Sony Xperia XZ3 – test i recenzja. Ewolucji ciąg dalszy

Cykl produktowy Sony od jakiegoś czasu zakłada wypuszczanie na rynek flagowego smartfona co pół roku. Od razu nasuwała się do głowy myśl, czy kolejne, tak szybko prezentowane modele będą w stanie nas czymś zaskoczyć? Czy będą po prostu udoskonaloną wersją poprzednika, z nielicznymi dodatkami goniącymi aktualne trendy rynkowe? Testując na przestrzeni ostatnich 18 miesięcy kolejne smartfony z serii XZ, jestem skłonny odpowiedzieć na ostatnie pytanie twierdząco. Oczywiście nie oznacza to, że były to złe telefony. Wręcz przeciwnie. Po prostu bardziej nadganiały rynkowe trendy, niż je kreowały. Czy wraz z najnowszym dzieckiem Sony – Xperią XZ3 sytuacja ulegnie zmianie?

Na sam początek dobra informacja – zestaw sprzedażowy jest oferowany na start w cenie 3399 zł. Nie jest to oczywiście mało, ale o 200 zł taniej, niż kosztowała Xperia XZ2 w dniu premiery. Na początku października próżno było szukać niższych cen w sklepach internetowych, w końcu to absolutna nowość. W akcji przedsprzedażowej nie oferowano już co prawda konsoli PlayStation 4, ale można było otrzymać roczną ochronę wyświetlacza, usługę VIP Service oraz grę Call od Duty: Black Ops 4 na PS4.

Mówimy tu o wolnej sprzedaży. Jeśli kupowaliśmy telefon w sieci Orange, dodatkowo mogliśmy liczyć na etui wraz z podstawką oraz pad DualShock 4 do PS4.

No dobrze, a co wchodzi w skład regularnego zestawu sprzedażowego? Ano w szarym, tekturowym pudełku ze srebrnymi tłoczeniami znajdziemy kabelek USB C, szybką ładowarkę, dokumentację oraz przejściówkę USB C na minijack. Sam smartfon oferowany jest w trzech wariantach kolorystycznych, a są to białe srebro, czarny oraz zieleń lasu. Testowany przeze mnie wariant w odcieniu purpury, nie będzie oficjalnie dostępny w Polsce. Przynajmniej na razie.

Design po delikatnym liftingu

Stylistyka i materiały wykończeniowe z Xperii XZ2 zostały zachowane. Różnice tkwią w szczegółach, a są to cieńsze ramki naokoło ekranu oraz bardziej zaoblone szkło na krawędziach. Grubość smartfonu została zredukowana o 1,2 mm i wynosi obecnie 9,9 mm. Niby detale, ale robią różnicę. Zarówno z przodu, jak i z tyłu mamy do czynienia ze szkłem Corning Gorilla Glass 5, a wszystko łączy aluminiowa ramka.

Całość prezentuje się elegancko i stylowo, a dodatkowo dobrze leży w dłoni. Norma IP65/68 gwarantuje ochronę przed wodą i pyłem. Obudowa nie jest śliska, niemniej dość łatwo zbiera odciski palców. Do otwierania położonej u góry tacki na karty SIM i microSD nie trzeba używać igły – możną ją wyjąć paznokciem.

U dołu znajdziemy tylko złącze USB C, ale stosowna przejściówka do gniazda minijack jest w zestawie. Zarówno przyciski do regulacji głośności, jak i on/off oraz dedykowany przycisk aparatu znajdują się standardowo po prawej stronie. Z tyłu, również standardowo, producent umieścił pionowo w linii pojedynczą diodę doświetlającą, minimalnie wystający obiektyw aparatu oraz aktywny czytnik linii papilarnych. Ten ostatni niestety znajduje się idealnie w centrum tylnej klapki. Nie jest to ergonomiczne umiejscowienie. Trzeba się gimnastykować, a palec i tak zwykle ląduje odruchowo na obiektywie aparatu. Na froncie, poza 6-calowym ekranem, producent zmieścił również stereofoniczne głośniki, diodę powiadomień oraz przednią kamerę.

Ekran robi różnicę!

Sony nareszcie się przełamało i w najnowszym telefonie z linii XZ zaimplementowało 6-calowy ekran wykonany w technologii OLED o rozdzielczości 2880 x 1440 i proporcjach 18:9. Daje to zagęszczenie pikseli na poziomie 537 ppi! Wyświetlacz nie ma tzw. notcha, ale rogi ekranu są wyraźnie zaokrąglone. Całość została wsparta technologia X-Reality oraz HDR. A efekty? Po prostu świetne. Jak przystało na OLED-y, mamy tu nasycone kolory, nieskończony kontrast oraz perfekcyjne kąty widzenia.

W materiałach obsługujących HDR różnica między ekranami AMOLED bez HDR a Xperia XZ3 są co prawda minimalne, ale już w starciu z IPS lub zwykłym TFT – wręcz ogromne. Minimalna jasność jest bardzo dobra, natomiast maksymalna umożliwia pracę w pełnym słońcu. W ustawieniach możemy dostosować nasycenie kolorów oraz balans bieli do naszych potrzeb. Jest również filtr niebieskiego światła, którego intensywność możemy płynnie regulować, a także opcja włączenia Always On Display, która dzięki matrycy OLED wreszcie ma sens.

Tylko 4 GB RAM? Nieważne! Jest Snapdragon 845!

Na pokładzie znajdziemy ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 845 o taktowaniu 2,7 GHz, wsparty układem graficznym Adreno 630 oraz 4 GB pamięci RAM. Jest to więc dokładnie taki sam zestaw jak w poprzedniku. Już wtedy 4 GB RAM-u we flagowcu wydawały się zbyt małą wartością, a co dopiero teraz, w trzecim kwartale 2018 r.

Na tym jednak kończą się narzekania, gdyż smartfon w codziennej pracy jest po prostu piekielnie szybki. Nie zdarzają się nawet najmniejsze spowolnienia czy kratkowania animacji. Oczywiście, są pewne wady, ale wynikają one raczej z wczesnej wersji oprogramowania i opisze je w następnym akapicie.

W AnTuTu Bechmark 7.1.0 smartfon wykręcił ponad 288 tys. pkt, z kolei w 3D Mark, w teście Sling Shot Extreme osiągnął odpowiednio 4408 pkt dla OpenGL ES 3.1 i 3214 pkt dla API Vulcan. W praktyce jeszcze przez długie miesiące żadna gra ze sklepu Google Play nie powinna być dla tej Xperii wyzwaniem. Asphalt 9 działa obecnie bez najmniejszych problemów na najwyższym poziomie detali.

Z 64 GB pamięci wewnętrznej do dyspozycji użytkownika pozostaje niecałe 47 GB. Dokładnie tak jak w starszym modelu. Nie jest to dużo, ale na szczęście jest możliwość rozszerzenia dostępnej pamięci, przy użyciu kart microSD, aż do 512 GB.

Android Pie i nie tylko!

Smartfon jako jeden z pierwszych debiutuje na rynku z Androidem 9 na pokładzie. Oczywiście Sony przykryło go swoją nakładką systemową. Można ją lubić lub nie, ale jest przejrzysta i nieprzeładowana zbędnymi animacjami. Z opcji personalizacyjnych możemy zmieniać siatkę ikon, przejścia między ekranami, decydować co będzie wyświetlane po zablokowaniu urządzenia oraz oczywiście widżety.

Mocno promowaną nowością jest tzw. Boczny sensor. Jest to po prostu menu ze skrótami, aplikacjami itp. które możemy wywołać przez dwukrotne puknięcie w krawędź urządzenia. Szybkość koniecznych puknięć możemy regulować, a w aplikacji aparatu za ich pomocą można zrobić zdjęcie. Szkopuł w tym, że funkcja ta działa dość kapryśnie. Niejednokrotnie trzeba klikać wielokrotnie, żeby ją wywołać, by po chwili sama się włączyła po wzięciu urządzenia w dłoń. Zdecydowanie potrzebne tu są usprawnienia w aktualizacjach. Z kolejnych funkcjonalności należy wymienić przycisk szybkiej edycji, pojawiające się po zrobieniu zrzutu ekranu oraz możliwość zmiany orientacji okien aplikacji. Dzieje się tak przy pomocy małej ikonki, dostępnej na pasku z klawiszami funkcyjnymi, po zablokowaniu autorotacji w menu paska powiadomień. Oczywiście dostępny jest również tryb obsługi jedną ręką oraz Xperia Assist, mająca pomóc nam w użytkowaniu telefonu. Jak zwykle pochwała należy się za aplikacje do przeglądania zdjęć oraz odtwarzania muzyki i filmów. Są przejrzyste, funkcjonalne i intuicyjne. Z kolei użyteczność i dokładność działania Kreatora 3D, nadal pozostawia trochę do życzenia. W przeciwieństwie do aplikacji AVG Protection, dzięki której zoptymalizujemy pamięć RAM, usuniemy zbędne pliki z pamięci oraz przeskanujemy Wi-Fi.

LTE kat.18 i spółka, czyli zaplecze komunikacyjne

Podobnie jak w Xperii XZ2, również w tym modelu zaimplementowano moduł LTE kat.18, które umożliwia teoretyczny transfer na poziomie aż 1,2 Gb/s w wypadku pobierania danych. W aplikacji Speedtest, uruchomionej w Warszawie, w sieci Orange udało mi się osiągnąć realną prędkość pobierania na poziomie aż 84,5 Mb/s, a wysyłania – 32,3 Mb/s. To świetne wyniki.

Oczywiście możemy korzystać również z Wi-Fi, zarówno w paśmie 2,4 GHz, jak i 5 GHz. Nie odnotowałem zrywania połączeń lub żadnych innych niedogodności. Jakość połączeń głosowych również stoi na wysokim poziomie.

W wyposażeniu znajdziemy ponadto NFC, Bluetooth 5.0 oraz moduły nawigacyjne w postaci GPS, Buidou, GLONASS oraz Galileo. Miejsca zabrakło jedynie dla portu podczerwieni oraz radia FM, niemniej nie są to znaczące niedostatki. Do przewodowego przesyłu danych skorzystamy z USB 3.1 typu C. Smartfon jest hybrydowym Dual SIM-em, co oznacza, że chcąc korzystać z dwóch kart nanoSIM, będziemy musieli pożegnać się z kartą pamięci.

Czytnik linii papilarnych, czyli mordęga

Samo działanie czytnika nie jest złe. Co prawda czasami zdarza mu się nie rozpoznać naszego odcisku, ale nie są to częste przypadki. Prędkość odblokowania telefonu również jest akceptowalna. Problemem jest położenie czytnika w wybitnie nieergonomicznym miejscu, czyli idealnie pośrodku tylnej części obudowy. Trzeba gimnastykować palce, a i tak co jakiś czas palec ląduje na… obiektywie aparatu, oczywiście wciąż go brudząc. Jest to o tyle problematyczne, że nie ma alternatywy w postaci odblokowania za pomocą skanu twarzy. To kwestia zdecydowanie do poprawy w Xperii XZ4.

Tylko jeden obiektyw, ponownie…

Sony ewidentnie nie przejmuje się aktualnymi trendami w mobilnej fotografii i zamiast dwóch lub nawet trzech obiektywów dostajemy jeden. I to z pojedynczą diodą doświetlającą. Sprzętowo aparat główny nie zmienił się od czasu Xperii XZ1 – ma taką samą rozdzielczość (19 Mpix), taką samą ogniskową (25 mm) oraz taką samą, nie najjaśniejszą już optykę (f/2,0). Układ ostrości nadal opiera się na detekcji fazy PDAF, wspierany laserowym autofocusem. Optycznej stabilizacji obrazu w dalszym ciągu ani widu, ani słychu.

A jak prezentują się osiągane efekty? W dobrych warunkach oświetleniowych zdjęcia wychodzą przepięknie. Rewelacyjna rozpiętość tonalna, ogromna liczba detali i bardzo niskie szumy charakteryzują praktycznie każde ujęcie. Również w pomieszczeniach i wczesnym wieczorem ujęcia prezentują się bardzo dobrze z prawidłowo dobranym balansem bieli. Jedynie okazjonalnie zdarzają się poruszone ujęcia, co jest wynikiem braku optycznej stabilizacji obrazu.

Nocne ujęcia prezentują się całkiem nieźle, niemniej do poziomu Huawei P20 Pro startu nie mają. Widać agresywnie działający system odszumiania oraz obniżony poziom detali. Co ciekawe, możemy robić zdjęcia w proporcjach 16:9, 4:3 oraz 1:1. Brak natomiast trybu pełnoekranowego, czyli 18:9.

 

Przedni aparat to już większe zmiany, w postaci 13 Mpix matrycy i jasności obiektywu f/1,9. Nowością jest również dedykowany tryb portretowy, w którym płynnie możemy regulować efekt rozmycia tła. Jakość selfiaków stoi na dobrym poziomie, niemniej widać mniejszą liczbę detali względem głównego aparatu. W słoneczny dzień łatwo również o prześwietlenia kadru.

Filmy wideo kręcić możemy maksymalnie w 4K w 30 kl./s, również z HDR. Minuta takiego nagrania zajmuje jednak aż 275 MB. Na szczęście możemy kręcić również w 1080p i 30 kl./s z HDR lub 1080p w 60 kl./s (już bez HDR). Nagrane klipy prezentują się bardzo dobrze. Charakteryzują się dobrą płynnością i wysokim poziomem detali. Brak optycznej stabilizacji obrazu jest jednak widoczny.

Dostępny jest również, wzorem poprzednika, tryb Super Slow Motion w 960 kl./s. Jeśli będziemy kręcić w 1080p, długość trwania efektu spowolnienia będzie krótsza, a kąt widzenia – węższy niż w przypadku 720p. Sugeruje wybrać właśnie tę niższą rozdzielczość, gdyż bez względu na cyferki uzyskany efekt jest co prawda spektakularny, ale sprawia wrażenie bardziej rozdzielczości qHD (540p) niż Full HD.

Aplikacja do obsługi aparatu przeszła drobny lifting i jest teraz bardziej przejrzysta i intuicyjna niż wcześniej. Dostępny jest w niej również tryb profesjonalny, z czasem naświetlania do jednej sekundy. Oczywiście fizyczny przycisk spustu migawki również jest na plus. Niestety podczas trwania testów aparat trzykrotnie odmawiał posłuszeństwa przy próbie włączenia aplikacji, wyświetlając czarny ekran, a potem komunikat o błędzie. Pomagało wtedy ponowne uruchomienie urządzenia. Być może to wina mojego egzemplarza, ale jeśli nie, to mam nadzieje, że producent stanie na wysokości zadania i załatwi problem aktualizacjami.

Jakość dźwięku

Wbudowane głośniki stereo grają więcej niż dobrze. Jest co prawda ciut za mało basów i minimalnie za dużo tonów wysokich, ale są to nieznaczne wartości. Głośność maksymalna również jest przyzwoita, a należy zaznaczyć, że nawet na najwyższym poziomie nie występuje żadne charczenie. Jedynie wysokie tony się delikatnie wyostrzają.

Producent konsekwentnie nie udostępnia nam złącza minijack w smartfonie, ale możemy podłączyć słuchawki przez dołączoną przejściówkę. Dźwięk na słuchawkach jest bardzo przyjemny i ciepły w odbiorze. Osiągnięto to przez subtelne podbicie niskich tonów. Reszta częstotliwości została oddana bardzo neutralnie, co cieszy, zgłasza, że oddano w nasze ręce całą gamę opcji, działających bez względu na używaną aplikację. W menu ustawień dźwięku zauważymy DSEE HX, funkcje mająca poprawiać brzmienie skompresowanych plików, ClearAudio+, dynamiczny normalizator, który ma na celu zminimalizowanie różnic w głośności poszczególnych utworów oraz tzw. efekty dźwiękowe. A w nich znajdziemy korektor graficzny z osobną regulacją efektu Clear Bass oraz z S-force front surround mający uprzestrzennić dźwięk na głośnikach. Dostępna jest również dynamiczna wibracja, dzięki której telefon drga w rytm odtwarzanego utworu. Oczywiście siłę efektu możemy dowolnie regulować.

Akumulator i brak Quick Charge

Sony wyposażyło najnowszą Xperię w ogniwo o pojemności 3300 mAh, co stanowi wzrost o 120 mAh, ale należy pamiętać o różnicach w wielkości wyświetlaczy. Jak więc jest z czasem pracy? To zależy. Jeśli mamy na stałe włączony Always On Display, to telefon przy intensywniejszym użytkowaniu może nie dotrwać od rana do nocy. Po wyłączeniu tej funkcji bez problemu osiągniemy niecałe dwa dni w cyklu mieszanym i pełną dobę, jeśli korzystamy ze smartfonu częściej. Oczywiście, po włączeniu trybu STAMINA, czasy te da się jeszcze znacząco wydłużyć. Poprawę względem XZ2 widać również w testach syntetycznych. I tak, przy ciągłym odtwarzaniu wideo w 720p przy najwyższej jasności telefon wytrzymał 598 minut. To znaczący postęp.

W kwestii ładowania nie ma obsługi Quick Charge. Dołączona ładowarka oferuje ł…ładowanie 2,7A przy 5 V, 1,8 A przy 9 V bądź 1,35 A przy 12 V. Naładowanie ogniwa przy jej pomocy trwa ok. 120 min. Istnieje również możliwość ładowania bezprzewodowego. W stosowną ładowarkę trzeba się już oczywiście zaopatrzyć we własnym zakresie.

Michał Nowakowski

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Michał Nowakowski

Michał Nowakowski

Z "Mobility" związany od lipca 2016 r. i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić. Absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, wcześniej przez kilka miesięcy współpracował w CD-Action. Telefony i mobilne technologie przenikają się w jego życiu od 1998 r., kiedy to w domu pojawiła się Nokia 3110. Do tego stopnia, że aktualnie pracuje na etat w autoryzowanym serwisie Samsunga, po godzinach testując sprzęty i pisząc artykuły do naszego pisma. W chwilach wolnych od elektroniki (nie ma ich zbyt wiele) grywa w snookera. Lubi też napić się dobrej whisky, oglądając m.in. "House of Cards".

Powiązane

Graczy opętał Omen

Opublikowane przez - 31 lipca 2017 0
Gdyby kiedyś ktoś kupował drogie, można by nawet rzecz bardzo drogie urządzenie, które ma mu służyć przede wszystkim, albo i…

Sony Xperia M5 debiutuje w Polsce

Opublikowane przez - 13 stycznia 2016 0
‒ Mamy przyjemność zaprezentować Państwu produkt, który podkreśla postęp Sony w dziedzinie technologii fotografowania ‒ powiedział Tony McNulty, wiceprezes działu Value…