Recenzja Destiny 2. Czyli jak zrobić kontynuację doskonałą

Nie da się zaprzeczyć, że Destiny 2 to jedna z najbardziej wyczekiwanych premier drugiej połowy 2017 roku. Po spędzeniu kilkuset godzin z pierwszą odsłoną, do Destiny 2 podchodziłem z wielkimi nadziejami. Czy Bungie udało je się spełnić? Nie będę was trzymał w niepewności – zdecydowanie tak!
Oto Ziemia, a przynajmniej to co z niej zostało

Pierwsza odsłona Destiny to bardzo udany tytuł, choć oczywiście jak każda rozbudowana sieciowa produkcja miała ona swoje problemy i wady. Bungie tworząc Destiny 2 obiecywało, że wsłuchiwało się w głosy społeczności i poprawiło wiele elementów zaniedbanych w jedynce. Tych było całkiem sporo: kiepska podstawowa kampania, okrojona liczba postaci na starcie, problemy z balansem i systemem łupów czy powtarzalność zadań to tylko niektóre z zarzutów, które padały pod adresem Destiny. Część z nich udało się zniwelować w licznych dodatkach, ale niestety nie wszystkie. Jeśli graliście w pierwszą odsłonę Destiny to pewnie i tak już gracie w „dwójkę”. Jeśli jednak należycie do tych, których pierwsza część odrzuciła bądź nie mieliście okazji sięgnąć po tytuł, to warto dać Bungie drugą szansę, bo Destiny 2 to produkcja pod każdym względem lepsza, większa i ciekawsza od poprzedniczki, ale po kolei.

Kolega głównego schwarzcharakter’a

Parę słów o historii

Główna fabuła w Destiny… była, i w sumie tyle można o niej powiedzieć. Pomimo szczerych chęci ciężko mi przypomnieć sobie momenty, które naprawdę zapadły by mi w pamięć. Po ukończeniu kampanii Destiny 2, takich „momentów” mógłbym wymienić co najmniej kilka. Kampania nie jest długa, za pierwszym razem zajęła mi około 10 – 12 godzin, ale jestem graczem, który nie lubi się spieszyć przy pierwszym podejściu do gry. Możliwe że wam uda się ją ukończyć szybciej, nie zmieni to jednak faktu, że będzie to owocnie spędzony czas. Bungie zainspirowane powiedzeniem mistrza – zaczęło od trzęsienia ziemi. Wróg odbiera nam ostatnie miasto, morduje naszych towarzyszy i o mało nie zgładził nas samych. Tak pokrótce zaczyna się nasza historia w Destiny 2. Będą momenty wzruszeń, radości, ale również złości czy bezsilności, klimat epickiej kosmicznej sagi aż wylewa się z ekranu. Rad jestem również, że Bungie pozwoliło nam na lepsze poznanie naszych towarzyszy, dzięki czemu możemy poczuć z nimirealną więź. Zresztą narracja jest prowadzona w taki sposób, że możemy poznać również dokładnie motywacje i historię naszego głównego oponenta. Nie chcę zdradzać więcej na temat fabuły, ale jeśli to właśnie ten element odstraszał was od pierwszej odsłony Destiny, to po dwójkę śmiało możecie sięgnąć. Warto dodać jeszcze, że po ukończeniu głównej kampanii historia się nie kończy i odblokujemy kolejne, mini kampanie związane z historią każdej z planet, które w ciekawy sposób poszerzają naszą wiedzę na temat uniwersum.

Jeśli lubicie klimat „Obcego” to Tytan będzie planetą dla Was

Światy przedstawione

Zmorą pierwszej odsłony Destiny były nudne, małe obszary do zwiedzania, na których po prostu nie było co robić. Bungie odrobiło pracę domową i tym razem oddało do naszej dyspozycji cztery planety: Nessus, Io, Ziemia i Tytan, każda z nich jest naprawdę wyjątkowa i oferuje spore obszary do zwiedzania. Co ważniejsze, planety w Destiny 2 to nie tylko większe miejscówki, podczas naszych wojaży natkniemy się na całą masę aktywności. Możemy łupić utracone sektory, czyli ukryte obszary z mini bossem na końcu, szukać zaginionych skarbów, brać udział w publicznych wydarzeniach czy wykonywać codzienne lub co tygodniowe wyzwania. Bungie naprawdę zadbało o to, żeby podczas zabawy nam się nie nudziło. Przyznam się szczerze, że osobiście większość czasu w grze spędzam właśnie eksplorując dostępne planety. Co ważniejsze: nie odbije się to negatywnie na waszym postępie, bowiem niemal każda aktywność w grze może wam zagwarantować najpotężniejszy egzotyczny ekwipunek. Na każdej planecie jest co robić, a dokładnie poznanie każdej z nich to zabawa, podejrzewam, na co najmniej kilkadziesiąt godzin.

Chociaż IO też jest ładne

Strzelamy, dźgamy, naparzamy

Wyjątkowo marudni gracze mogli narzekać w Destiny na wszystko oprócz jednego: gameplayu. Strzelanie, walka i ogólny „feeling” postaci zostały w pierwszej odsłonie produkcji Bungie wykonane niemal perfekcyjnie. Co ciekawe w kontynuacji jest jeszcze lepiej! Strzelanie z niemal każdej broni w grze sprawia naprawdę masę frajdy. Rodzajów „pukawek” też jest więcej, a ich statystyki wydają się mocniej wpływać na ich zachowanie. Zmieniono również główne gatunki broni, teraz do naszej dyspozycji oddano: broń kinetyczną, która jest najbardziej podstawowa (co nie znaczy najgorsza), broń energetyczną oraz teoretycznie najpotężniejszą – broń ciężką, teoretycznie bowiem amunicji do niej zawsze będziemy mieć najmniej. Co ważne: konkretne rodzaje oręża nie są już przypisane tylko do jednej kategorii (z wyjątkiem broni ciężkiej) i tak np. możemy zostać kosmicznym cowboy’em i dzierżyć dwa rewolwery, jeden kinetyczny, a drugi energetyczny. Podobnie jest z większością oręża w grze, z wyjątkiem już wspomnianej broni ciężkiej, do której należą między innymi dobrze już znane weteranom serii wyrzutnie rakiet, miecze, ale także przeniesione do tej kategorii strzelby czy karabiny snajperskie. Warto też wspomnieć, że posiadany przez nas ekwipunek możemy ulepszać, poświęcając w tym celu nieco surowców i potężniejszą broń lub pancerz z tej samej kategorii, dzięki czemu nie musimy się rozstawać z ulubionym karabinem czy rękawicami tylko dlatego, że znaleźliśmy przedmiot o wyższej mocy. Cały system ekwipunku wydaje się być teraz lepiej przemyślany i bardziej elastyczny, pozwalający nam na znacznie więcej konfiguracji broni.

Tak prezentują się nowe „drzewka” postaci

Zmiany, zmiany, zmiany

Niemal każdy element znany z pierwszej odsłony został przy okazji Destiny 2 zmieniony, ulepszony lub zmodyfikowany. Oprócz już wspomnianej kampanii, planet czy ekwipunku, zmieniono lub całkowicie przebudowano dobrze znane sympatykom uniwersum klasy: Tytana, Łowcę i Czarownika. Ten pierwszy doczekał się nowej podklasy: Wartownika, który w stylu Kapitana Ameryki może korzystać z tarczy zarówno do obrony, jak i do efektownego rozprawiania się z przeciwnikami. Czarownicy otrzymali podklasę „Ostrze Świtu”, która pozwala im przywołać potężny, ognisty dwuręczny miecz, którym dziesiątkują przeciwników. Do Łowców dołączyli Gromodzierżcy, wyposażeni w kostury z czystej energii elektrycznej. Bungie zdecydowało, że przebuduje system rozwoju postaci, od teraz w ramach jednej podklasy wybieramy jedno z dwóch drzewek, w którego skład wchodzą cztery predefiniowane zdolności, które w większości wypadków współgrają ze sobą i promują konkretny styl rozgrywki. Czy to dobra decyzja? Trochę mi brakuje tutaj większej swobody i możliwości tworzenia własnych ścieżek rozwoju, ale nie oszukujemy się, w pierwszej odsłonie gry kończyliśmy z jednym konkretnym buildem i summa summarum może się okazać, że teraz mamy większy wybór. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że taka forma sprzyja też łatwiejszej kontroli balansu przez Bungie.

Nowy-stary Gunslinger

W grupie zawsze raźniej

Destiny 2 to produkcja, która przynajmniej w założeniu, ma nigdy się nie kończyć. Niezwykle ważne jest zatem aby twórcy regularnie dostarczali nowej zawartości, zarówno płatnej jak i bezpłatnej. Choć w Destiny 2 świetnie będziecie bawić się w pojedynkę, to w pewnym momencie dojdziecie do momentu, w którym pewne aspekty zabawy mogą być dla was niedostępne jeśli nie połączycie sił z innymi graczami. Niektóre elementy rozgrywki posiadają matchmaking, tzn. gra automatycznie dobierze nam towarzyszy do konkretnej aktywności jak np. Szturmy, czyli trzyosobowe „dungeony”. Jeśli jednak zapragniemy prawdziwego wyzwania i będziemy chcieli np. spróbować swoich sił w tzw. Nocnym Szturmie, czyli trudniejszej wersji klasycznych szturmów z ograniczeniem czasowym, to będziemy musieli sami znaleźć i uformować trzyosobowy oddział. Podobnie to wygląda w wypadku większości najtrudniejszych aktywności w grze, jak: sześcioosobowe Najazdy czy Próby dziewiątki. W przyszłym tygodniu ma zadebiutować funkcja gier z przewodnikiem, która przynajmniej w założeniu ma pomóc „samotnym wilkom”. Pozwoli ona dobrze zgranym grupom z jednego klanu pełnić funkcję przewodników dla mniej doświadczonych graczy, dzięki czemu będą oni mogli poznać najbardziej wymagające aktywności w grze, jak już wspomniane Najazdy czy Nocne Szturmy. Z oczywistych względów nie miałem okazji jej sprawdzić, więc póki co nie wiadomo jak sprawnie działać będzie ten system.

W Destiny 2 pięknych widoków nam nie zabraknie

Ależ tu pięknie!

Destiny 2 wygląda naprawdę dobrze, a planety i wszystkie miejscówki są zróżnicowane oraz bogate w detale. Oprawa wizualna nie odstaje od dzisiejszych standardów, choć mam wrażenie, że jeśli chodzi o same aspekty techniczne oprawy, to niewiele się zmieniło w stosunku do pierwowzoru. Ścieżka dźwiękowa jest znakomita, całe szczęście, że Bungie udostępniła ją wszystkim chętnym za darmo w serwisie YouTube. Gdy trzeba jest klimatyczna i nostalgiczna, potrafi też być drapieżna i zagrzewać do boju. Kilka scen z Destiny 2 byłoby znacznie gorszych gdyby nie ścieżka dźwiękowa właśnie. Destiny 2 jest dostępna w pełnej polskiej wersji językowej i, choć początkowo byłem do tego pomysłu nastawiony negatywnie, to już po zaledwie kilku pierwszych godzinach nie wyobrażam sobie gry z anglojęzycznymi aktorami. Polscy tłumacze odwalili kawał świetnej roboty, a aktorzy (w większości) naprawdę poradzili sobie ze swoimi postaciami. Polska wersja bez wątpienia sprawia, że immersja ze światem gry jest jeszcze większa.

Porządnej zadymy również

Wieża? Mamy problem!

Tak piszę i piszę, i wydawać by się mogło że Destiny 2 to tytuł doskonały. Z całą pewnością jest to doskonała kontynuacja, która w niemal perfekcyjny sposób poprawia i rozwija pomysły z pierwowzoru. Jest to również bez wątpienia tytuł, który sprawi wam sporo frajdy, szczególnie w towarzystwie dobrze dobranych partnerów. Niestety nie udało się Bungie uniknąć licznych problemów technicznych. Oczywiście problemy z serwerami czy ich przepełnieniem mogą się zdarzyć, ale liczne błędy i problemy z łącznością sprawiły, że do spora grupa graczy przez długi czas nie mogła w spokoju oddać się rozrywce w Destiny 2. Warto również wspomnieć o problemach niektórych posiadaczy PlayStation 4 Pro, których nękał błąd powodujący liczne crashe i zawieszanie się konsoli. Na szczęście Bungie, ze wsparciem Sony, udało się już rozwiązać większość problemów.

„Iść, ciągle iść w stronę słońca…”

WERDYKT

Nie da się w słowach oddać całego piękna Destiny 2, Bungie udało się dostarczyć kontynuację doskonałą. Gra oferuje masę świetnej zabawy, która spokojnie wystarczy na dziesiątki, a nawet setki godzin, a przecież do dopiero początek naszej podróży i z całą pewnością możemy liczyć na liczne wydarzenia i dodatki. Uniwersum Destiny żyje, i chyba nigdy nie miało się lepiej. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście – to warto zebrać ekipę znajomych i skopać tyłki w słusznej sprawie.

Pora na chwilę zadumy

PLUSY:

  • Świetny gameplay
  • Bardzo dobra kampania
  • Design planet
  • Zabawa na wiele godzin
  • Znakomita ścieżka dźwiękowa

MINUSY:

  • Brak matchmakingu dla wszystkich aktywności w grze
  • Problemy techniczne

Destiny 2:

  • Wydawca: Activision
  • Wydawca PL: CDP
  • Producent: Bungie
  • Platformy: PS4, Xbox One, PC (premiera 24 października)
  • Cena: około 270 złotych (konsole), około 235 złotych (PC)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Maciej Persona

Maciej Persona

Dziennikarz, kulturoznawca, z zamiłowania gracz i znawca zombie. Fan polskiej fantastyki oraz cięższych brzmień. Od pracy za biurkiem odpoczywa na siłowni lub biegając.

Powiązane