Rozwijanie przez zwijanie

U mistrza Alfreda Hitchcocka filmy zaczynały się trzęsieniem ziemi, a potem napięcie tylko rosło. U innych twórców zdarzają się filmy, które zaczynały się niewinnie, dopiero potem wychodziły błędy i brudy po latach i właśnie to było głównym wątkiem intrygi. W tym wypadku mamy do czynienia w wersją numer dwa, ale od początku.

Chwilę przed długim weekendem, kiedy w ferworze walki wszyscy chcieli zdążyć ze wszystkim, zanim nastąpi długa leniwa przerwa pojawił się moment, że oto koniec – udało się. Pogoda nie zachęcała do zbyt wielkiej aktywności na zewnątrz, więc z chwilowego braku zajęcia przeglądałem internet, w zasadzie bez celu. Zajrzałem na Twittera i tam uwagę moją przykuł artykuł, który nie wiem czemu w ogóle znalazł w serwisie, w którym go wypatrzyłem. Pochodził z lokalnej warszawskiej strony, a dotyczył zdecydowanie spraw ogólnopolskich i dopiero po lekturze dowiedziałem się, że to streszczenie tekstu z dużego dziennika. Zaczynał się niewinnie, ot dywagacje czy T-Mobile wystawi swój polski oddział na sprzedaż, bo wyniki, jakie ostatnio prezentuje są dla centrali mocno niezadowalające. Dalej wspominano o odejściu 1,4 mln klientów, zmianach w zarządzie i o tym, że informacje są niepotwierdzone, ale z pewnego źródła, znaczy się, że coś jest na rzeczy. Od pewnego czasu mam w zwyczaju czytać pod tekstami komentarze, tak też uczyniłem i tym razem. Wpis jednego z komentatorów (logował się przez Facebooka, więc swoim imieniem i nazwiskiem, więc nazwijmy go „pan X”) szczególnie mnie zainteresował. „Ja sam 2 lata temu przeniosłem wszystkie usługi prywatne i firmowe do innej sieci jak również dużo osób z mojego otoczenia po tym jak przebudowali w mojej okolicy sieć i zasięg zniknął, dosłownie trzeba było biegać z telefonem w górze i szukać zasięgu” – pisał pan X. Przeczytałem go raz, potem drugi, zacząłem wiązać pewne fakty i nagle mnie olśniło.

Był chyba rok 2013 (do sprawdzenia, jak komuś bardzo zależy), na konferencji prasowej Plusa Zygmunt Solorz narzekał, że o ile jego firma inwestuje w rozbudowę sieci, to konkurenci raczej ją zwijają. Zabrzmiało śmiesznie, nikt wątku nie pociągnął, ale okazuje się, że biznesmen wiedział co mówi. W tle przewijała się spółka NetWorkS!, czyli joint venture T-Mobile i Orange. Jej zadaniem było takie budowanie i modernizacja sieci, w którym jeśli zasięg obu operatorów się pokrywał, to likwidowano nadmiar stacji bazowych któregoś z nich, a te co pozostały były współdzielone (to tak w mega uproszczeniu). Jak to działało w praktyce? Otóż przyszło mi przez pewien czas mieszkać z dala od dużego miasta. Na początku, czyli w 2010 r. zasięg miały Plus, Orange, T-Mobile (głos i słabo transmisja danych) i Play (głos na sieci Plusa w ramach roamingu krajowego). Później przyszły „innowacje” NetWorkS!. W ich efekcie internet w T-Mobile i Orange zniknął, głos u madżentowych jeszcze jakoś działał, w Orange albo było słychać co drugie słowo, albo przerywało połączenie. Z mobilnym internetem został tylko Plus. Właśnie tak w praktyce wyglądały innowacje wprowadzone przez Orange i T-Mobile. Z daleka z wielkiego miasta zapewne tego nie widać, bo tam zasięg jest zawsze i niemal wszędzie, ale w mniejszych miastach złość na pomarańczowych i madżentowych była rzeczywiście ogromna. Ok – oddajmy Bogu co boskie – na pewno ten projekt przyniósł obu firmom wiele oszczędności, zniknęło wiele dublujących się stacji, ale przy okazji zmniejszania kosztów zdaje się, że wylano dziecko z kąpielą, bo zmniejszono … zasięg, a przynajmniej dostępność do wielu oferowanych usług. I zaklinanie rzeczywistości prezentacjami, obietnicami wprowadzenia 5G  niewiele tu zmieni, bo rzeczywistość w małych miejscowościach, gdzie mobilny internet to często jedyna opcja dla użytkowników, zatrzymał się w rozwoju, a nawet zrobił krok w tył. Nie dziwi zatem frustracja pana X, który choć był solidnym abonentem T-Mobile – miał 15 aktywnych kart SIM swojej małej firmy, to ostatecznie przeszedł do konkurencji.

Nad wizjonerstwem Zygmunta Solorza rozwodzić się nie będę, to temat na inną opowieść. Ale jeśli ktoś się mnie zapyta, czy operator może chcieć rozwijać sieć jednocześnie ją zwijając potwierdzę. Mogę nawet podać stosowny przykład.

Marcin Kwaśniak

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane

Orange i wielkie festiwale

Opublikowane przez - 10 grudnia 2015 0
Orange Polska i Alter Art rozpoczynają współpracę przy realizacji dwóch najważniejszych festiwali muzycznych w Polsce: Orange Warsaw Festival oraz Open’er…