Przetestowaliśmy mobilny głośnik Lamax Sounder SO-1. Nowa siła na rynku!

Lamax to producent, który do dnia, w którym rozpocząłem testy głośnika Sounder SO-1, był mi kompletnie nieznany. Dlatego tym chętniej zgodziłem się na propozycję sprawdzenia możliwości tego sprzętu. Lubię poznawać nowe marki i obserwować, jak sobie radzą na dobrze nasyconych segmentach rynku. A takim bez wątpienia są mobilne głośniki Bluetooth. Czy Lamax Sounder SO-1 ma jakiekolwiek szanse na to, by zdobyć uznanie wśród użytkowników? Jak najbardziej!

W elegancko wyglądającym opakowaniu nabywca głośnika Sounder SO-1 otrzyma dość pokaźny zestaw dodatków. W pudełku znajduje się głośnik, ale także praktyczne i świetnie prezentujące się etui. Przyda się podczas transportowania głośnika z miejsca na miejsca. Nie brakuje także kabla jack, który umożliwia podłączenie SO-1 do dowolnego systemu audio. Umieszczony również w zestawie kabel microUSB służy do ładowania głośnika. Jest także coś dla fanów tzw. wlepek. W zestawie jest ich kilka i to całkowicie różnych.

Design oraz wykonanie najwyższych lotów

WOW! Takie było moje pierwsze skojarzenie, kiedy wyciągnąłem głośnik Lamax Sounder SO-1 z pudełka. Testowany model już od samego początku zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Jego stylistyka naprawdę może się podobać. Choć o gustach się nie dyskutuje, to po prostu nie wierzę, aby ktoś narzekał na design. Dodatkowo Sounder SO-1 oferowany jest w kilku wersjach kolorystycznych, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Po wzięciu głośnika do ręki od razu widać, że jest to solidnie wykonany produkt, a wstawki w postaci różnych diod oraz napisów tylko dodają mu klasy.

Fajnym dodatkiem, który szczególnie mi przypadł do gustu, jest możliwość regulowania głośności za pomocą pokrętła. Chociaż nie jest to nic innowacyjnego, to jednak okazało się to niezwykle praktyczne, a przy okazji prezentuje się ciekawie.

Na obudowie umieszczono tylko to, czego użytkownik faktycznie potrzebuje. Na głównym panelu znajduje się klawisz włączający, który pełni również funkcję pauzy. Pod nim umieszczony jest przycisk uruchamiający funkcję S-BASS, a pod nim – diody informujące o stopniu naładowaniu akumulatora. Po drugiej stronie głośnika znalazła się zaślepka, pod którą zamontowano wejście jack 3,5 mm oraz microUSB.

U góry głośnika Lamax Sounder SO-1 znajduję się panel dotykowy do przełączania utworów muzycznych. Tutaj jest także informacja o aktualnym trybie pracy – NORMAL czy S-BASS.

Dolna część całej konstrukcji tworzy komorę, która dodatkowo wzmacnia niskie tony. Gdy postawimy SO-1 na stole czy innym twardym podłożu, bas zostanie spotęgowany.

Obudowa spełnia normy odpornościowe IPX4 – nie jest jej straszny deszcz ani lekkie zachlapanie.

Przyciski dotykowe… No właśnie…

Producent chwali się, że na obudowie umieścił dotykowe klawisze do zmiany utworów muzycznych. Szkoda tylko, że ich obsługa jest tak skomplikowana. Naprawdę. Zajęło mi kilkanaście minut, zanim rozszyfrowałem, jak oba przyciski działają. Myślałem już, że otrzymałem wadliwy egzemplarz. Ale udało się w końcu opanować ich funkcjonowanie.

Otóż nie należy ich wciskać czy dotykać palcem, co wydawałoby się logicznie, mając na myśli dotykowe klawisze. Jak to działa? Należy przejechać palcem z jednej strony na drugą – chodzi tutaj o przyciski “<<” oraz “>>”. I to w linii prostej. Koniecznie trzeba zacząć na jednej strzałce i skończyć na drugiej. Po kilku próbach ten mechanizm nie sprawia żadnych problemów.

Kompatybilność

Testowany głośnik Lamax Sounder SO-1 można sparować z dowolnym urządzeniem wyposażonym w moduł Bluetooth. Nieważne, czy jest to smartfon, zwykły telefon, laptop czy tablet. Testowałem połączenie z każdym wymienionym sprzętem i nie było żadnych komplikacji. Wystarczy włączyć moduł Bluetooth, wybrać na liście Lamax i gotowe. Po wcześniejszym sparowaniu obu urządzeń wystarczy włączyć głośnik i gdy znajdzie się np. w okolicy laptopa, to połączenie zostanie nawiązane automatycznie. Niestety nie ma możliwości, aby jednocześnie sparować Lamax Sounder SO-1 z komputerem i smartfonem oraz dwoma telefonami. Jest za to NFC, które pozwala błyskawicznie łączyć się smartfonem bez konieczności zaglądania do ustawień.

Jak jest ze stabilnością połączenia? Laptop leżał w jednym pokoju (na końcu mieszkania – 55 m2), a ja mogłem bez obaw iść z głośnikiem do łazienki czy kuchni. W drugim pokoju już dźwięk nie nadawał się do słuchania. Ogólnie przyzwoity wynik.

Dźwięk dobrej jakości

Lamax Sounder SO-1 od pierwszego uruchomienia zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Gdy tylko odtworzyłem kilka pierwszych nagrań testowych, to od razu zaskoczyło mnie świetne brzmienie głośnika. Nie spodziewałem się, że Sounder SO-1 może emitować tak dobry, soczysty i donośny dźwięk. Wyraźnie słyszalne są niskie oraz wysokie tony. W utworach o dużym bogactwie instrumentów słychać niemal każdy dźwięk, można wyłowić charakterystyczne brzmienia smyczków, gitary, instrumentów klawiszowych i towarzyszących im wokali…

Soundera SO-1 wystarczy podłączyć do dobrego źródła dźwięku, np. komputera, i można bez najmniejszych obaw używać go jako głównego głośnika na imprezie. I to nieważne, czy rozkręcamy garden party na dworze, czy robimy domówkę. Gwarantuje, że głośność i jakość będzie więcej niż zadowalająca.

Za słaby bas? Na pewno nie w tym głośniku!

Głośnik Lamax Sounder SO-1 może pochwalić się specjalnym systemem, który na pewno ucieszy fanów mocnego basu. Na obudowie umieszczono przycisk o nazwie S-BASS. Gdy ten system nie jest uruchomiony, to niskie tony i tak brzmią przyjemnie dla ucha, ale gdy go włączymy, to od razu słychać, że bas jest mocniejszy. I to znacznie mocniejszy… Uśmiech na twarzy pojawia się automatycznie, a głowa „sama chodzi”.

Rozmowy telefoniczne? Jak najbardziej

Chociaż nie jest to główne zastosowanie głośnika, to jednak Lamax Sounder SO-1 działa również jako zestaw głośnomówiący. A jak ta funkcja sprawuje się w praktyce? Otóż z powodzeniem można odbyć rozmowę telefoniczną. I to zarówno w domu, jak i na dworze. Ważne jest jednak, aby hałas nie był za duży, ponieważ wtedy osoba po drugiej stronie nie usłyszy dokładnie naszego głosu, a cały harmider dookoła. Jednym słowem na imprezie raczej nie pogadamy, ale za takim wyzwaniem nie poradziłby sobie chyba żaden głośnik. Nie ma za to żadnych problemów, gdy Lamax Sounder SO-1 znajdzie się na biurku podczas pracy. Wtedy komfort rozmów jest wzorowy.

Ciekawostka: jedną rozmowę odbyłem na zasadzie, że zarówno ja, jak i mój znajomy po drugiej stronie, rozmawialiśmy za pomocą głośników – ja w domu korzystając z Soundera SO-1, on w samochodzie. Jak przebiegła ta konwersacja? Wszystko zostało ustalone bez konieczności powtarzania po kilka razy tego samego.

Akumulator. Spokojnie na całą noc

Głośnik Lamax Sounder SO-1 może pochwalić się wydajnym akumulatorem o pojemności 4000 mAh, który według producenta pozwala na pracę do 10 godzin. I faktycznie w praktyce tak może być. Nie liczyłem dokładnie, czy Sounder wytrzyma tyle godzin, ale spokojnie obsłużył jedną, całonocną imprezę na działce. Wystarczyło włączyć muzykę i całą noc nie trzeba było do niego podchodzić.
W codziennym, domowym użytkowaniu będą sytuację, że zapomnicie, kiedy go ładowaliście, bo było to tak dawno.

Michał Rogowicz

 

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Michał Rogowicz

Michał Rogowicz

Inżynier Informatyki, bloger. Od lat pasjonuje się elektroniką i technologią. Czynny strażak OSP Słupca.

Powiązane