My Tamagotchi Forever: retro zabawka w nowoczesnym wydaniu. Dla najmłodszych

Chyba nie ma nikogo, kto by nie pamiętał tych małych, elektronicznych zabawek, w których beztroski żywot wiodły wirtualne zwierzaki. Chociaż rynek był pełen najróżniejszych podróbek, to oryginalne Tamagotchi wyprodukowane zostało przez japońską firmę Bandai, która (obecnie jako Bandai Namco) postanowiła przenieść swój kultowy wynalazek na smartfony i tablety. Przed Państwem, My Tamagotchi Forever.

Tamagotchi w nowoczesnym wydaniu w małym stopniu przypomina swoją pierwotną wersję. Nie chodzi tylko o warstwę graficzną (w obecnych czasach mało kto zdołałby uwierzyć, że te kilka pikseli na krzyż, które oglądaliśmy kilkanaście lat temu, miało przedstawiać jakieś stworzenie), a o konkretne zmiany w formule gry. Tamagotchi uległo sporemu uproszczeniu, niestety.

O ile w przypadku starych wersji naszym zadaniem było opiekowanie się zwierzakiem tak długo, jak było to tylko możliwe, tak w przypadku My Tamagotchi Forever, gra oczekuje od nas, że będziemy wręcz hurtowo przygarniać coraz to nowych podopiecznych, opiekowali się nimi przez około tydzień (zwierzak będzie dorastał, przechodząc etapy dziecka, nastolatka itd.), a następnie wysyłali go do miasta, jako dorosłego członka społeczności Tamagotchi. Nie ma więc mowy o żadnym przywiązaniu. Podczas mojej przygody z grą udało mi się wypuścić z gniazda ponad dziesięć zwierzątek.

Ostatnim etapem zabawy jest wybranie kariery stworka – jeden zostanie DJem, drugi astronautą, a jeszcze inny sportowcem. Chociaż tego rodzaju „masówka” ujmuje trochę uroku samej formule opiekowania się nad zwierzakiem, to jednak sympatycznie wygląda, gdy przeglądamy ulice miasteczka i widzimy naszych starych podopiecznych spacerujących beztrosko po Tamagotchi Town.

Podobnie jak w przypadku klasycznych grach Tamagotchi, nasze zwierzęta mają swoje potrzeby. Są to głód, sen, higiena oraz zabawa. Na szczęście całkiem odmiennie jak w wersji retro, nasze telefony nie zaczną przeraźliwie „pipczeć”, gdy stworkowi zachce się jeść albo spać. Możemy nawet nie uruchamiać aplikacji przez tydzień, nie martwiąc się o traumę naszego dziecka, gdy włączy grę i zobaczy nagrobek informujący, że chyba nie sprawdził się w roli opiekuna.

Nasze zadania skupia się więc na kolekcjonowaniu pieniędzy, kupowaniu jedzenia czy dopasowywaniu strojów. Fundusze zbieramy na różne sposoby. Gra nagradza nas za zdobywanie poziomów, za wykonywanie zdjęć, ale przede wszystkim za zdobywanie punktów w dostępnych mini-grach.

My Tamagotchi Forever oferuje klasyczną układankę z niszczeniem kafelków, grę zręcznościową polegającą na wystrzeliwaniu kosmonauty, kolejną skupioną na refleksie w stylu prymitywnego Guitar Hero oraz prostą zabawą z wykorzystaniem rzeczywistości rozszerzonej. Niestety, jak na produkcję wychodzącą spod szyldu Bandai Namco (studiem deweloperskim jest Paladin Studios), gra jest zaskakująco uboga, zwłaszcza w porównaniu z konkurencyjnym „Pou” – gdzie takich dodatkowych trybów zabawy jest o wiele więcej.

Ciekawą rzeczą jest natomiast samo miasto, w którym mieszkają nasze przyjazne stwory. Znajdują się w nim różne budynki, w których możemy np. kupić jedzenie, albo diamenty. Za zarobione pieniądze otrzymujemy możliwość modyfikowania ulic miasteczka, poprzez dodawanie np. boisk piłkarskich, huśtawek czy nawet dronów.

Dodatki niestety wiele nie wnoszą, poza samym upiększaniem okolicy – możemy jedynie zrobić sobie przy nich zdjęcia, zbierając przy tym tak zwane „momenty”. Każdy ze stworów ma kilka konkretnych fotografii do wykonania (np. bawiąc się dronem), a nagrodą za zrobienie wszystkich jest np. dodatkowy strój dla podopiecznego albo monety. Niestety, dekorowanie nie należy do najtańszych zajęć, co prowadzi nas do przykrego tematu mikro-płatności.

My Tamagotchi Forever nie oszczędza graczy. Za wiele rzeczy będziemy musieli zapłacić gotówką i chociaż w przypadku jakiegoś wyjątkowo ładnego obiektu jest to częściowo zrozumiałe, to naprawdę ciężka do zaakceptowania jest konieczność płacenia pieniędzmi za niektóre potrawy dla stwora, np. udko kurczaka kosztuje dwa diamenty, a kawałek arbuza osiem (około 3 zł).

Warstwa audiowizualna stoi na przyzwoitym poziomie. Dzieciom powinna się spodobać, jest prosta, kolorowa i przejrzysta. Same zwierzaki wyglądają dość dziwacznie – niektóre przypominają cytryny, inne kurczaki skrzyżowane z dinozaurami, a pozostałe to duszki, gwiazdki i króliki. Trochę to zawodzi, ponieważ nie możemy w naturalny sposób obserwować, jak rośnie faktyczne stworzenie – przechodzenie między etapami rozwoju jest tylko umowne i dość kuriozalne (np. gwiazdka nastolatek staje się kurczako-dinozaurem).

Opcji dorastania jest wiele – różne warianty zwierząt teoretycznie mają specyficzne preferencje i charaktery, ale w rezultacie wszystkie zachowują się tak samo. Co prawda, czasami nasz pupil poprosi np. konkretnie o jabłko, ale jak dostanie hot-doga, to też nie będzie narzekał.

Mobile Tamagotchi to gra przeznaczona dla najmłodszych, dlatego na próżno szukać tam jakichkolwiek wyzwań. Chociaż dostępne minigry zaprojektowane są w ten sposób, żeby poziom trudności rósł stopniowo z każdą sekundą zabawy, to każdy powinien być w stanie poradzić sobie z nimi bez żadnego problemu. Zwłaszcza że dla zwierzaka liczy się sam fakt włączenia gry – wcale nie trzeba się starać. Sama opieka nie stanowi już żadnego problemu. Wszystkie obowiązki (sprzątanie, mycie, karmienie, zabawa czy kładzenie spać) można na dobrą sprawę wykonać w kilka minut.

Nieco smuci, że z tak prostej w swoich założeniach zabawki, firma Bandai Namco postanowiła zrobić coś jeszcze bardziej prymitywnego. Nowe Tamagotchi nie uczy opiekowania się nad zwierzątkiem, bo gra w żaden sposób nie karze nas za zaniedbywanie swojego zwierzaka. To proste klikadło, za mocno nastawione na mikropłatności. Minigier mogłoby być więcej, a miasto poza samym dekorowaniem oferować dodatkowe funkcjonalności. Po legendarnym Tamagotchi można było oczekiwać czegoś więcej, ale dzieci powinny być zadowolone. My Tamagotchi Forever kiepsko radzi sobie z najbardziej podstawowym założeniem gry i udowadnia, że czasami marka to nie wszystko. Na sam koniec warto wspomnieć, że gra nie wymaga dostępu do Internetu, co obecnie rzadko się zdarza.

Aleksander Jurek

WADY

  • Gra jest dość uboga, zwłaszcza w porównaniu z konkurencją
  • Opieka nad zwierzaki nie stanowi żadnego wyzwania i jest tylko umowna
  • Bolesne mikropłatności

ZALETY

  • Przyzwoita oprawa audiowizualna
  • Okazja do przypomnienia sobie Tamagotchi
  • Nie wymaga dostępu do Internetu

My Tamagotchi Forever

  • Wydawca Bandai Namco
  • Producent Paladin Studios
  • Platforma Android, iOS
  • Cena 0 zł (mikropłatności)
iOS
Android

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane