Recenzja: Monster Hunter World okiem nowicjusza

Seria Monster Hunter jest z nami już od 2004 roku, tak się jednak złożyło, że nie dane mi było zagrać w żadną jej wcześniejszą odsłonę. Jeśli zatem, podobnie jak ja, nie mieliście wcześniej do czynienia z grami Monster Hunter i wciąż zastanawiacie się czy warto inwestować czas oraz pieniądze w najnowszą część? Zapraszam do lektury.

Czym w ogóle jest Monster Hunter? W bardzo dużym (podkreślam bardzo dużym) uproszczeniu, jest to gra o polowaniu na ogromne potwory, której styl rozgrywki przypomina nieco serię Dark Souls od From Software. Jednak gdy wejdzie się w świat Monster Hunter okazuje się, że to niezwykle złożona, wymagająca, ale przy tym i niesamowicie satysfakcjonująca produkcja, która z powodzeniem może powalczyć o tytuł gry roku. Ale po kolei.

Monster Hunter World Recenzja Mobility

Kampania czyli najdłuższy samouczek w historii

Samouczki to, często trwające od kilku do (w ekstremalnych przypadkach) kilkunastu godzin etapy rozgrywki, które mają nas wprowadzić w meandra danej produkcji. Co jednak powiecie na blisko 40 godzinny samouczek? Tak w dużej mierze skonstruowana jest główna kampania Monster Hunter World, jednak sprawdza się to znakomicie. Wielokrotnie słyszałem jak bardzo gry z serii Monster Hunter są wymagające i nieprzyjazne dla początkujących. Capcom chcąc trafić do jak największej grupy odbiorców zdecydował się to zmienić. Przez blisko 40 godzin (tyle zajęło mi ukończenie głównej linii fabularnej) regularnie odkrywamy nowe możliwości, sposoby rozgrywki, gadżety, dodatki i z każdą minutą coraz lepiej rozumiemy świat Monster Hunter.

Historia jaką poznajemy to dodatkowy atut. Jako najnowszy członek grupy badawczej przybywamy do Nowego Świata śladami wielkiego Starszego Smoka – Zorah Magdarosa. Stwór jest faktycznie imponujący, bowiem rozmiarami przypomina bardziej górę niż typowego przedstawiciela swojego gatunku. Historia skupia się wokół Zorah Magdarosa, jednak zanim poznamy powody jego przybycia do Nowego Świata, będziemy musieli stawić czoła wielu mniejszym (nie znaczy małym) wyzwaniom. Większość zadań opartych będzie na podobnym schemacie: wytropić, a następnie upolować danego zwierza.

W tropieniu pomagać nam będą swego rodzaju oswojone świetliki, które wskazywać nam będą najbliższe tropy czy surowce. Natomiast w trakcie walki wspierać nas będzie kotowaty stworek Koleżkot – którego możemy dowolnie spersonalizować. Choć mogłoby się wydawać, że ciągłe powielanie tego schematu szybko się znudzi, to magia Monster Hunter World robi swoje. Przed polowaniem dobrze jest się do niego przygotować. Sprawdzić jaki oręż będzie najskuteczniejszy, jaki pancerz najwytrzymalszy, zadbać o odpowiednią ilość mikstur i pułapek. Warto też wrzucić coś na ząb.

Naszą bazą wypadową będzie założone przez naszych poprzedników miasteczko Astera, tam będziemy przygotowywać się do każdej bitwy i tam też znajdziemy m.in. kantynę, której posiłki mogą nam zapewnić różnego rodzaju bonusy: od większej ilości życia po odporności na konkretny typ obrażeń. Każde polowanie dzieli się na kilka etapów: przede wszystkim musimy wyśledzić nasz cel, gdy to już nam się uda – rozpoczynamy walkę. Wielce prawdopodobne, że w pewnym momencie stwór zacznie uciekać, wtedy musimy ruszyć za nim w pogoń, większość polowań bowiem ma ograniczenie czasowe. O ile podczas kampanii to nie przeszkadza, bo na większość pojedynków mamy 50 minut, to na dalszym etapie rozgrywki pojawią się polowania z ograniczeniem czasowym do 15 minut.

W trakcie łowów musicie też pamiętać o regularnym ostrzeniu swojego oręża, które to najzwyczajniej się tępi. W krytycznych momentach może dojść do tego, że nie będziecie w stanie zadawać żadnych obrażeń. Właśnie, będąc już przy obrażeniach: choć siła naszych ataków w świece gry odzwierciedlana jest przez cyferki, to nie mamy żadnej informacji o stanie zdrowia przeciwników. Naszą wiedzę możemy czerpać tylko z obserwacji danego potwora, zdrowo pokiereszowane monstra będą mieć wyraźne ślady ran na ciele, jak również możliwe jest odcięcie niektórych części ciała. Co więcej, wyjątkowo wyczerpane stwory chwieją się na nogach i poruszają zauważalnie wolniej. Wszystko to sprawia, że immersja podczas każdego polowania jest wręcz niewyobrażalna. Za każdym razem mam wrażenie, że przygotowuję się do śmiertelnie groźnej wyprawy, a po (ewentualnym) sukcesie cieszę się jak dziecko.

Monster Hunter World Recenzja Mobility

Koniec to tak naprawdę początek

W większości produkcji ukończenie głównego wątku fabularnego równa się napisom końcowym. W najlepszych wypadkach mamy możliwość dokończenia starych zadań opcjonalnych i tyle. Tymczasem wielki finał w Monster Hunter World otwiera nam drzwi do zupełnie nowej rozgrywki. Otrzymujemy dostęp do nowych zadań, wyższych poziomów trudności, nowych broni, zestawów zbroi czy, co najważniejsze, nowych monstrualnych bestii do zabicia. Wystarczy napisać, że obecnie mam już ponad 70 godzin na liczniku gry, a przede mną jeszcze wiele tajemnic do odkrycia. Choć większość tego czasu poświęciłem na polowania, to Monster Hunter World oferuje nam również możliwość swobodnego eksplorowania świata bez żadnych wytycznych czy restrykcji czasowych. Ekspedycje, bo o nich mowa, możemy wykorzystać do lepszego poznania świata czy spokojnego zbierania surowców. Oczywiście należy pamiętać, że na naszej drodze wciąż może stanąć jakaś potężna bestia, ale to już od nas będzie zależeć czy zdecydujemy się rzucić jej wyzwanie.

Monster Hunter World Recenzja Mobility

O rozwoju słów kilka

Monster Hunter World to gra należąca do szeroko pojętego gatunku action RPG. Jednak w odróżnieniu od wielu typowych reprezentantów gatunku, w Monster Hunter nie rozwijamy naszej postaci poprzez wbijanie kolejnych poziomów i podnoszeniu jej statystyk. Jedynym sposobem na rozwój, i tym samym przetrwanie starć z najpotężniejszymi bestiami – jest rzemiosło. W Monster Hunter World, każdą broń musimy własnoręcznie (no może nie do końca własnoręcznie, bo robi to za nas kowal) wykuć ze szczątków pokonanych monstrów.

Podobnie rzecz ma się z pancerzem oraz akcesoriami. Ogólnie do naszej dyspozycji oddano czternaście rodzajów oręża, od łuków, przez sztylety i lance, po wielkie dwuręczne miecze i katany. Najbardziej spektakularne są jednak bronie tzw. techniczne, które w boju możemy transformować np. z miecza i tarczy w potężny dwuręczny topór! Każda z broni ma swoje własne drzewka rozwoju, gdzie możemy stworzyć coraz to potężniejsze warianty danego oręża.

Co ważne, każda z 14 broni nie tylko posiada odrębny zestaw ruchów, animacji i kombosów, ale „prowadzi się” zupełnie inaczej, tzw. „feeling” broni jest niezwykły. Ciężar, zasięg, a także szybkość danego oręża odgrywa tu istotną rolę i sprawia, że z radością próbować będziecie nowych broni i uczyć się jak najlepiej wykorzystać je w boju. Narzędzia mordu to jednak nie wszystko, trzeba też pamiętać o dobrej defensywie. Nasza kompletna zbroja składa się z pięciu elementów, które możemy dowolnie mieszać. Nie musimy zatem nosić całego zestawu z konkretnego stwora. Jest to o tyle istotne, że każdy z elementów pancerza posiada szereg statystyk i zdolności pasywnych, które możemy łączyć i dzięki temu tworzyć najbardziej nam pasujące „buildy”. Nie zapominajmy też o naszych niezwykłych towarzyszach, Koleżkoty również możemy wyposażyć w różnego rodzaju bronie i zbroje.

Monster Hunter World Recenzja Mobility

Nic się nie może zmarnować

Grind to słowo, które wielu graczy odstrasza już na starcie. Muszę wam jednak zdradzić, że jest ono fundamentem Monster Hunter World. W zasadzie cała zabawa opiera się na grindzie, nie tylko będziemy wielokrotnie polować na te same bestie w celu pozyskania odpowiednich składników, ale równie często będziemy udawać się na ekspedycje, aby zbierać surowce potrzebne do produkcji amunicji, wywarów, napojów leczniczych, licznych gadżetów czy pułapek. Co jednak niezwykle istotne – nie jest to męczące, a na dodatek możemy odnieść wrażenie, że wszystko co pozyskujemy czy badamy przyda nam się w ten czy innym sposób. Po prostu raj dla zbieraczy.

Monster Hunter World Recenzja Mobility

Świat dzikich zwierząt

Monster Hunter World to też po prostu piękna produkcja, nie tylko pod względem technicznym, bo to pierwsza klasa, ale chodzi przede wszystkim o wykreowany świat. Podczas zabawy odwiedzimy pięć zróżnicowanych regionów świata, typowo leśny obszar Starodrzew urzeka swoim pięknem, z kolei Gnijąca Dolina… cóż, wystarczy napisać, że nazwa jest tu wyjątkowo trafna. Każdy z regionów nie tylko różni się wyglądem, ale również surowcami czy potworami, które w nich występują. Na uwagę zasługują też wszystkie drobne detale, które tworzą niezwykły świat gry, jak np. zmieniające się pory dnia i warunki pogodowe, zlatujące się do zabitych zwierząt padlinożerne ptaki, czy wielkie bestie walczące o terytorium. Każdy obszar ma też zróżnicowaną rzeźbę terenu, będziemy się wspinać, nurkować czy zgłębiać tajemnicze jaskinie. Świat gry tworzą też dziesiątki mniejszych istot, jak różnego rodzaju, ptaki, gady, płazy czy owady, a co ważne dla sympatyków zbieractwa – je też możemy schwytać, a następnie wypuścić w naszym własnym pokoju w Asterze.

Monster Hunter World Recenzja Mobility

Razem będzie lepiej mówili

Tak chwale i chwale Monster Hunter World, ale są rzeczy które zawodzą i są dla mnie całkowicie niezrozumiałe. Capcom tworząc najnowszą odsłonę Monster Hunter obiecywał produkcję nastawioną na współpracę. Rzeczywiście otrzymaliśmy możliwość tworzenia maksymalnie czteroosobowych zespołów, co więcej, postępy z gry offline automatycznie i płynnie przechodzą do rozgrywki online, co ułatwia łączenie się w drużyny.

Niestety takie „parowanie się” wcale nie jest łatwe i intuicyjne. Rozegranie kampanii w kooperacji to prawdziwa udręka, choć zaprosiłem towarzyszkę do wspólnej zabawy, to nie mogliśmy wspólnie rozpocząć danego zdania póki nie obejrzeliśmy (każdy w oddzielnej rozgrywce) cutscenki! Kończy się to tak, że po obejrzeniu przerywnika, jedno z nas musiało porzucić zadanie, wrócić do miasta, poczekać na zaproszenie i dopiero wtedy dołączyć do zabawy. Niby nic, ale dodam tylko, że bardzo często cutscenka kończy się w momencie gdy zaczyna się walka z potworem. Frustrujące? Głupie? No pewnie. Nieintuicyjnie wyglądają też wspólne ekspedycje, nie ma bowiem możliwości wyruszyć na nie w grupie! Jedna osoba musi udać się na ekspedycje, użyć specjalnej flary (nie ma możliwości zaproszenia konkretnych osób) i poczekać aż towarzysze, którzy pozostali w mieście, dołączą do rozgrywki.

Niestety zdarza się, że podczas wyszukiwania na liście gier może brakować ogłoszenia naszego kompana i w skrajnych wypadkach potrzeba na dołączenie nawet kilkunastu minut. Naprawdę można było to zrobić lepiej. Żeby nie było, system działa sprawnie jeśli chcemy wyruszyć na konkretne polowanie. Wtedy lider ustala rozmiar grupy, a inni mogą dołączyć jeszcze w mieście lub w dowolnej chwili po rozpoczęciu zadania.

Monster Hunter World Recenzja Mobility

Podsumowanie

Monster Hunter World był mi całkowicie obojętny. Jak już wspomniałem, nie dane mi było zagrać w żadną z poprzednich odsłon serii i nie zamierzałem tego zmieniać. Teraz jednak wiem, że ominęłaby mnie jedna z najlepszych produkcji w jakie miałem okazję zagrać od lat. Monster Hunter World to dzieło kompletne, wymagające, ze znakomitym systemem walki, wypełnione zawartością i aktywnościami. Z całą pewnością powyższy tekst nie oddał całego ogromu i głębi jaką oferuje Monster Hunter World. Jednak, jeśli lubicie epickie starcia z gigantycznymi potworami i niezwykle satysfakcjonującą rozgrywkę, to gorąco was namawiam – dołączycie do łowców z całego świata.

Monster Hunter World Recenzja Mobility

PLUSY:

  • Niezwykły, żyjący świat
  • Satysfakcjonujące starcia z bestiami
  • Mnogość aktywności
  • Znakomity design broni i zbroi
  • Udźwiękowienie i oprawa wizualna
  • Uzależniająca rozgrywka

MINUSY:

  • Kiepsko rozwiązana kooperacja

Monster Hunter World:

  • Wydawca: Capcom
  • Wydawca PL: Cenega S.A.
  • Producent: Capcom
  • Platformy: PS4, Xbox One, PC (premiera: jesień 2018)
  • Cena: około 210 złotych

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Maciej Persona

Maciej Persona

Dziennikarz, kulturoznawca, z zamiłowania gracz i znawca zombie. Fan polskiej fantastyki oraz cięższych brzmień. Od pracy za biurkiem odpoczywa na siłowni lub biegając.

Powiązane