość cieszy oko i jak najbardziej może się podobać. To jednak oczywiście, jak zawsze – kwestia gustu.

Ekran 18/9

Średniopółkowców z ekranem o proporcjach 18/9 jest na rynku dosłownie kilka, tym bardziej cieszy fakt implementacji takiego wyświetlacza w Mate 10 Lite. Co więcej, jest on tylko nieznacznie mniejszy od tego zastosowanego w znacznie droższym Mate 10 Pro i mierzy 5,9 cala. Producent zastosował tu matrycę IPS o rozdzielczości 1080 x 2160, co przekłada się na gęstość na poziomie 409 ppi. Cechuje się ona niezłymi kątami widzenia oraz naturalnym odwzorowaniem kolorów.

 

W ustawieniach możemy włączyć filtr niebieskiego światła oraz wyregulować temperaturę barw. Ponadto znajdziemy tam opcję skalowania aplikacji do formatu 18/9. Jasność maksymalna mogłaby być lepsza, ale nie jest źle. Jasności minimalnej nie można już nic zarzucić – korzystanie ze smartfonu w nocy jest komfortowe. Koniec końców wyświetlacz w Mate 10 Lite należy zaliczyć na duży plus. Do oglądania filmów w podróży – idealny.

Podzespoły i wydajność

Smartfon pracuje na ośmiordzeniowym procesorze HiSilicon Kirin 659, w którym cztery rdzenie taktowane są zegarem 2,36 GHz, a kolejne cztery – 1,7GHz. Wspiera go układ graficzny Mali-T830 MP2 wraz z 4 GB pamięci RAM. Podczas codziennego użytkowania smartfon sprawuje się dobrze, przycięcia animacji po styczniowej aktualizacji oprogramowania zdarzają się tylko sporadycznie i w niczym nie przeszkadzają.

Dzięki stosunkowo dużej ilości pamięci RAM nie ma większego problemu z otwarciem kilkunastu aplikacji w tle, bez zauważalnego spadku komfortu użytkowania. W benchmarkach smartfon spisuje się przeciętnie, na poziomie flagowców z 2014 roku i nieco lepiej od Huawei P10 Lite.

W Antutu Benchmark 6.2.7 udało mi się uzyskać 63 282 pkt, natomiast w 3D Mark odpowiednio 634 pkt dla testu Sling Shot oraz 414 pkt (OpenGL ES 3.1) i 307 pkt (Vulkan) dla Sling Shot Extreme.

Nie ma jednak powodu do zmartwień, gdyż obecnie praktycznie wszystkie gry ze sklepu Google Play powinny działać na tym smartfonie. W przypadku najbardziej wymagających produkcji pokroju Asphalta 8 czy Injustice 2 musimy liczyć się jednak z koniecznością zminimalizowania liczbę detali. Zapewni nam to jednak płynną rozgrywkę. Z 64 GB pamięci wewnętrznej, do zagospodarowania pozostaje nam ok. 52 GB. Smartfon obsługuje też oczywiście karty microSD do 128 GB.

Nougat z EMUI

W przeciwieństwie do droższego brata, Mate 10 Lite nadal działa pod kontrolą Androida 7.0 Nougat, z nakładką EMUI 5.1. Aktualizacja do Androida 8.0 ma podobno nastąpić niebawem, jednakże konkretnej daty brak. Na razie dostajemy system z klasyczna nakładką Huawei, tak więc jeśli użytkowaliśmy model P10 lub któryś z zeszłorocznych smartfonów producenta, to poczujemy się jak w domu. ‘

Menu nie jest standardowo podzielone na pulpity główne i szufladę z aplikacjami, można to jednak zmienić w ustawieniach. Autorzy nakładki postawili duży nacisk na funkcje personalizacyjne. Dzięki temu możemy nie tylko zmieniać motywy, ale też decydować o rozmiarze siatki ikon, czy rozmieszczeniu przycisków funkcyjnych u dołu ekranu.

Dostępna jest również funkcja obsługi gestami, jak również obsługi telefonu jedną ręką. W zimę z pewnością przypadnie nam do gustu tryb obsługi urządzenia w rękawiczkach. Producent nie zapomniał również o osobach starszych lub po prostu takich, które chcą mieć najpotrzebniejsze funkcje zawsze pod ręką. Właśnie dla nich dostępny jest „kafelkowy” Tryb prosty. W ocenie mojej mamy sprawdza się on wyśmienicie. Niestety, większość aplikacji nie uruchamia się domyślnie w trybie 18/9 lub nie wyświetla filmów na całym ekranie (m.in. YouTube). Pamiętajmy więc by od razu dodać je do listy aplikacji wyświetlanych w trybie pełnoekranowym w menu ustawień.

Z wbudowanych aplikacji należy wymienić kompas, grę Asphalt Nitro oraz Menadżer telefonu, w którym możemy zarządzać pamięcią, zużyciem baterii, jak również zoptymalizować działanie naszego urządzenia. Możliwe jest również podzielenie ekranu i użytkowanie dwóch aplikacji jednocześnie.

Moduły komunikacyjne i bezpieczeństwa

Jeśli miałby wskazać największą bolączkę Mate 10 Lite, to byłby to brak modułu NFC. Rozumiem, że producent chciał na czymś zaoszczędzić, jednakże pozbawianie sprzętu modułu, który znajdziemy bez problemu w smartfonach tańszych o 500 zł, uważam za niezrozumiałe. O płatnościach zbliżeniowych możemy więc zapomnieć.

Niestety, to nie koniec braków. Nie uświadczymy również obsługi Wi-Fi w paśmie 5 GHz. Dostępne jest jedynie pasmo 2,4 GHz. Nie ma również portu podczerwieni. Niektórych może zaniepokoić również umieszczenie złącza micro USB zamiast USB C. Na szczęście nie zabrakło obsługi OTG.

Na pokładzie znajdziemy ponadto radio FM, Bluetooth 4.2 z obsługą aptX oraz miejsce na dwie karty SIM formacie nano. Tak, mamy do czynienia z hybrydowym Dual SIMem (chcąc włożyć dodatkową kartę SIM, należy wyjąć kartę pamięci).

Podczas trwania testów jakość połączeń głosowych prezentowała się bardzo dobrze, podobnie jak prędkość ładowania stron internetowych, dzięki zastosowaniu modułu LTE kategorii 6.

Smartfon wyposażony jest także w czytnik linii papilarnych, umieszczony z tyłu, pod obiektywem kamery. To rozwiązanie ma standardowo – wady i zalety. Do wad należy zaliczyć niemożność korzystania z niego podczas umieszczenia w uchwycie samochodowym, do zalet – wygodę przy codziennym odblokowywaniu urządzenia. Sam czytnik jest aktywny i działa szybko i w zasadzie bezbłędnie, za co producentowi należą się brawa.

Jakość dźwięku

Zanim zaczniemy słuchać muzyki z Mate 10 Lite, polecam wejść w menu ustawień i znaleźć opcję Huawei Histen. Jest to rozbudowany korektor z opcją tworzenia dźwięku przestrzennego. Uzyskamy za jego pomocą efekty dopasowane do naszych potrzeb. Na plus dodatkowo należy zaliczyć fakt, iż działa on w każdej aplikacji, nie tylko w dedykowanym odtwarzaczu muzycznym. Jakość dźwięku uzyskaną na złączu miniJack należy uznać jako dobrą. Dźwięk nie jest piskliwy w wysokich tonach, producent postawił raczej na neutralność i „równouprawnienie” całego pasma. Oczywiście możemy to zmienić w korektorze. Zewnętrzny głośnik jest co prawda tylko monofoniczny, ale ma całkiem niezłą barwę i nie ma tendencji do przesterów na wyższych poziomach głośności. Brakuje w nim jednak trochę basu, jednakże to częsta przypadłość w tym segmencie cenowym.

Cztery obiektywy!

Huawei wyposażył Mate 10 Lite w aż cztery obiektywy (dwa z przodu, dwa z tyłu), co jest ewenementem w tej klasie cenowej. Aparat główny składa się z matryc o rozdzielczości 16 Mpix oraz 2 Mpix przy jasności obiektywu na poziomie f/2.0, natomiast matryce przedniego aparatu to odpowiednio 13 MpiX i 2 MpiX przy identycznej jasności optyki. Dodatkowo tylny aparat wspiera detekcja fazy, a obydwa moduły mają całkiem skuteczne, dwutonowe diody doświetlająca scenerię.

Brzmi dobre, prawda? No to niestety musimy teraz spojrzeć na niedociągnięcia. Żaden z aparatów nie posiada optycznej stabilizacji obrazu, a aparat główny mocno wystaje z bryły urządzenia, o czym pisałem już wcześniej. W dodatku pomocnicze obiektywy nie są szerokokątne. Ba, nie są nawet teleobiektywami. Służą tylko i wyłącznie do rozpoznawania tła przy robieniu zdjęć portretowych.

 

Sama aplikacja aparatu jest w miarę przejrzysta i w zasadzie nic jej nie brakuje. Znajdziemy w niej tryb nocny, HDR, panoramę, filtry, efekty, możliwość zrobienia ujęć poklatkowych oraz tzw. malowanie światłem. Jest nawet tryb profesjonalny z opcją ustawienia czasu naświetlania aż do 8 sekund oraz zapisu zdjęć w formacie RAW. HDR powinien być jednak w mojej ocenie dostępny z menu podręcznego, a nie wydzielony jako osobny tryb.

Z ciekawostek należy wymienić możliwość włączenia na stałe funkcji retuszowania zdjęć pod kątem ich jasności, kontrastu i nasycenia. Jest oczywiście, także możliwość wyboru formatu zdjęć 18/9.

A jak prezentują się ujęcia wykonane Mate 10 Lite? Dobrze, ale mogłoby być lepiej. W dzień przy naturalnym oświetleniu detali jest sporo, a barwy są odwzorowane poprawnie, jednakże kuleje nieco domyślny kontrast. Rozpiętość tonalna też mogłaby być lepsza. Tu pomaga włączenie HDR.

W sztucznym oświetleniu detali nadal jest sporo, a szumy trzymane pod kontrolą, jednakże zdarzają się rozmycia przy źródłach światła, a niektóre zdjęcia wychodzą jakby nieostre. Na plus – dobrze dobrany balans bieli.

Przedni aparat, podobnie zresztą jak główny nie zawsze dobrze rozpoznaje tło w trybie portretowym, w wyniku czego nie zawsze ostrość jest tam, gdzie być powinna. To zastanawiające, biorąc pod uwagę dwa dodatkowe obiektywy do tego celu. Czasami ujęcia trzeba więc powtarzać. Koniec końców jakość selfiaków oceniam jednak pozytywnie. Na Facebooka jak znalazł – przy odrobinie cierpliwości. ‘

W kwestii wideo aparat nagrywa filmy w maksymalnej rozdzielczości 1080p przy 30 kl/s. Nie ma obsługi 4K, ani nawet cyfrowej stabilizacji obrazu. W efekcie nagrania są co prawda pełne detali, z poprawnie odwzorowanymi kolorami, ale jeśli nie umieścimy urządzenia na statywie, to drgania obrazu będą aż nadto widoczne.

Bateria

W obudowie Mate 10 Lite producent umieścił baterię o pojemności 3340 mAh. W teście ciągłego odtwarzania wideo w 720p przy najwyższej jasności ekranu udało się ją rozładować w 420 minut. Nie jest to ani jakoś bardzo mało, ani szczególnie dużo. Podobnie sprawa ma się w codziennym użytkowaniu. Szału nie ma, ale dwa dni w cyklu mieszanym są do osiągnięcia. Jeśli chcemy wykorzystywać smartfon intensywnie, będziemy musieli przyzwyczaić się do codziennego ładowania. A nie będzie to szczególnie szybki proces, gdyż telefon nie wspiera funkcji szybkiego ładowania. Przy użyciu dołączonej do zestawu ładowarki 2A potrwa on ok. 160 minut (od 0 do 100%). Po ok. pół godziny możemy liczyć na podładowanie ogniwa do ok. 30%.

Michał Nowakowski

Wady

  • Przeciętny czas pracy na jednym ładowaniu
  • Wyraźnie wystający obiektyw aparatu
  • Brak NFC
  • Wi-Fi tylko w paśmie 2,4 Ghz
  • Port micro USB zamiast USB C
  • Brak szybkiego ładowania

Zalety

  • Bardzo dobra jakość wykonania
  • Aktywny czytnik linii papilarnych
  • Niezły ekran o proporcjach 18/9
  • Aż cztery obiektywy aparatów z dwoma diodami LED
  • Profesjonalny tryb fotograficzny z obsługą formatu RAW

Huawei Mate 10 Lite

  • System operacyjny Android 7.0
  • Procesor HiSilicon Kirin 659 Octa-Core 4 x 2.36GHz + 4 x 1.7GHz, grafika Mali-T830 MP2
  • Pamięć ROM: 64 GB, RAM: 4 GB
  • Karta pamięci microSD do 128 GB
  • Ekran IPS 5,9” (18/9) 1080 x 2160
  • Zakresy GSM/GPRS/EDGE (850, 900, 1800, 1900 MHz), UMTS/HSPA+ (850, 900, 1900, 2100 MHz), LTE ( 800, 850, 900, 1800, 2100, 2600 Mhz)
  • Transfer danych LTE kat. 6 (300 Mbps / 50 Mbps)
  • Wi-Fi 802.11 b/g/n, hotspot
  • Bluetooth v.4.2 (aptX, BLE)
  • micro USB 2.0, OTG
  • GPS, A-GPS, Glonass, BDS
  • Radio FM
  • Aparat fotograficzny 16 Mpix + 2 Mpix f/2.0, AF, dwutonowa dioda doświetlająca / 13 Mpix + 2 Mpix f/2.0 przedni
  • Nagrywanie wideo 1080p 30 kl./s
  • Czytnik linii papilarnych,
  • Hybrydowy Dual-SIM
  • Akumulator 3340 mAh
  • Czas czuwania do 550 godz
  • Czas rozmowy do 20 godz
  • Wymiary 156.2 x 75.2 x 7.5 mm
  • Waga 164 g
  • Cena 1349 zł

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Michał Nowakowski

Michał Nowakowski

Z "Mobility" związany od lipca 2016 r. i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić. Absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, wcześniej przez kilka miesięcy współpracował w CD-Action. Telefony i mobilne technologie przenikają się w jego życiu od 1998 r., kiedy to w domu pojawiła się Nokia 3110. Do tego stopnia, że aktualnie pracuje na etat w autoryzowanym serwisie Samsunga, po godzinach testując sprzęty i pisząc artykuły do naszego pisma. W chwilach wolnych od elektroniki (nie ma ich zbyt wiele) grywa w snookera. Lubi też napić się dobrej whisky, oglądając m.in. "House of Cards".

Powiązane

Ambitne plany Huawei

Opublikowane przez - 4 maja 2016 0
Chiński koncern zbuduje sieć własnych salonów serwisowych w Polsce, zamierza także utworzyć showroomy w największych miastach. Huawei otworzył dotąd 3…