Motorola Moto G5S Plus: test i recenzja. W awangardzie średniej półki

MobilityNewsAutor:
323 0
Kiedy Motorola należała do Google, smartfony Moto G były wskazywane jako najlepszy wybór pod względem stosunku jakości do ceny. Recenzując nową Moto G5S Plus, postaram się odpowiedzieć na pytanie, czy pod skrzydłami Lenovo Motorola nadal potrafi robić takie urządzenia.

Metalowa obudowa unibody zachodzi na krawędzie, gdzie jest połączona bezpośrednio z zaoblonym na brzegach szkłem 2,5 D. Wszystko jest spasowane idealnie i już od pierwszego kontaktu daje wrażenie wysokiej solidności. Patrząc na tył, od razu wpada w oko wystający, okrągły element skrywający obiektywy dwóch aparatów i podwójne doświetlenie LED.

W zamyśle projektantów miał on zapewne nawiązywać do wzornictwa wyższej serii Moto Z, ale w tym wypadku, gdzie jest niedostępna współpraca z modułami, wydaje się to wadą. Taka budowa sprawia, że wystające obiektywy aparatów w wyższym stopniu są zagrożone porysowaniem.

 

Na tylnym panelu znajdziemy również wyraźnie zaznaczone paski antenowe, dodatkowy mikrofon (wykorzystywany przez system odszumiania i przy nagrywaniu wideo), a także logo firmy, które zostało umieszczone w delikatnym zagłębieniu.


Matowe wykończenie metalu ułatwia utrzymanie smartfonu w czystości, nie zbiera śladów palców równie łatwo jak błyszczące powierzchnie, które tak chętnie są stosowane przez konkurencję.

Krawędzie odcinają się eleganckimi szlifami diamentowymi. Z prawej strony umieszczono standardowy zestaw klawiszy funkcyjnych – włącznik i przyciski głośności. W górze znalazł się port słuchawkowy minijack 3,5 mm. Z lewej – szufladka na karty nanoSIM i microSD (druga karta SIM, zamiennie z kartą pamięci, to Dual SIM hybrydowy). Natomiast w dole są mikrofon, złącze microUSB oraz głośnik.

 

Front urządzenia pokryto taflą Gorilla Glass trzeciej generacji. Oprócz 5,5-calowego ekranu znalazły się tu również czytnik linii papilarnych, głośnik rozmów, kamera przednia z diodą LED oraz czujniki zbliżeniowy i oświetlenia. Ponad ekranem umieszczono logo Moto.

Smartfon ma grubość 8 mm, przy czym moduł aparatu wystaje o dodatkowe 1,5 mm. Jego masa to 168 g. Biorąc także pod uwagę spory wyświetlacz i dość szerokie ramki, smartfon raczej nie spodoba się osobom o drobnych dłoniach.

Ekran

Wyświetlacz IPS o przekątnej 5,5” robi dobre wrażenie jak na segment cenowy, w który wpisuje się to urządzenie. Pozytywnie należy ocenić nasycenie barw, które dodatkowo można podbić przez przełączenie w ustawieniach wyświetlacza trybu koloru na jaskrawy. Poprawna jest głębia czerni, natomiast biel delikatnie wpada w barwę różową, choć to da się zauważyć dopiero przy bezpośrednim porównaniu ekranu z innym. Rozdzielczość Full HD i przekątna 5,5” daje zagęszczenie pikseli na poziomie 401 na cal kwadratowy. O ile użytkownik nie planuje korzystać z gogli VR, ta wartość jest zupełnie wystarczająca.

Jasność wyświetlacza jest na tyle wysoka, że nie ma problemu z czytelnością, nawet w warunkach mocnego nasłonecznienia. Równocześnie minimalna moc podświetlenia pozwala na komfortowe korzystanie ze smartfonu w nocy. Czujnik oświetlenia reaguje szybko i dość precyzyjnie, dzięki czemu w większości wypadków użytkownik nie musi manualnie przestawiać paska regulacji.

Ekran reaguje na dotknięcia palca natychmiastowo i bez problemów. W obliczu wciąż wyczekiwanej prawdziwej zimy z przykrością muszę jednak stwierdzić, że nie ma możliwości obsługi tego panelu dotykowego w tradycyjnych rękawiczkach.

Wydajność

Za płynność działania Moto G5S Plus odpowiada – doskonale znany i wciąż chwalony – Snapdragon 625 taktowany zegarem 2 GHz. Ten ośmiordzeniowy procesor wyróżnia się, niskim jak na średniopółkowy układ, procesem technologicznym 14 nm. Dzięki temu zastosowane tu rdzenie Cortex-A53 mniej się nagrzewają, mogą pracować z wyższym taktowaniem i są bardziej energooszczędne. Układ był wykorzystany już w ubiegłorocznej Moto Z Play, a także w urządzeniach takich jak Huawei Nova, BlackBerry KeyOne czy Asus Zenfone 3. Można by narzekać, że nie zdecydowano się na odświeżoną wersję, czyli Snapdragona 626, ale różnice pomiędzy tymi procesorami są na tyle niewielkie, że właściwie niezauważalne dla użytkownika.

Szybkość i płynność działania interfejsu nie pozostawiają wiele do życzenia. Na dużym ekranie smartfonu z przyjemnością można też grać w wymagające gry 3D. Podczas dłuższych sesji z tytułami takimi jak Asphalt 8 Airborne, Real Racing 3 czy GTA San Andreas animacje były płynne, a samo urządzenie nie nagrzewało się do niebezpiecznych temperatur. Oczywiście czas wczytywania aplikacji jest wyraźnie dłuższy niż w topowych smartfonach, ale większość gier i programów dostępnych w Google Play działa poprawnie.

Jedyne miejsce, gdzie wyraźnie sprzęt łapie zadyszkę, to preinstalowana aplikacja aparatu. Zrobienie zdjęcia w trybie automatycznym trwa jakieś pół sekundy, co daje wyraźnie gorsze wrażenie z użytkowania niż w wypadku większej części konkurencji chwalącej się zerowym opóźnieniem migawki. Problem jest jeszcze bardziej widoczny w trybie zdjęć wykonywanych dwoma aparatami równocześnie, który pozwala na późniejszą obróbkę na podstawie danych o głębi ostrości.
Testy syntetyczne nie są oczywiście czymś, co powinno przeważać przy decyzji zakupowej, ale dają ogólny pogląd na pozycjonowanie urządzenia względem jego wydajności. Moto G5S Puls w popularnych benchmarkach wypada następująco:

  • Antutu 6.2.7 – 63 887 pkt;
  • Geekbench 4.1.3 – test pojedynczego rdzenia 838 pkt; test wielordzeniowy 4250 pkt;
  • 3DMark Slig Shot – 838 pkt.

System

W czasie testów Moto G5S Plus pracowała na systemie Android 7.1.1 Nougat z drobnymi dodatkami producenta. Jednak zapowiedziano już aktualizację do wersji 8.0 Oreo, co zasługuje na pochwałę. OS, który znajduje się w smartfonach z logo Motorola, chętnie jest nazywany czystym Androidem, a ten jest utożsamiany ze stabilnością i płynnym działaniem.

Niestety, w wypadku Moto G5S Plus nie wszystko poszło zgodnie z tym scenariuszem. Oprócz wspomnianych już błędów związanych z aplikacją aparatu podczas testu zdarzały się też problemy z aplikacjami działającymi w tle. Bez wyraźnego powodu następowało ich nagłe zamknięcie, co przy okazji jest oznajmiane powiadomieniem przez interfejs. Paradoksalnie, gdyby zrezygnowano z tych wyskakujących okienek, pewnie nie byłoby to nawet zauważalne. Niemniej w tej sytuacji ogranicza to zaufanie do stabilności systemu.

Autorskie dodatki Motoroli to aplikacja Moto i Pomoc dotycząca urządzenia. Pierwsza z nich pozwala na korzystanie z Akcji Gestów Moto i Ekranu Moto. Gesty, które można tu ustawić, to odwrócenie telefonu ekranem w dół, aby wyciszyć powiadomienia i połączenia; wyłączenie dzwonka po wykryciu podniesienia; przesunięcie palcem po ekranie, by zmniejszyć ekran do obsługi jedną ręką; włączenie aparatu po obróceniu smartfonem dwa razy; aktywowanie latarki po dwukrotnym wstrząśnięciu smartfonem; obsługa nawigacji systemu za pomocą gestów wykonywanych na czytniku linii papilarnych.

Ekran Moto to z kolei filtr światła niebieskiego i energooszczędne powiadomienia, które wyświetlają się przy wyłączonym ekranie. Wszystkie te rozwiązania działają bardzo sprawnie i po przyzwyczajeniu wyraźnie ułatwiają korzystanie z urządzenia.

Aparat

Jednym z wyróżników Moto G5S Plus jest podwójny aparat główny. Został złożony z dwóch sensorów 13 Mpix z przysłonami f/2,0. Drugi ma za zadanie zbieranie informacji o głębi ostrości, tak aby już po zrobieniu zdjęcia można było dostosowywać miejsce wyostrzenia i rozmycie tła. Właściwie trudno stwierdzić, czemu zdecydowano się na wykorzystanie takich samych aparatów. Konkurencja do tego samego zadania oddaje przeważnie tandemy złożone z jednego lepszego sensora i drugiego o wyraźnie gorszych parametrach.

Opisywane tu rozwiązanie Motoroli, jak i rozwiązania używane przez innych producentów są równie niedoskonałe. W wypadku G5S Plus dość trudno przechwycić obraz w trybie pozwalającym na późniejszą edycję głębi ostrości – trwa to długo i bardzo często na koniec uzyskujemy informację, że proces się nie udał. Jeśli już zaliczymy sukces, to zazwyczaj jest on jedynie połowiczny, bo rozpoznawanie kolejnych planów na zdjęciu działa niezbyt dobrze, co owocuje przenikaniem elementów przedmiotów, które powinny być wyostrzone z zamazanym tłem, i na odwrót. Efekty, które można uzyskać w edytorze głębi, to rozmazane tło, transformacja zdjęcia w monochromatyczne z wyjątkiem wybranego elementu, podmiana tła. Po testach funkcji wyboru tła jestem pewny, że wolałbym, zamiast drugiego oczka aparatu, jedno lepsze.

Po pierwszym (i pewnie ostatnim) teście promowanej marketingowo funkcji edycji rozmycia tła użytkownik z pewnością przejdzie do – o wiele bardziej istotnego – standardowego trybu fotografowania. Trochę szkoda, że zamiast umieszczenia w tym smartfonie lepszego aparatu zdecydowano się na podążanie za trendami i zamontowano dwa średniej jakości. Mogłoby być naprawdę dobrze. Nie jest jednak źle. Przy dobrych warunkach oświetleniowych zdjęcia wychodzą poprawnie. Barwy wychodzą zbliżone do realnych, choć delikatnie wyblakłe, gdzieniegdzie pojawia się szum, szczegółowość jest dobra.

Problem pojawia się przy słabszym oświetleniu. Już we wnętrzach daje się to we znaki, a dodając wolne działanie migawki, w rezultacie dostajemy wiele rozmazanych zdjęć. Tryb nocny również nie zachwyca. To wszystko może odstraszać, jednak trzeba pamiętać, że telefon jest przedstawicielem średniej półki cenowej, a w tym segmencie większość fotograficznych problemów G5S Plus jest standardem.

Należy natomiast pochwalić przedni aparat z matrycą 8 Mpix i doświetleniem LED. Szczególnie za świetnie działający tryb panoramy, dzięki któremu na selfie uda się uchwycić naprawdę dużo otoczenia.

Podsumowanie

Czy Moto G5S Plus to awangarda średniej półki? Odpowiadając na to pytanie, należy się zastanowić, czym wyróżniały się te najlepiej wspominane smartfony z serii Moto G. Przede wszystkim ponadprzeciętną jakością działania w stosunku do ceny urządzenia. Dzisiaj segment mid-range to coraz ciekawsze konstrukcje, które niekiedy naprawdę potrafią zaskakiwać rozwiązaniami w nich zastosowanymi. Tymczasem Motorola stawia na podwójny aparat, którego flagowa funkcja działa miernie. Niestety, to stanowczo za mało, żeby zostać prymusem.

Adam Bielski

WADY

  • Niestabilny system
  • Opóźnienia w działaniu aplikacji aparatu
  • Przeciętne działanie dwóch aparatów

ZALETY

  • Efektowne wzornictwo
  • Solidne wykonanie
  • Niezła wydajność
  • Dobry ekran

Motorola Moto G5S Plus

  • System Android 7.1.1 (zapowiedziana aktualizacja do 8.0)
  • Procesor Snapdragon 625 8 x 2 GHz
  • Pamięć RAM 3 GB, ROM 32 GB
  • Karta pamięci microSD do 128 GB
  • Ekran IPS Full HD 5,5″
  • Zakresy GSM, UMTS, LTE
  • Transfer danych LTE do 300 Mbps
  • Wi-Fi a/b/g/n, 2,4 i 5 GHz, tethering, Wi-Fi Direct
  • Bluetooth 4.1 LE
  • NFC
  • microUSB 2.0
  • GPS z A-GPS, GLONASS, Beidou
  • Radio FM
  • Aparat fotograficzny 13 Mpix + 13 Mpix, AF, regulowanie ostrości po wykonaniu zdjęcia, HDR, podwójny flesz LED, przedni aparat 8 Mpix, flesz LED, panorama
  • Nagrywanie wideo 4K @ 30 fps
  • Nanopowłoka chroniąca przed wodą
  • Akumulator 3000 mAh, szybkie ładowanie TurboPower
  • Wymiary 153,5 x 76,2 x 8-9,5 mm
  • Waga 168
  • Cena 1298 zł
1 0

Powiązane