Far Cry 5 Zagubieni na Marsie

Recenzja Far Cry 5: Lost on Mars (Zagubieni na Marsie) – ostra jazda bez trzymanki

Pierwsze rozszerzenie do Far Cry 5 zabrało nas do Wietnamu i jeśli to wydawało się wam mało egzotycznie, to kolejna podróż zabierze was na Marsa. Tak, na czwartą, według oddalenia od Słońca, planetę Układu Słonecznego.

Witajcie na Marsie

W „Mrocznych Godzinach” Ubisoft postawił na poważną opowieść, osadzoną w realiach tragicznej i brutalnej wojny. „Far Cry 5 Lost on Mars” to całkowite przeciwieństwo pierwszego dodatku, francuski producent przygotował dla nas zwariowaną opowieść z kosmitami, super SI i masą pokręconych dowcipów. W rolach głównych występują: Nick Rye (w którego wcielamy się my – gracze), Hurk – nasz towarzysz, który swoimi „cennymi i mądrymi” radami wspierać nas będzie podczas przygody oraz Anna – potężne SI, któremu musimy pomóc odzyskać pełną sprawność bojową.

Niemal każdy element „Zagubionych na Marsie” jest mocno przerysowany, a sama przygoda jest pastiszem historii z filmów i gier fantastycznych, Sci-Fi i przygodowych. Już sam początek przygody jasno daje nam do zrozumienia, z czym będziemy mieć do czynienia. Nick Rye zostaje wciągnięty przez promień teleportujący do placówki badawczej na Marsie, gdzie spotyka swojego dobrego znajomego – Hurka (a raczej tylko jego głowę). Główny protagonista dowiaduje się również, że jest ostatnią nadzieją ziemi i musi powstrzymać inwazję kosmicznych najeźdźców. W tym celu musi przywrócić pełną sprawność super SI – Annie. Tak zaczyna się nasza przygoda, a potem jest już tylko dziwniej. Będzie sporo strzelania, sprośnych dowcipów, obcych, krów i odniesień do popkultury, w tym, do takich kultowych produkcji jak „Wstrząsy”, „Żołnierze Kosmosu” czy nawet sagi „Gwiezdne Wojny”. Nie zabraknie nawet Yeti.

Piu, Piu maszkaro!

far cry 5 lost on mars

Anna – potężne SI, potrzebuje do swojej dyspozycji całą infrastrukturę na Marsie. W tym celu będziemy przemierzać czerwoną planetę i przywracać zasilanie w licznych placówkach. Naszym celem staną się fabryki i laboratoria, ale przede wszystkim wieże, na które będziemy musieli się wspinać. Na szczęście, nie jest to powrót do koszmaru z Far Cry’a 3 czy 4. Aby uprzyjemnić zabawę, do naszej dyspozycji oddano pas grawitacyjny, który umożliwia nam unoszenie się w powietrzu i wykonywanie skoków na niezwykłą wysokość. Każda wieża różni się od siebie i wymaga nieco innego podejścia. Będziemy musieli np. unikać zawieszonych w powietrzu pułapek, latających stworów czy wykonywać skoki na pograniczu możliwości naszego pasa grawitacyjnego. Z całą pewnością pas grawitacyjny to jeden z najważniejszych i najciekawszych elementów „Zagubionych w Kosmosie”. Wykorzystamy go nie tylko do zdobywania kolejnych wież, ale również do szybszego poruszania się i walki. Warto też wspomnieć, że podczas zabawy w „Far Cry 5 Lost on Mars” możemy zdobyć i dokupić ulepszenia do pasa grawitacyjnego, które dodatkowo wpłyną na nasze możliwości.

far cry 5 lost on mars

Naszymi adwersarzami będą głównie przedstawiciele obcej rasy, zwanej tu „pajęczakami”, choć mi osobiście bardziej przypominają stwory ze wspomnianych już „Żołnierzy Kosmosu”. Jeśli chodzi o konkretne typy przeciwników, to „Far Cry 5 Lost on Mars” nie wychodzi poza standardowy schemat: ciężkozbrojni, latający, dystansowi, w zwarciu, no i mini bossowie w postaci „Królowych”. Te ostatnie mają kilka dodatkowych zdolności, sporo życia i z reguły otoczone są przez gromadę swoich „dzieci”. Warto też dodać, że większość „pajęczaków” lubuje się w walce w zwarciu i ma zdolność zagrzebywania się w ziemi (na wzór robali ze „Wstrząsów”), co dodaje pikanterii starciom i sprawia, że te są niezwykle emocjonujące. Tutaj ponownie prym wiedzie pas grawitacyjny, który sprawia, że podczas starć czuję się, jakbym grał w Destiny 2, a nie Far Cry 5 i wcale na to nie narzekam. Niestety, z oczywistych względów, dodatek został całkowicie pozbawiony możliwości eliminacji przeciwników z ukrycia, co z pewnością dla wielu z Was będzie sporym minusem.

Jak sobie radzić z tak niezwykłymi oponentami? Najlepiej przy użyciu nieortodoksyjnych rozwiązań i broni, a tych w „Far Cry 5 Lost on Mars” nie zabraknie. Twórcy przeszli samych siebie w tworzeniu nazw nowych broni i wyposażenia, dzięki czemu możemy spotkać takie arcydzieła jak: „Dyńkopękacz”, „Pochlasta i Basta” czy „Rozjebywacz”. Nowe cudeńka charakteryzują się tym, że nie trzeba ich przeładowywać, zamiast tego musimy pilnować czy się nie przegrzewają, jeśli do tego dojdzie, najlepiej wymienić broń na inną i poczekać chwilę na jej ostygnięcie. Do naszej dyspozycji oddano standardowo: broń krótką, karabiny (automatyczne, jak i snajperskie) oraz broń ciężką. Choć możemy spotkać po kilka rodzajów broni w każdej grupie, to niestety większość z nich wygląda niemal identycznie. Pod względem designu twórcy zdecydowanie się nie popisali. Najważniejsze jednak, że z nowych „zabawek” strzela się przyjemnie i czuć w nich klimat Sci-Fi.

Hurkinator

far cry 5 lost on mars

Słowa uznania i oddzielny akapit w tej recenzji należą się Hurkowi. Bohater, którego dobrze znamy nie tylko z najnowszej odsłony Far Cry’a, ale również starszych części – Far Cry 3 oraz 4. Jego monologi, „złote myśli” i dowcipy nieustannie będą wywoływać uśmiech na naszej twarzy. Tak się złożyło, że Hurk będzie nam niemal nieustannie towarzyszył i, we właściwy dla siebie sposób, komentował na żywo nasze poczynania. Co istotne, z naszym barwnym towarzyszem związane jest również rozbudowane zadanie poboczne, w którym to musimy odnaleźć jego… części ciała. Dodam tylko, że biednego Hurka rozczłonkowano dość pieczołowicie, na co zresztą będzie często narzekał.

Werdykt

Podoba mi się to, co Ubisoft zrobił z przepustką sezonową do Far Cry 5. Przygoda w Montanie to znakomita, ale zamknięta historia, do której nie chciałbym wracać w dodatkach. Francuski producent bawi się konwencjami i stylami, a ja to bardzo szanuję. Otrzymaliśmy „Mroczne Godziny” nastawione na cichą eliminację przeciwników, „Zagubionych na Marsie” z kompletną rozwałką, a przed nami jeszcze „Dead Living Zombies”, na które czekam najbardziej. „Far Cry 5 Lost on Mars” to od 4-5, do nawet 8-10 godzin przyjemnej rozgrywki, nastawionej na akcję i wzbogaconej o specyficzny humor Hurka. Oczywiście, wykorzystanie pewnych schematów i wtórność dodatkowych aktywności może irytować, ale nie na tyle, żeby całkowicie przekreślić „Zagubionych ma Marsie”. Ja bawiłem się naprawdę dobrze i jeśli, podobnie jak ja, cenicie sobie (od czasu do czasu) odrobinę prostackiej, relaksacyjnej rozgrywki, to na Marsie poczujecie się jak w domu.

far cry 5 lost on mars

PLUSY:
  • Nowe bronie
  • Pas grawitacyjny
  • Przeciwnicy
  • Hurk
MINUSY:
  • Brak możliwości cichej eliminacji przeciwników
  • Wtórność dodatkowych aktywności
Far Cry 5: Lost on Mars (Zagubieni na Marsie)
  • Wydawca: Ubisoft

  • Producent: Ubisoft

  • Platformy: PS4, Xbox One, PC

  • Cena: 49,99 zł, lub jako element przepustki sezonowej – 119,99 zł

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Maciej Persona

Maciej Persona

Dziennikarz, kulturoznawca, z zamiłowania gracz i znawca zombie. Fan polskiej fantastyki oraz cięższych brzmień. Od pracy za biurkiem odpoczywa na siłowni lub biegając.

Powiązane

Moto G5 Plus: test i recenzja

8.6/10
8.6/10
Opublikowane przez - 20 lipca 2017 2
Seria smartfonów Moto G zawsze kojarzyła się ze średnią klasą. Bardzo solidną, dopracowaną, ale wciąż średnią. Producent doszedł jednak do…