Sennheiser Momentum Free. Przetestowaliśmy najbardziej kompaktowe słuchawki z prestiżowej linii Momentum

Sennheiser to firma, której produkty z branży audio cieszą się dużą renomą na całym świecie. W jej portfolio nie mogło zatem zabraknąć linii mobilnych słuchawek, które cechuje elegancja, dbałość o szczegóły oraz wysoka jakość wykonania. Oczywiście przy zachowaniu najwyższej jakości dźwięku – przynajmniej w teorii. Tak w 2012 roku powstała seria Momentum, której niemiecki producent nie boi się nazywać prestiżową. Model Momentum Free to najbardziej kompaktowa konstrukcja z serii. Czy spełnia pokładane w nim oczekiwania?

Zacznijmy od zestawu sprzedażowego, a jest on ukryty w kartonowym, czarnym pudełku z logiem producenta na niebieskim tle. W środku, w przestrzeniach wytłoczonych w gąbce znajdziemy dokumentację, kabelek microUSB, cztery komplety wymiennych silikonowych końcówek oraz skórzane, okrągłe etui, w którym znajdują się słuchawki. Niestety, z uwagi na jego sztywną konstrukcję jest ono raczej stworzone do przechowywania Momentum Free na półce, a nie w kieszeni. Całość możemy nabyć w oficjalnym sklepie producenta za 879 zł, ale w konkurencyjnych sklepach internetowych możemy je dostać nawet o 280 zł. Różnica w cenie jest więc istotna, w zależności od miejsca zakupu.

Wykonanie z dbałością o detale

Momentum Free to przedstawiciel słuchawek dokanałowych komunikujących się ze źródłem dźwięku za pomocą technologii Bluetooth 4.2. Przetworniki umieszczono w podłużnych obudowach, z rozciągniętą komorą akustyczną i położonym pod kątem tunelem, który został wykonany ze stali nierdzewnej. Poszczególne słuchawki zostały wyposażone w wymienne silikonowe końcówki oraz magnetyczne, posrebrzane klipsy z logo firmy po zewnętrznej stronie. Łączy je czarno-czerwony, płaski przewód o odpowiedniej grubości. Został na nim umieszczony ogranicznik, który ma za zadanie dostosować długość luźnego odcinka do naszych potrzeb. Na kablu, pod prawą słuchawką znajdziemy czarny, podłużny pilot, za którego pomocą możemy regulować głośność, pauzować i zmieniać kolejność utworów, odbierać połączenia oraz oczywiście parować urządzenie ze źródłem dźwięku. Niestety, nie dokonamy tego za pomocą NFC. Na szczęście parowanie Bluetooth przebiega naprawdę błyskawicznie.

W pilocie znajdują się także mikrofon do rozmów, gniazdo microUSB oraz dioda sygnalizacyjna. Pod lewą słuchawką znajdziemy podobne zgrubienie, gdzie mieści się bateria. Niestety, producent nie podaje jej dokładnej pojemności.

Całość jest zbudowana bardzo solidnie, precyzyjnie i z materiałów wysokiej jakości. Mimo że przeważa tu plastik i guma, wrażenie obcowania z produktem „premium” zostaje zachowane. Ponadto producent zastosował oryginalne zabezpieczenie przed nadmiernym wyginaniem się przewodu pod przetwornikami, podwieszając go na ich obudowie. Proste i genialne.

O ile prawa słuchawka jest oznaczona standardowo literą „R”, to lewa już – trzema wypukłymi kropkami. A jest to nic innego jak oznaczenie w alfabecie Braila. Piękny ukłon w stronę niewidomych. Niestety, nie uświadczymy tu żadnej potwierdzonej ochrony przed wodą i pyłem. W tej klasie cenowej to lekkie niedopatrzenie.

Funkcjonalność i parowanie

Słuchawki sparujemy dosłownie z każdym źródłem dźwięku wyposażonym w moduł Bluetooth w promieniu do 10 m. Wystarczy przycisnąć na kilka sekund środkowy przycisk na pilocie. Zacznie mrugać wówczas niebieska dioda LED, a to oznacza, że możemy już szukać naszych słuchawek w menu np. smartfonu. Po ich znalezieniu parowanie trwa dosłownie ułamek sekundy i będzie równie błyskawiczne przy kolejnych połączeniach. Ponadto Momentum Free został wyposażony w komunikaty głosowe, sygnalizujące np. połączenie ze smartfonem lub niski poziom naładowania akumulatora. To o tyle istotne, że niestety, stan naładowania baterii nie jest wyświetlany na ekranie telefonu. Dla dociekliwych – jest to głos kobiecy.

Dzięki wbudowanemu mikrofonowi możemy przeprowadzać również rozmowy telefoniczne, a funkcja Multi-connection pozwala na równoczesne połączenie z dwoma urządzeniami.

Dedykowana aplikacja do odtwarzania muzyki nazywa się CapTune i ani funkcjonalnością, ani jakością dźwięku nie wyróżnia się spośród innych. Ot prosty odtwarzacz z equalizerem i możliwością jego definiowania w kilku krokach za pomocą wykresów. Jeśli jednak chcecie z niego korzystać, jest on do pobrania ze sklepu Google Play. Oczywiście za darmo.

Komfort używania

Położenie tunelu pod kątem, wymienne silikonowe końcówki w czterech różnych wielkościach oraz ogranicznik na kablu. To właśnie miało gwarantować wysoki komfort używania i stabilne położenie w uchu. Niestety, w praktyce nie do końca tak jest. Pomimo starań, model ten ma tendencję do wypadania lub znacznego obluzowywania się w uchu podczas biegu czy nawet szybkiego marszu. A każde obluzowanie ma negatywny wpływ na barwę odtwarzanego dźwięku. Dałem te słuchawki do sprawdzenia pod tym kątem dwóm moim znajomym. Każdy potwierdzał moje obserwacje. Zapewne po części mają na to wpływ pilot i bateria, które podczas ruchu obluzowują końcówki w uszach. Nie jest to więc sprzęt stworzony do biegania, raczej do przechadzania się lub dojazdu komunikacją do pracy czy szkoły. Na szczęście w tych okolicznościach spełni się znakomicie, gdyż jego konstrukcja oraz silikonowe końcówki z powodzeniem tłumią dźwięki otoczenia.

Jeśli chodzi o zmęczenie ucha przy długim odsłuchu, to tu ono praktycznie nie występuje, jedynie nieumiejętne włożenie końcówki do ucha może powodować uczucie echa i tzw. bańki w uchu. Po poprawie położenia efekt ten ustępuje. Słuchawki są  kompaktowe, poręczne i względnie lekkie, należy jednak pamiętać, że na rynku są lżejsze konstrukcje o podobnych wymiarach. Rekompensuje to jednak jakość wykonania i łatwość przenoszenia.

Jakość dźwięku

Zacznijmy od teorii. Słuchawki mają poszerzone pasmo przenoszenia na poziomie od 15 Hz do 22 KHz. Poziom ciśnienia akustycznego wynosi 112 dB, a zniekształcenia harmoniczne oscylują poniżej 0,5%. Obsługiwane kodeki to z kolei SBC, AAC, aptX oraz aptX LL. Innymi słowy, jest bardzo dobrze. Na papierze.

Czy w praktyce oznacza to fenomenalną jakość dźwięku? No cóż… nie. Jest dobrze, ale od słuchawek za 879 zł oczekiwałbym jednak trochę więcej. Momentum Free bardzo udanie reprodukuje bas, czyniąc go mocnym, a równocześnie krystalicznie jasnym. O jakimkolwiek dudnieniu nie ma mowy. Niestety, tony średnie zostały przejaskrawione, zwłaszcza na wyższych poziomach głośności. Usłyszymy to wyraźnie w wokalach znanych piosenkarek i śpiewaczek. Wysokie tony pozostają z kolei neutralne i dobrze oddane. Scena muzyczna jest, co prawda, szczegółowa, ale mało przestrzenna. Szkoda, bo z tą szczegółowością większa przestrzenność mogłaby zdziałać na plus bardzo wiele.

Na szczęście dźwięk jest bardzo dynamiczny i nie pozwala nam się nudzić. Separacja stoi na wysokim poziomie, dzięki czemu bez problemu rozpoznamy poszczególne instrumenty, słuchając np. nagrań orkiestry symfonicznej. Niemniej jeśli oczekujemy, że słuchawki wydobędą ukryte pokłady z naszej kolekcji muzycznej, to będziemy nieco zawiedzeni. Bez względu na to, czy dysponujemy MP3 128 kb/s, czy formatem bezstratnym. Ma to jednak jeden plus – przy niskim bitrate przetworniki udanie ukrywają szum cyfrowy i inne niedoskonałości.

Jakość rozmów

Tu należą się pochwały. Dźwięk rozmówcy jest klarowny, głośny i doskonale rozumiany. Również mikrofon wbudowany w pilota świetnie sprawdza się w swojej roli. Praktycznie nie do rozróżnienia jest, czy rozmawiamy bezpośrednio przez smartfon, czy też za pośrednictwem Momentum Free. Podczas testów połączenie było zawsze stabilne i nigdy nie zdarzyło się, by było zerwane lub zanieczyszczone cyfrowym szumem.

Bateria

Producent deklaruje czas pracy na poziomie sześciu godzin i faktycznie tak jest. Oczywiście sporo zależy od natężenia dźwięku, ale przy głośności ustawionej na połowie udało mi się bez trudu osiągnąć nawet siedem godzin ciągłego odtwarzania. To bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę konstrukcję słuchawek i wagę poniżej 40 g. Ładowanie trwa ok. 1,5 godziny.

Michał Nowakowski

 

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Michał Nowakowski

Michał Nowakowski

Z "Mobility" związany od lipca 2016 r. i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić. Absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, wcześniej przez kilka miesięcy współpracował w CD-Action. Telefony i mobilne technologie przenikają się w jego życiu od 1998 r., kiedy to w domu pojawiła się Nokia 3110. Do tego stopnia, że aktualnie pracuje na etat w autoryzowanym serwisie Samsunga, po godzinach testując sprzęty i pisząc artykuły do naszego pisma. W chwilach wolnych od elektroniki (nie ma ich zbyt wiele) grywa w snookera. Lubi też napić się dobrej whisky, oglądając m.in. "House of Cards".

Powiązane