Recenzja Destiny 2 Forsaken (Porzuceni) – Bungie znowu to zrobiło!

Historia najwyraźniej lubi się powtarzać, a Bungie znowu się udało. Co takiego? Uratować niemal już konającą produkcję. Destiny było naprawdę niezłe, ale dopiero po premierze dużego dodatku – „The Taken King”, gracze mieli wrażenie, że obcują z pełną produkcją. Destiny 2 niestety obrało podobną drogę – podstawowa wersja gry, która początkowo niezwykle mnie zauroczyła, zaczęła odkrywać swoje braki już kilka tygodni po premierze, a za sprawą pierwszego DLC – Klątwa Ozyrysa, Bungie pokazało swoim najwierniejszym fanom środkowy palec. Gdy wydawało się już, że Destiny 2 dość szybko dokona żywota, twórcy zmienili swoje zachowanie o 180 stopni. Pojawił się konkretny dialog ze społecznością, masa darmowych zmian w podstawowych systemach gry oraz dający nadzieję na przyszłość dodatek nr 2 – StrategOS. Ostatecznym sprawdzianem dla Destiny 2 miało być największe rozszerzenie w historii serii – Forsaken (Porzuceni). I wiecie co? Bungie udało się go zaliczyć celująco.

Zemsta najlepiej smakuje na zimno

Destiny 2 Forsaken recenzja

Jeśli macie dość ratowania świata (albo i wszechświata), to z całą pewnością dobrze będziecie bawić się przy Destiny 2 Forsaken. Główna historia porzuca bowiem dotychczasowy schemat – znajdź dużego złego i go ubij. Za to dostajemy znacznie bardziej osobistą opowieść o poszukiwaniu zemsty na zabójcy naszego przyjaciela, a przy tym jednej z najbardziej barwnych postaci w uniwersum Destiny 2 – Cayde’a 6. Całość zaczyna się dość niewinnie, ot kolejne zadanie dla potężnych Strażników. Cayde 6, a my wraz z nim, musimy stłamsić bunt w więzieniu dla najgorszy mętów z galaktyki. Wszystko idzie zgodnie z planem… do pewnego momentu. Dość szybko okazuje się, że za buntem stał nasz stary znajomy – Uldren Sov (z Destiny 1), powołał on do życia nowy gatunek Upadłych, którzy sami o sobie mówią – Wzgardzeni. Tu zaczyna się nasza przygoda, a tuż po pogrzebie Cayde’a 6 nasz awatar po raz pierwszy w historii serii przemawia własnym głosem (z reguły za nas odpowiada nasz Duch).

Bardzo szybko trafimy do nowego obszaru, który oferuje nam dodatek Destiny 2 Forsaken – Splątanego Brzegu. Tam też będziemy poszukiwać śladów morderców Cayde’a oraz sojuszników, którzy wspomogą naszą krucjatę. Splątany Brzeg to ponury, skalisty obszar, który aż ocieka klimatem, a na naszej drodze obok wspomnianych już Wzgardzonych, spotkamy również dobrze znanych przedstawicieli innych ras jak: Upadli, Kombinat czy Pochwyceni.

Destiny 2 Forsaken recenzja

Warto kilka słów napisać o samych Wzgardzonych i ich liderach – Baronach. Tych ostatnich jest ośmioro i to właśnie oni pomogli Uldrenowi zabić Cayde’a. Dużą część podstawowej kampanii gry spędzimy właśnie na poszukiwaniu i polowaniu na owych Baronów. Bungie naprawdę się postarało, każdy z nich jest wyjątkowy, a zadania im towarzyszące ciekawe i emocjonujące. Ostatecznie z każdym z nich będziemy musieli zmierzyć się osobiście, a starcia te są jednymi z najlepszych, jakie Destiny oferowało w swojej historii. Rządzeni przez Baronów – Wzgardzeni, również prezentują się ciekawie. Podobnie jak w wypadku pozostałych ras, w szeregach Wzgardzonych znajdziemy kilka rodzajów jednostek – od typowego „mięsa armatniego”, przez walczących w zwarciu osiłków, tarczowników czy snajperów, po liderów, którzy mogą przyzywać zróżnicowane pułapki – niektóre mogą nas podpalić, inne wzmacniają i chronią innych Wzgardzonych, a jeszcze inne spowalniają nasze ruchy. Wzgardzeni z miejsca stali się jedną z najbardziej zróżnicowanych ras w Destiny 2 i tym samym jedną z najniebezpieczniejszych.

Nowe moce, nowa siła

Destiny 2 Forsaken zaoferuje nam również aż dziewięć nowych super zdolności, po jednej dla każdej podklasy. Tytani mogą teraz za pomocą swojej tarczy osłaniać swoich towarzyszy, jednocześnie wzmacniając ich ataki, możemy wybrać także potężny atak, który zamienia nas w żywy pocisk, wybuchający w miejscu uderzenia lub wielki, ognisty młot, którym można miażdżyć wrogów. Łowcy otrzymali do swojej dyspozycji dwa ostrza i niczym asasyn mogą pojawiać się i znikać z pola bitwy. Oprócz tego mogą wykorzystać w walce potężny elektryczny kostur, którym mogą się osłaniać i odbijać ataki nieprzyjaciół lub przywołać chmarę ognistych noży, które wyszukują wrogów, po czym wybuchają przy kontakcie. Wreszcie ukochana klasa Bungie – Czarnoksiężnicy, którzy mogą teraz wypuszczać ze swoich dłoni niszczycielski promień energii, zamieniać się w ucieleśnienie mocy i powodować wybuchy energii wokół siebie lub przywołać płonący miecz, który wbijają w ziemię, co wzmacnia i leczy nie tylko ich samych, ale również ich sojuszników.

Destiny 2 Forsaken recenzja

To zaledwie ułamek nowych możliwości, bowiem do każdej z nowych super zdolności dochodzi jeszcze nowy kodeks, w którego skład wchodzi kilka umiejętności. Wszystko to sprawia, że (w połączeniu z egzotycznymi pancerzami) otrzymujemy do naszej dyspozycji masę nowych kombinacji i możliwości tworzenia idealnych „buildów” postaci. Ważne jest też to, że nowych zdolności nie otrzymujemy od razu, trzeba je odblokować. Pierwszą nową ścieżkę otrzymamy wraz z postępami w fabule, tutaj należy dobrze się zastanowić nad wyborem, bowiem następna szansa na odblokowanie nowych super zdolności nie pojawi się prędko i jest powiązana z najtrudniejszymi aktywnościami w grze. Czy to dobrze, że Bungie blokuje nam w pewien sposób dostęp do obiecywanej zawartości? Absolutnie tak! Destiny 2 o mały włos nie zostało zniszczone właśnie przez to, że twórcy za bardzo starali się swoją produkcję uprościć i dostosować do „niedzielnych graczy”. Odblokowywanie kolejnej zawartości często jest okupione sporą ilością grindu, za to satysfakcja z otrzymanych nagród jest znacznie, znacznie większa.

Koniec to dopiero początek

Wspominałem już, że Bungie naprawdę się postarało przy dodatku Destiny 2 Forsaken? Najlepsze jest to, że gdy dochodzimy do momentu, w którym wydaje się, że historia dobiega końca, a my będziemy mogli oddać się grindowi i w kółko wykonywać te same zadania i aktywności, Bunige mówi nam – „Świetnie, że z nami jesteś, ale to dopiero początek” i serwuje nam drugie tyle możliwości. Po ukończeniu głównej historii uzyskujemy dostęp do kolejnych zadań, które prowadzą nas do drugiej kampanii powiązanej z wyjątkowym obszarem – „Śniącym Miastem”, pełniącym funkcję end-gamowego obszaru, który ciągle się zmienia. „Splątany Brzeg” prezentuje się znakomicie, ale „Śniące Miasto” z ciągle zmieniającą się aurą, przeciwnikami, tajemnicami oraz zadaniami, utrzymane w stylistyce elfiego miasta ze światów fantasy powoduje, że śmiało mogę napisać, iż jest to najlepiej zaprojektowany obszar w historii całej serii Destiny. Uwierzcie mi, gdy już dotrzecie do „Śniącego Miasta”, nie będziecie chcieli go opuścić. Szczególnie, że z każdym tygodniem i wydarzeniami w świecie gry obszar ten nieco się zmienia i pojawiają się nowe zadania, aktywności, egzotyczne bronie oraz tajemnice.

Destiny 2 Forsaken

Gambitowe szaleństwo

Gambit, czyli nowy tryb PvE/PvP, był obok super zdolności i kampanii najczęściej reklamowaną nowością dodatku Destiny 2 Forsaken, czy sprostał on oczekiwaniom? Zacznijmy od tego, czym tak naprawdę jest Gambit – to nowy tryb, w którym dwie drużyny graczy (każda licząca po czterech członków) rywalizują ze sobą na oddzielnych planszach, eliminując przeciwników sterownych przez SI. Zadaniem graczy jest zbieranie tzw. okruchów, które wypadają z pokonanych przeciwników i zdeponowanie ich w banku, który znajduje się w centralnym punkcie mapy. Po zebraniu 75 takich okruchów przywołany zostaje potężny przeciwnik – Pradawny. Drużyna, która pierwsza pokona swojego pradawnego – wygrywa rundę. Mecz toczy się do dwóch wygranych rund. Zapytacie – ok, ale gdzie to PvP? Już spieszę z odpowiedzią, otóż co jakiś czas jeden gracz otrzyma możliwość „najechania” drużyny przeciwnej. Najeźdźca, chociaż osamotniony, ma po swojej stronie spore wsparcie w postaci ulepszonej widoczności, która sprawia, że dokładnie widzi, gdzie znajdują się gracze drużyny przeciwnej, ile każdy z nich ma okruchów itd. Jest to o tyle istotne, że gdy postać gracza ginie – upuszcza zebrane okruchy i nie można ich już zebrać. Sprawny najeźdźca może zatem skutecznie wstrzymać działania drużyny przeciwnej. Oczywiście obrońcy nie pozostają bezbronni i mogą agresora zlikwidować. Jeszcze ciekawiej prezentuje się rozgrywka podczas przywołania Pradawnego. Wówczas każdy zabity przez najeźdźcę gracz będzie leczył swojego bossa. Wszystko to sprawia, że starcia w Gambicie potrafią być niezwykle emocjonujące, a zgranie i współpraca są tu kluczowe do odniesienia sukcesu. Nie raz zdarzyło mi się wraz z drużyną odnosić zwycięstwa, w zdawałoby się beznadziejnych sytuacjach. Oczywiście są pewne rzeczy, głównie związane z balansem broni, które w Gambicie irytują, ale Bungie już ogłosiło, że pracuje na konkretnymi zmianami. Nie zmienia to faktu, że Gambit to znakomity, pomysłowy i emocjonujący tryb, w którym odnajdą się zarówno zwolennicy PvE, jak i PvP.

Destiny 2 Forsaken

Od przybytku głowa nie boli, mówili

Bungie zawsze podkreślało, że dąży do tego, aby Destiny 2 można było traktować jak stałe hobby. Ambicją twórców było, żeby gracze powracali do świata gry każdego dnia i czerpali z niego radość. Niestety aktywności, które realnie mogły wpłynąć na rozwój naszej postaci czy dostarczyć nam wrażeń, starczało na jeden, maksymalnie dwa wieczory. Obecnie w Destiny 2 Forsaken jest tyle aktywności, że ciężko jest im wszystkim sprostać, a wciąż pojawiają się nowe. Jak już wspomniałem, po ukończeniu głównej kampanii możemy rozpocząć historię związaną ze śniący miastem. Co więcej, wraz z rozwojem naszej postaci możemy bawić się np. w trzyosobowych szturmach, w tym kilku nowych z ciekawymi starciami i bossami o wyzywających mechanikach. Nie zabrakło również nowego sześcioosobowego najazdu – „Ostatnie Życzenie”, zadań na heroicznym poziomie trudności czy nowego sezonu w trybach PvP. Do tego należałoby dodać wieloetapowe zadania, związane z wyjątkowymi broniami oraz tutejszy tryb hordy – „Ślepa Studnia”, z czterema poziomami trudności. Jakby tego było mało, to Bungie postanowiło zaoferować coś kolekcjonerom i sympatykom historii uniwersum Destiny – Triumfy.

Destiny 2 Forsaken

Triumfy to wewnętrzny system osiągnięć, który dodatkowo mobilizuje do aktywności. Gra monitoruje i nagradza nas za niemal każdą aktywność. Co więcej, przemierzając świat gry możemy, zdobyć specjalne wpisy do naszej księgi trumfów, które zdradzają nam ciekawostki i tajemnice związane z postaciami i wydarzeniami z uniwersum. Po skompletowaniu i uzyskaniu określonych osiągnięć, możemy liczyć na wyjątkowy tytuł dla naszej postaci. Triumfy to jednak nie tylko prosty system osiągnięć, ale również nasza biblioteka i skarbnica. Wszelkie odblokowane przez nas bronie, pancerze, pojazdy, emblematy czy nawet kolorki lądują właśnie tam, a my możemy je wykupić za odpowiednią opłatą (choć niestety nie dotyczy to broni i pancerzy legendarnych z dodatku Porzuceni, które cechują się losowymi statystykami).

Werdykt

Nie ukrywam, że jestem wielkim fanem twórczości Bungie (od czasów Halo). Destiny, jak również kontynuacja, również są bliskie mojemu sercu, jednak praca, jaką zespół wykonał po premierze Destiny 2 i okrutny żart w postaci Klątwy Ozyrysa sprawił, że zacząłem wątpić w zaangażowanie twórców w swoją nową, flagową serię. Nieco pochopnie oceniłem Destiny 2, dlatego też Porzuconych postanowiłem ogrywać do bólu (porzucając swoje obowiązki w World of Warcraft), przez znacznie dłuższy czas. Od czasu premiery codziennie ląduję w Destiny 2 i wciąż odnoszę wrażenie, że nie tknąłem nawet skrawka produkcji. Jest jeszcze tyle rzeczy, które chciałbym zdobyć, zobaczyć, spróbować, a wciąż dochodzą nowe, jest tego tyle, że momentami wydaję się aż przytłoczony możliwościami. Destiny 2 Forsaken (Porzuceni) pokazuje, że Bungie to wciąż jeden z najlepszych zespołów zajmujących się projektowaniem gier. Destiny 2 Porzuceni to najlepsze co mogło spotkać tę serię. Spróbujcie, naprawdę warto. Do zobaczenia w grze!

Destiny 2 Forsaken

PLUSY:

  • Kampania

  • Gambit

  • Dwa nowe, ogromne obszary

  • Masa nowych aktywności

  • Nowe zdolności postaci

  • Pełne tajemnic „Śniące Miasto”

MINUSY:

  • Naprawdę ciężko coś znaleźć, może… spora ilość grindu

Destiny 2 Forsaken (Porzuceni)

  • Wydawca: Activision

  • Wydawca PL: CDP

  • Producent: Bungie

  • Platformy: PS4, Xbox One, PC

  • Cena: 169 zł (sam dodatek) 269 zł (edycja legendarna zawierająca Destiny 2 oraz wszystkie dodatki)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Maciej Persona

Maciej Persona

Dziennikarz, kulturoznawca, z zamiłowania gracz i znawca zombie. Fan polskiej fantastyki oraz cięższych brzmień. Od pracy za biurkiem odpoczywa na siłowni lub biegając.

Powiązane