Recenzja myszki Hama uRage Morphmouse 2 Evo – Każdy chce mieć swojego Decepticona

Niemiecka firma Hama jest z nami już od 1923 roku. Portfolio producenta kojarzyło mi się głównie z licznymi akcesoriami do smartfonów, elektronicznymi i komputerowymi. Jednak liderzy firmy postanowili stworzyć również specjalną linię produktów – uRage, dedykowaną graczom. Jednym z najnowszych urządzeń w serii jest wyjątkowa myszka Hama uRage Morphmouse 2 Evo, dlaczego wyjątkowa? Bo wciąż się boję, że zamieni się w Deceptikona.

Hama uRage Morphmouse 2 Evo recenzja

Na pewno kojarzycie Transformersy – gigantyczne mechy, zdolne do przemiany w samochody czy samoloty. Wśród nich znajdowały się jednak również niewielkie roboty, które potrafiły zmieniać się w sprzęty codziennego użytku, jak boombox czy smartfon, więc dlaczego nie w myszkę do komputera?

Wygląd

Od razu po wyjęciu, z (solidnego) pudełka, myszki Morphmouse 2 Evo wiedziałem, że jest to sprzęt stworzony dla mnie. Widać, że przy konstrukcji „gryzonia” nie poskąpiono na dobrej jakości materiały. Efektowny, i przy tym niezwykle wytrzymały, stalowy szkielet znakomicie komponuje się z elementami wykonanymi z dobrej jakości plastiku i gumy. Ta praworęczna myszka została dodatkowo wyposażona w ledowe podświetlenie (oddzielne dla przełącznika DPI – białe i samej myszki – wielokolorowe, pulsacyjne), które dodatkowo wzmacnia wrażenia płynące z obcowania z Morphmouse 2 Evo. Warto też dodać, że wierzchnie elementy „gryzonia” (czyli m.in. klawisze) pokryte zostały specjalną powłoką antypoślizgową, która sprawia, że nawet przy emocjonujących starciach nie utracimy kontroli na myszką.

Specyfikacja techniczna

Co jednak, oprócz wyglądu, ma przyciągnąć graczy do Hama uRage Morphmouse 2 Evo? Przede wszystkim zastosowanie, uznanego przez graczy, sensora optycznego Avago, którego maksymalne DPI wynosi 7000, co powinno zadowolić niemal każdego. Dodatkowo, pod kółkiem mamy przycisk, który z łatwością pozwoli nam wybrać jeden z czterech predefiniownanych poziomów DPI (od 250 do 7000). Hama uRage Morphmouse 2 Evo może pochwalić się pięcioma, w pełni programowalnymi przyciskami, a zastosowane przełączniki firmy Omron zapewnią nam pełną funkcjonalność do pięciu milionów kliknięć, co z pewnością docenią fani gier FPS, MOBA czy MMORPG. Możemy również liczyć na teflonowe ślizgacze do lepszej kontroli ruchu po podkładce oraz wytrzymały przewód z dodatkowym oplotem, o długości 2 m.

Hama uRage Morphmouse 2 Evo recenzja

Oprogramowanie

Tutaj pojawia się największa niewiadoma i rozczarowanie związane z uRage Morphmouse2 Evo. Sprzęt tej klasy aż prosi się od dedykowane mu oprogramowanie, w którym moglibyśmy na przykład: zaprogramować wszystkie dostępne przyciski myszki, zmienić ustawienie czterech domyślnych poziomów DPI, ustawić podświetlenie LED, o tworzeniu własnych makr czy profili nie wspominając. Niestety niemiecki producent nic takiego nie przygotował, choć sam twierdzi inaczej. W krótkiej instrukcji obsługi, którą znajdziemy w opakowaniu, wyraźnie jest zaznaczone, że wartość DPI możemy zmieniać za pomocą oprogramowania, co więcej, jest nawet dokładny adres strony. Strona ta, to jednak nic innego, jak karta produktu, na której niestety nie znajdziemy żadnego dodatkowego oprogramowania, pomimo tego, że tam również znajduje się adnotacja o istnieniu takowego. Poplątane? Zdecydowanie tak, a ja oddałbym królestwo za możliwość przeprogramowania „przycisku snajperskiego”.

Hama uRage Morphmouse 2 Evo recenzja

Praca i zabawa

Przejdźmy do najważniejszego, czyli wrażeń z codziennego użytkowania. Na początek wspomniany już „przycisk snajperski” lub bardziej profesjonalnie – uRage Snipe. Umiejscowiony jest on z lewej strony myszki, co sprawia, że z łatwością obsłużymy go kciukiem. Jego głównym przeznaczeniem są gry z gatunku FPS (First Person Shooter). Wciśnięcie przycisku podczas zabawy sprawia, że kursor myszki drastycznie zwalnia, niemal zatrzymuje się w miejscu, co ma przełożyć się na większą precyzję. Muszę przyznać szczerze, że podczas gry (najczęściej w Overwatch) „przycisk snajperski” nie szczególnie mi się przydawał. Choć działa on zgodnie z zamierzeniami producenta, to nie zauważyłem, aby jego stosowanie w jakikolwiek (pozytywny) sposób wpłynęło na moją grę, co, jak sądzę, było zamierzeniem twórców. Co więcej, tworzenie jednego przycisku pod konkretny gatunek gier również, moim zdaniem, mija się nieco z celem. Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby producent po prostu wykorzystał to miejsce na tradycyjny przycisk, który powitałbym z otwartymi ramionami. Szczególnie, że nie wszystkie dodatkowe przyciski sprawdzają się tak samo.

Ogólnie konstrukcja uRage Morphmouse2 Evo sprawia, że dłoń leży bardzo wygodnie, a dostęp do większości przycisków jest bardzo łatwy. Piszę „do większości”, bowiem do jednego z dwóch dodatkowych klawiszy, umieszczonych w środkowej części myszki (po lewej od przełącznika DPI), dostęp jest mocno utrudniony. Najczęściej będziemy wciskać go nasadą palca wskazującego (paliczek bliższy), jednak jego rozmiar i umiejscowienie sprawiają, że w sytuacjach, które wymagają od nas szybkiego czasu reakcji, możemy o nim zapomnieć. Co ciekawe, po przeciwległej stronie (po prawej od przełącznika DPI) producent zastosował większych rozmiarów przycisk, który sprawuje się znakomicie, a korzystanie z niego, w bardzo krótkim czasie, staje się intuicyjne. Na koniec zostawiłem najważniejszy „ficzer” Morphmouse2 Evo, to co wyróżnia sprzęt Hamy na tle konkurencji to technologia uRage Morph2, która umożliwia regulowanie długości myszy, dopasowując ją do dłoni, za pomocą ukrytego z tyłu pokrętła. Jak to działa w praktyce? Niezwykle prosto i intuicyjnie. Z tyłu „gryzonia” znajduje się estetyczne pokrętło, które idealnie wkomponowuje się w konstrukcje urządzenia i możemy nim regulować jego długość. Zabieg ten okazuje się być prawdziwym strzałem w dziesiątkę niemieckiego producenta, a docenią go najbardziej Ci użytkownicy, którzy często dzielą się swoim sprzętem. Wystarczy parę ruchów, a Morphmouse2 Evo dopasuje się do niemal dowolnych rozmiarów dłoni, od malutkich, po te naprawdę spore.

Hama uRage Morphmouse 2 Evo recenzja

Werdykt

Po długim czasie spędzonym z Morphmouse2 Evo mogę stwierdzić, że to kawał dobrego sprzętu. Lista zalet jest bardzo długa: świetny design, użycie wysokiej jakości materiałów, wygoda użytkowania, możliwość regulacji długości myszki czy bardzo dobra specyfikacja. Niestety, nie obyło się też bez kilku wad, jak choćby reklamowany przez producenta przycisk uRage Snipe, nie najlepsze umiejscowienie jednego z dodatkowych przycisków czy wreszcie, najpoważniejszy zarzut, brak oprogramowania. Wciąż mam nadzieję, że takowe się pojawi i otrzymamy możliwość przeprogramowania przycisku bocznego. Jeśli tak się stanie, uRage MorphmouseEvo zdecydowanie zawita do mnie na stałe. Niestety, w tym momencie brakuje mi tych kliku dodatkowych klawiszy, szczególnie podczas zabawy w World of Warcraft (przygotowując się do premiery nowego dodatku). Czy dzisiaj mimo wszystko z czystym sumieniem mogę polecić uRage Moprhmouse 2 Evo? Zdecydowanie tak, jeśli z urządzenia będzie korzystało więcej użytkowników, bo możliwość odpowiedniego dopasowania dłoni jest nie do przecenienia. W innym wypadku, warto będzie chyba poczekać aż producent zdecyduje się na wydanie porządnego oprogramowania, szczególnie, że cena myszy Morphmouse2 to 229 złotych.

Zalety:

  • Znakomity design
  • Wygodna w użytkowaniu
  • Możliwość regulacji długości myszki
  • Przycisk do zmiany DPI „w locie”
  • Dobrej jakości podzespoły

Wady:

  • Brak oprogramowania
  • Nie wszystkie dodatkowe klawisze są łatwo dostępne
  • „przycisk snajperski” ma bardzo ograniczone użycie

Hama uRage Morphmouse 2 Evo w skrócie:

  • Praworęczna mysz dla graczy
  • Sensor optyczny Avago (max. DPI 7000)
  • Przełączniki Omron
  • Pięć programowalnych przycisków
  • LED-owe podświetlenie
  • Teflonowe ślizgacze
  • Przewód z oplotem o długości 2 m
  • Cena: 229 złotych

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Maciej Persona

Maciej Persona

Dziennikarz, kulturoznawca, z zamiłowania gracz i znawca zombie. Fan polskiej fantastyki oraz cięższych brzmień. Od pracy za biurkiem odpoczywa na siłowni lub biegając.

Powiązane