Huawei Mate 10 Pro – test i recenzja. Inteligentna maszyna czy nadal smartfon?

Samsung Galaxy S8, LG G6, iPhone X, Xiaomi Mi MIX 2… Co łączy te zeszłoroczne flagowce? To, że są tzw. bezbramkowoami i mają ekran o proporcjach zbliżonych do 18:9. Jak dotąd wypadał na tym tle Huawei? Blado. Nawet bardzo blado. O ile model P10 Plus był udanym smartfonem, to daleko mu do filozofii „bezramkowców”. Na szczęście pod koniec roku chiński producent postanowił uzupełnić braki w swojej ofercie. W materiałach promocyjnych nazwał swoje dzieło inteligentną maszyną i rzucił na rynek do walki o serca i portfele klientów. Konkurentów dostał jednak z najwyższej półki. Czy „inteligentna maszyna” sprostała oczekiwaniom? Sprawdźmy to!

„Inteligentna maszyna”, w postaci Huawei Mate 10 Pro, została zapakowana w zgrabne, kwadratowe pudełko ze srebrnymi tłoczeniami. W środku, poza samym urządzeniem znajdziemy kabel USB C, przejściówkę USB C – minijack, igłę, słuchawki, szybką ładowarkę Super Charge oraz plastikowe, przeźroczyste etui. Jest ono dość miękkie i przyjemne w dotyku. Z całą pewnością dobrze zabezpiecza obudowę. Ekran chroni folia, która jest fabrycznie przyklejona przez producenta. Sugerowana cena detaliczna tego zestawu w dniu premiery wynosiła 3499 zł. Dziś cena ta już znacząco spadła, osiągając ok. 2800 zł w sklepach internetowych. Jeśli spojrzymy na ofertę portali aukcyjnych, okaże się, że możemy nabyć swój egzemplarz już za ok. 2500 zł. Oczywiście nowy na gwarancji. Zatem, czy warto?

Ekran 18:9

Pierwszym, co robi wrażenie po wzięciu Huawei Mate 10 Pro w dłoń, jest wielki, 6-calowy ekran OLED Full View o proporcjach 18:9 i rozdzielczości 1080 na 2160. Podobną rozdzielczość, określaną jako Full HD+, ma też kilka innych modeli Huawei, chociaż z niższej półki. Mate 10 Lite czy Honor 9 Lite. Jest to bodajże pierwszy wyświetlacz o proporcjach zbliżonych do 18:9 bez zaoblonych rogów. Czysty prostokąt.

Zastosowanie matrycy OLED ma w tym przypadku plusy i minusy. Plusem są oczywiście nasycone kolory, świetna czerń, kontrast i kąty widzenia. Na pochwałę zasługuje również bardzo dobra jasność maksymalna i niezła minimalna. Minus – matryca OLED została wykonana w technologii pentile, w układzie diamentu, przez co ma w praktyce niższą rozdzielczość niż ta deklarowana w specyfikacji, a bardzo wnikliwe oko dostrzeże na upartego drobną ziarnistość. W codziennym użytkowaniu jest to jednak niezauważalne.

Gęstość pikseli na poziomie 402 ppi okazuje się w zupełności wystarczająca dla 6-calowego ekranu. Dodatkowym plusem nieco niższej rozdzielczości niż u konkurencji jest mniejsze zapotrzebowanie na energię, które możemy jeszcze zmniejszyć w razie potrzeby. W opcjach jest bowiem możliwość zmiany rozdzielczości na 720p, co jednak powoduje dostrzegalny spadek szczegółowości.

Dostępna jest również opcja zmiany temperatury barwowej i rozmiaru tekstu. Nie zapomniano również o filtrze światła niebieskiego, nazwanego tu Ochroną wzroku. Jest też coś na wzór Always on Display, jednak jego funkcje ograniczają się do wyświetlania daty, godziny i stanu naładowania baterii.

Za informowanie o przychodzących powiadomieniach w większym stopniu odpowiada dioda powiadomień umieszczona nad ekranem.

 

Wzorcowa jakość wykonania

Pod względem wzornictwa Mate 10 Pro znacząco różni się od swojego poprzednika. O ile w zeszłorocznej konstrukcji można było dopatrywać się rażących podobieństw do flagowych modeli konkurencji, tak teraz Mate jest klasą samą dla siebie. Zarówno tył, jak i przód urządzenia zostały pokryte taflą szkła Gorilla Glass piątej generacji. Dodatkowo z tyłu szkło zostało zaoblone w czterech kierunkach, w stronę każdej krawędzi. Dzięki temu urządzenie lepiej trzyma się w dłoni. Tafle szkła przedziela aluminiowa ramka, subtelnie zeszlifowana na krawędziach.

W dolnej jej części znajdziemy głośniki i złącze USB C 3.1, zaś w górnej – port podczerwieni. Przyciski regulacji głośności oraz on/off zostały umieszczone po prawej stronie, tacka na karty nanoSIM – po lewej. Z tyłu smartfonu producent umieścił dwa obiektywy aparatu sygnowane logiem Leica, wraz z podwójną diodą doświetlającą. Poniżej znajduje się czytnik linii papilarnych wraz z logo producenta. Dodatkowo moduł aparatu został oznaczony poprzecznym paskiem mieniącym się w słońcu. Znajduje się on pod szkłem.

Na przednim panelu Huawei Mate 10 Pro pierwszym rzucającym się elementem jest ogromny, 6-calowy ekran i świetne zagospodarowania przestrzeni. Ramki naokoło wyświetlacza są naprawdę bardzo cienkie. Cieńsze od większości konkurencyjnych konstrukcji. Nad ekranem umieszczony został obiektyw przedniej kamery, głośnik oraz dioda powiadomień. Pod nim znajdziemy tylko posrebrzane logo producenta.

Telefon dobrze leży w dłoni i nie wyślizguje się. Ponadto obudowa spełnia normę IP67, co oznacza m.in. wodoszczelność do 1 metra na czas zanurzenia co najmniej 30 minut.

Pod względem wzornictwa Huawei zrobił krok w dobrą stronę i urządzenie zdecydowanie może się podobać. W moim odczuciu to jeden z ładniejszych smartfonów na rynku. To jednak jak zawsze – kwestia gustu. Jedyny minus, jaki odnotowałem to podatność tyłu urządzenia na zwieranie odcisków palców. Niestety, przecieranie obudowy co jakiś czas może być koniecznością. No chyba, że zastosujemy pokrowiec dołączony do zestawu.

Przy okazji warto nadmienić, że również do naszego kraju trafiła specjalna wersja Mate 10 Pro, sygnowana logiem Porsche. Od wersji podstawowej różni się oczywiście grafiką na obudowie, większą pamięcią wewnętrzną (256 GB), gadżetami producenta i… ponad dwukrotnie wyższą ceną. Jakby nie patrzeć – za wygląd (i prestiż) się płaci.

Inteligentna maszyna?

Sercem Huawei Mate 10 Pro jest ośmiordzeniowy procesor HiSilicon Kirin 970 (4 x Cortex A73 2,36 GHz + 4 x Cortex A53 1,8 GHz) wsparty grafiką Mali-G72 MP12 oraz 6 GB pamięci RAM.

To jednak nie wszystko. Procesor, jak zachwala producent, wspierany jest także przez sztuczną inteligencję. Huawei wyposażył smartfon w chip Neural Processing Unit, który ma za zadanie inteligentnie optymalizować działanie urządzenia i aplikacji. Ma również uczyć się zachowań użytkownika i sugerować włączenie konkretnych opcji o różnych porach dnia. Ja w czasie testów tego nie uświadczyłem, jednakże należy brać pod uwagę, że producent nie określa czasu potrzebnego smartfonowi na taką „naukę”. Być może, po dłuższym okresie użytkowania działanie telefonu staje się bardziej spersonalizowane. Ja tego nie uświadczyłem.

 

Mate 10 Pro swoim działaniem przypomina więc po prostu smartfon, a nie „inteligentną maszynę” z reklam. Niemniej jest smartfon z najwyższej półki. Wszystkie okna, gry i aplikacje uruchamiają się błyskawicznie. Nie odnotowałem najmniejszych spowolnień animacji – być może to również zasługa dodatkowego chipu. Osobną kwestią pozostaje, czy dzięki jego działaniu urządzenie pozostanie w tak dobrej formie również za kilkadziesiąt miesięcy. O tym jednak przekonamy się za jakiś czas.

W testach benchmarkowych Mate 10 Pro prezentuje się równie dobrze, osiągając aż 214 000 pkt w najnowszym AnTuTu Benchmark 7.0.4. W 3D Mark możemy liczyć na równie imponujące wyniki (Sling Shot – 3205 pkt, Sling Shot Extreme – 2938 pkt dla OpenGl Es 3.1 oraz 2429 pkt dla Vulkan). Przez najbliższe kilkanaście miesięcy, żadna, nawet najbardziej wymagająca gra ze sklepu Google Play nie powinna być wyzwaniem dla tego telefonu. I to bez nadmiernego nagrzewania się obudowy.

Dzięki wbudowanej pamięci o pojemności 128 GB (realnie dostępne ok. 111 GB), nie powinniśmy również narzekać na brak wolnego miejsca na nasze pliki. Należy jednak odnotować, że producent nie przewidział możliwości jej rozbudowy za pomocą kart pamięci. Szkoda.

Android 8.0 & EMUI 8.0

Mate 10 Pro działa pod kontrolą Andoida Oreo wraz z autorską wersją nakładki EMUI 8.0. A w niej masa rozwiązań personalizacyjnych. Poza możliwością zmiany motywów możemy również dodawać widżety i zmieniać efekty przejść ekranu. Możemy również zmieniać układ siatki ikon oraz decydować czy potrzebujemy tzw. szuflady na aplikacje, czy też nie. W opcjach nie zabrakło ponadto funkcji zmniejszenia ekranu do obsługi jedną ręką oraz możliwości zmienienia układu przycisków funkcyjnych wyświetlanych u dołu ekranu. Można je również przerzucić na przycisk wiszący. Jest również rozbudowana obsługa gestów oraz możliwość podziału ekranu i pracy w dwóch aplikacjach jednocześnie.

Czytnik linii papilarnych także posiada obsługę gestów i za jego pomocą można np. ściągnąć górną belkę na ekranie. Da się również stworzyć osobną wersję interfejsu, odblokowywaną za pomocą konkretnego odcisku palca. Działa również wyświetlanie systemowych aplikacji w oknach pop-up.

Ekran blokady został wyposażony w tapety zmieniające się przy każdym odblokowaniu oraz dodatkowy pasek wyciągany z dołu ekranu. A na nim skróty do latarki, czytnika kodów QR, kalkulator, stoper i dyktafon. Huawei ponadto zachwalał swój autorski Translator, niemniej jego działanie w obecnym kształcie jest różne. Momentami wyraźnie słabsze od konkurencyjnych, darmowych rozwiązań. Jednakże może to się zmienić (oczywiście na plus) przy okazji kolejnych aktualizacji.

Ciekawą opcją jest ochrona przed nękaniem, dzięki której możemy wstawić dany numer na czarną listę, a także stworzyć czarną listę słów kluczowych w wiadomościach.

Z wbudowanych aplikacji należy wyróżnić Menadżer telefonu, w którym możemy monitorować transmisję danych, statystyki baterii i stan naszego urządzenia. Na również wbudowany skaner antywirusowy. Z pozostałych aplikacji znajdziemy m.in. dyktafon, pilot do urządzeń obsługujących podczerwień, kompas oraz aplikację do monitorowania naszego zdrowia.

Zaplecze komunikacyjne

Smartfon został wyposażony w LTE kategorii 18, co oznacza, że w teorii może pobierać dane z prędkością aż 1174 Mb/s. W praktyce jest to ciężkie do osiągnięcia, Niemniej strony internetowe ładują się błyskawicznie, podobnie jak filmy wideo w 1080p i 60 klatkach na YouTube.

Sieć Wi-Fi jest obsługiwana w standardach a/b/g/n/ac, dzięki czemu mamy do dyspozycji zarówno pasmo 2,4 GHz, jak i 5 GHz. Urządzenie jest Dual SIM-em. Działa on w trybie Standby. Na plus liczy się fakt obsługi LTE przez oba sloty. Nie znajdziemy w wyposażeniu radia FM, jest za to port podczerwieni, dzięki czemu Mate 10 Pro może posłużyć jako pilot do telewizora. Obsługa NFC, Bluatooth 4.2 z protokołem AptX oraz LDAC, nawigacja GPS, GLONASS oraz Beidu – na to wszystko możemy liczyć. Nie zapomniano również o implementacji złącza USB C 3.1, oczywiście z obsługą OTG. Pod tym kątem lepiej być nie mogło.

Dodatkowo ciekawostką jest fakt, iż dzięki funkcji Projekcja, możemy połączyć nasz smartfon z telewizorem i zamienić go w coś na kształt komputera. Odbywa się to bez stacji dokującej, za to z użyciem przejściówki USB C – HDMI. Niestety, jako że nie miałem takiej pod ręką, nie mogę stwierdzić, jak ta funkcja działa na co dzień.

Czytnik linii papilarnych, umieszczony z tyłu urządzenia jest aktywny, działa szybko i bezbłędnie. Jak zwykle jego ulokowanie ma plusy i minusy, jednakże to, a nie inne położenie zostało zdeterminowane przez cienkie ramki naokoło ekranu. Tak więc decyzja producenta jest w pełni zrozumiała.

Jakość dźwięku

Jakość rozmów prowadzonych przez Mate 10 Pro należy określić jako bardzo dobrą. Dźwięk jest wyraźny i o odpowiednim natężeniu. Co do głośników, to trzymając telefon pionowo, dużo donioślej słychać ten z dołu obudowy. Gra on na przyzwoitym poziomie, jednakże przy większych poziomach głośności dźwięk się wyraźnie spłaszcza. Przekręcając smartfon do poziomo, zostaje aktywowany również głośnik nad ekranem. Wtedy jakość dźwięku prezentuje się wybornie. Jest on przyjemny dla ucha, detaliczny i przestrzenny.

Jednak do czasu. A konkretniej do czasu osiągnięcia maksymalnych poziomów głośności. Wtedy dźwięk staje się płaski i świetne wrażenie znika. Dźwięk płynący ze słuchawek przy wykorzystaniu technologii Bluetooth sprawia bardzo dobre wrażenie. Nie słychać oznak kompresji dźwięku. Smartfon nie posiada złącza minijack, ale w pudełku znajdziemy odpowiednią przejściówkę z portu USB C. Słuchawki douszne dołączone do zestawu grają przyzwoicie, ale trochę brakuje w nich basu. Mają też tendencję do wypadania z ucha.

Dwa obiektywy Leica

Aparat główny Huawei Mate 10 Pro został wyposażony w matrycę 16 Mpix wraz z optyką o jasności f/1,6. Partneruje mu drugi, z monochromatyczną matrycą o rozdzielczości 20 Mpix. To właśnie dzięki temu rozwiązaniu możliwy jest dwukrotny, bezstratny zoom. Obiektywy są sygnowane logiem marki Leica, a partneruje im optyczna stabilizacja obrazu oraz podwójna dioda doświetlająca scenerię.

Aplikacja aparatu jest typowa dla telefonów Huawei, niemniej mamy w tym przypadku bogatszą paletę opcji. Jest m.in. tryb panoramy 3D, Malowanie światłem, tryb poklatkowy i HDR. Ten ostatni w mojej ocenie powinien być dostępny z poziomu zwykłego zdjęcia, a nie wydzielony jako osobny tryb. Jest również tryb małej przysłony oraz możliwość manualnej zmiany ustawień poszczególnych parametrów, łącznie z czasem naświetlania aż do 30 sekund. Ponadto mamy możliwość zapisu zdjęć w formacie RAW oraz ustawienia komendy głosowej, na której dźwięk aparat wykona ujęcie.

No a jak prezentują się zdjęcia wykonane Huawei Mate 10 Pro? W dobrych warunkach oświetleniowych wychodzą świetne. Są szczegółowe, o dobrej rozpiętości tonalnej i naturalnie odwzorowanych kolorach. Nasycenie tych ostatnich można zresztą regulować w ustawieniach. Zdjęcia makro również wypadają świetnie – tło za fotografowanym obiektem rozmywa się naturalnie. Zdjęcia nocne należy ocenić na cztery z plusem, w skali szkolnej. Balans bieli jest dobierany poprawnie, szumów nie ma zbyt wiele, a algorytmy pomagają nam, jak mogą, by zdjęcie nie było poruszone. Poziom szczegółów mógłby być jednak lepszy.

Przedni aparat Huawei Mate 10 Pro ma matrycę 8 Mpix i jasność optyki f/2,0. Zdjęcia nim wykonane są ok, ale szału nie ma. „Selfiaki” łatwo ulegają prześwietleniu. Na plus dostępny tryb portretowy z dobrze działającym rozmywaniem tła za wybranym obiektem.

Nagrywając wideo, Huawei Mate 10 Pro nieźle radzi sobie z rozdzielczością 4K przy 30 kl./s i dźwiękiem zapisywanym stereofonicznie. W tej rozdzielczości nie jest jednak dostępna stabilizacja obrazu. By ją włączyć, musimy obniżyć nasze oczekiwania do Full HD. Dla lubiących bardzo płynne ujęcia, Huawei udostępnił tryb 1080p przy 60 kl./s. W większości trybów filmy prezentują się dobrze, są szczegółowe i o dobrej rozpiętości tonalnej. Poziom szumów i efekty działania stabilizacji obrazu to jednak coś, nad czym producent powinien jeszcze popracować.

Akumulator

Huawei zastosował ogniwo o pojemności 4000 mAh, dzięki któremu możemy cieszyć się naprawdę dobrym czasem pracy na jednym ładowaniu. Około dwóch dni w cyklu mieszanym i półtora dnia przy intensywnym użytkowaniu to czasy jak najbardziej realne do osiągnięcia. Potwierdzają to zresztą testy syntetyczne.

W teście ciągłego odtwarzania wideo w 720p przy najwyższej możliwej jasności ekranu smartfon osiągnął 958 minut, co jest bardzo dobrym wynikiem. Mate 10 Pro wspiera szybkie ładowanie, które jest tu nazwane Super Charge. Przy użyciu szybkiej ładowarki dołączonej do zestawu w ciągu pół godziny naładujemy urządzenie do ok. 55%! Po upływie ok. osiemdziesięciu minut będziemy mogli cieszyć się pełnym akumulatorem. Jedyna rzecz na minus to brak obsługi ładowania bezprzewodowego. Może w Mate 11 Pro?

Michał Nowakowski

Wady

  • Brak złącza minijack
  • Nieznacznie wystające obiektywy aparatu
  • Brak slotu kart pamięci
  • Brak opcji ładowania indukcyjnego

Zalety

  • Wzorcowa jakość wykonania
  • Bardzo wysoka wydajność
  • Świetny ekran o proporcjach 18/9
  • Obsługa LTE kat.18
  • Norma IP67
  • Bardzo dobra jakość zdjęć
  • Długi czas pracy na jednym ładowaniu
  • Bardzo szybkie ładowanie akumulatora
  • Profesjonalny tryb fotograficzny z obsługą formatu RAW

Huawei Mate 10 Pro

  • System Android 8.0 z EMUI 8.0.
  • Procesor HiSilicon Kirin 970 4 x Cortex A73 2.36GHz + 4 x Cortex A53 1,8 GHz oraz chip Neural Processing Unit, grafika Mali-G72 MP12
  • Pamięć ROM: 128 GB, RAM: 6 GB
  • Ekran OLED 6” (18:9) 1080 x 2160, Corning Gorilla Glass 5
  • Zakresy GSM 850, 900, 1800, 1900 MHz, UMTS 850, 900, 1900, 2100 MHz, LTE 700, 800, 850, 900, 1800, 1900, 2100, 2600 MHz
  • Transfer danych LTE kat. 18 (1174 Mbps / 150 Mbps)
  • Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, hotspot
  • Bluetooth v.4.2 (AptX, BLE, LDAC HD Audio)
  • NFC
  • USB C 3.1, OTG
  • Lokalizacja GPS, GLONASS, BDS
  • Aparat fotograficzny 20 Mpix monochromatyczny + 16 Mpix RGB f/1.6, AF, OiS, podwójna dioda doświetlająca / 8 Mpix f/2.0 przedni
  • Nagrywanie wideo 2160p 30 kl./s
  • Czytnik linii papilarnych
  • Dual SIM
  • DisplayPort 1.2
  • Barometr
  • IrDa
  • Norma IP67
  • Akumulator 4000 mAh
  • Wymiary 154,2 x 74,5 x 7,9 mm
  • Waga 178 g
  • Cena 2998 zł

 

 

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Michał Nowakowski

Michał Nowakowski

Z "Mobility" związany od lipca 2016 r. i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić. Absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, wcześniej przez kilka miesięcy współpracował w CD-Action. Telefony i mobilne technologie przenikają się w jego życiu od 1998 r., kiedy to w domu pojawiła się Nokia 3110. Do tego stopnia, że aktualnie pracuje na etat w autoryzowanym serwisie Samsunga, po godzinach testując sprzęty i pisząc artykuły do naszego pisma. W chwilach wolnych od elektroniki (nie ma ich zbyt wiele) grywa w snookera. Lubi też napić się dobrej whisky, oglądając m.in. "House of Cards".

Powiązane