Test JBL Xtreme – Ekstremalnie duży kaliber

Ponad 2 kg muzyki, które dzięki dołączonej nylonowej opasce, możemy łatwo i wygodnie zabrać ze sobą, gdzie tylko chcemy. Przy tym nie trzeba obawiać się o zasilanie. Wbudowana bateria o pojemności 10 tys. mAh zapewni nam nawet 15 godzin zabawy. To wystarczy do zorganizowania imprezy w plenerze, trwającej do białego rana. Oto głośnik JBL Xtreme.

jbl_jblxtremeredus_xtreme_portable_bluetooth_speaker_1182620

Ostatnio miałem okazję testować świetny głośnik JBL Charge 3. Gdy do testów dostarczono mi Xtreme, miałem wrażenie, że to ten sam głośnik, który lekko napompowano. Jednak to nie do końca prawda, choć wzornictwo mogłoby to sugerować.

Co w zestawie?

W opakowaniu znajdziemy zasilacz służący do pracy stacjonarnej oraz ładowania wbudowanej baterii. Ponadto w zestawie znalazło się miejsce na nylonowy pasek, na którym zawieszono dwie sprzączki. To za ich pomocą przyczepimy głośnik do uchwytów.

2 112 g. O tyle więcej będzie ważył nasz bagaż podręczny, jeżeli zdecydujemy się zabrać ten głośnik na wakacje. Sporo. Do tego rozmiary – 28,3 x 12,6 x 12,2 cm – sprawiają, że choć urządzenie te jest promowane jako mobilne, to o pełnej mobilności nie ma tu mowy.

Niestety, nie na każdą wycieczkę można to monstrum zabrać ze sobą. Na rowerową nie ma sensu. Podczas urlopu w ciepłych krajach, gdzie każdy kilogram w walizce często jest na wagę złota, JBL może okazać się zbędnym balastem. Jeżeli jednak zabierzemy z sobą ten głośnik samochodem lub jednak znajdziemy dla niego miejsce w plecaku, niewygodę zrekompensują nam duża moc dźwięku i jakość, jakiej po urządzeniu tych rozmiarów i tej cenie byśmy oczekiwali.

Pierwsze wrażenia

Obudowa głośnika niemal w całości jest obita nylonową tkaniną. Urządzenie wykończono z dbałością o najmniejszy detal. Spasowanie materiału z krawędziami gumowanej obudowy to prawdziwy majstersztyk. Nie ma tu mowy o przypadkowym ułożeniu tkaniny czy niedoróbkach.

Stawiając głośnik przed sobą na pierwszym planie, widzimy sporej wielkości logo JBL wycięte w metalowej blaszce. Na grzbiecie umieszczono klawisze funkcyjne. W samym środku znajdują się włącznik oraz klawisz parujący głośniki w systemie JBL Connect. System ten pozwala stworzyć prawdziwe stereo z dwóch obsługujących tę funkcję głośników JBL.

Po obu stronach klawiszy znajdziemy guziki odpowiedzialne za regulację poziomu głośności, parowanie za pomocą łączności Bluetooth ze źródłem dźwięku oraz klawisz uruchamiania i pauzowania odtwarzanej muzyki.

Niestety, diody umieszczone w dole nie informują o poziomie głośności. Musimy domyślić się, że to już maksimum, co możemy z głośnika wycisnąć. Diody pokazują tylko poziom naładowania wbudowanej baterii.

JBL XTREME LIFESTYLE (11)

Co tu gra?

Po obu stronach głośnika zainstalowano membrany, które producent opisuje jako pasywne radiatory lub głośniki basowe. Membrany poruszają się w rytm tonów niskich, co wygląda rzeczywiście atrakcyjnie, ale trudno ocenić, czy ma to jakiś praktyczny wpływ na brzmienie.

Główne głośniki zainstalowano we frontowej części obudowy. Są to dwa przetworniki niskotonowe, o średnicy 63 mm, oraz dwa wysokotonowe, o średnicy 35 mm. Mamy więc tu całkiem przyjemne stereo, które charakteryzuje się mocą znamionową 2 x 20 W, pasmem przenoszenia 70–20 000 Hz i stosunkiem sygnału do szumu powyżej 80 dB. Mimo że są one umiejscowione bardzo blisko siebie, producentowi udało się uzyskać efekt stereo, pozbawiony złudzenia odgrywania dźwięku jakby z jednego punktu. Brakuje natomiast dźwięku 360°.

Jeżeli JBL Xtreme stoi do nas tylną częścią, od razu słychać, w którą stronę jest grany dźwięk. Brakuje tu przestrzenności dźwięku, szczególnie że mowa tu o urządzeniu, którego zadaniem jest rozbawić znajomych i przyjaciół na plenerowej imprezie, a nie podczas oglądania filmu, gdzie zawsze wszyscy siedzą przed nagłośnieniem i ekranem.

Złącza

W tylnej części głośnika znajdziemy… suwak. Po jego odpięciu naszym oczom ukażą się porty – diagnostyczny, wejście AUX IN, dwa porty USB oraz złącze do podłączenia zasilacza. Bateria, która tu zainstalowano, to prawdziwe monstrum o pojemności 10 000 mAh. Takie ogniwo nie tylko zasili tego giganta przez ok. 15 godzin, ale także z powodzeniem posłuży za power bank.

Zainstalowane i schowane za suwakiem dwa porty USB pozwalają podłączyć przewody USB do obu i doładować baterię np. dwóch smartfonów naraz. W sam raz, gdy rozkręcamy imprezę, a tu źródło dźwięku, czyli nasz telefon, zaczyna siadać z powodu wyładowanej baterii. Niestety, porty nie mogą być wykorzystane do podpięcia pamięci masowej, na której mamy kolekcję naszych empetrójek.

W trójkącie raźniej

JBL Xtreme potrafi łączyć się nie z jednym smartfonem, nawet nie z dwoma, ale z aż trzema bezprzewodowymi źródłami dźwięku. Oczywiście nie w tym samym czasie. Możemy przełączać się miedzy źródłami wedle potrzeb. To przydatne, szczególnie jeżeli zechcemy wykorzystać głośnik nie tylko w roli plenerowego grajka, ale także jako nagłośnienie dla naszego komputera i tabletu. Chcąc przełączyć źródło, nie musimy za każdym razem parować nowego urządzenia. Wygodne i praktyczne.

Do komunikacji Xtreme wykorzystuje komunikację Bluetooth w wersji 4.1. Niestety, nie obsługuje kodowania APT-X, a to już spory minus, szczególnie że w tym przedziale cenowym u konkurencji coś takiego znajdziemy. Podczas testowania najczęściej jednak głośnik grał w połączeniu z komputerem. Zasięg kończył się po odejściu od niego na ok. 5–6 m. Niestety, muzyka zaczęła się na takiej odległości zacinać.

Potrzebuje przestrzeni

Kiedy JBL Xtreme po raz pierwszy rozbrzmiał w moim niewielkim pokoju do pracy, w pierwszej chwili odniosłem wrażenie, że to nie jest to, co dawał z siebie JBL Charge 3. Tamten głośnik brzmiał jakby bardziej spójnie. Xtreme jest oczywiście głośniejszy, dolne partie dźwiękowe są tu znacznie bardziej wyczuwalne, jednak mam wrażenie, jakby producent nieco za mocno postawił właśnie na ten dół, pozostawiając wysterowanie góry samemu sobie. Średnie i wysokie tony momentami zaczynają ginąć przez przytłaczające pomrukiwanie basu. Słychać to szczególnie w utworach delikatnych, w których górą są partie średnio- i wysokotonowe, gdzie główny udział dźwięku przypada na instrumentalne i wokalne brzmienie.

Jak się jednak okazało, problemem jest tu przestrzeń, którą JBL Xtreme wprost uwielbia. Jeżeli wyniesiemy głośnik do ogrodu, zabierzemy z sobą na działkę lub po prostu postawimy go na środku sporego pomieszczenia, rozkład dźwięku będzie zupełnie inny, a niedoskonałości, które słychać z bliska, przestają mieć przy większej perspektywie znaczenie. Niemniej jednak JBL Xtreme znacznie lepiej sprawdza się w mocniejszych brzmieniach, gdzie to dół gra nam pierwsze skrzypce, a reszta pasma jest tylko dodatkiem, upiększeniem, tą wisienką na torcie. Amatorzy R’n’B, muzyki elektronicznej czy żywszego popu będą zadowoleni. Mnie jednak bardziej odpowiadało brzmienie Charge 3. Taka moja subiektywna ocena.

Michał Gruszka

Lifestyle-image-JBL-Xtreme_1365

WERDYKT

Jeżeli to nie mobilność, a głośność i niezła jakość dźwięku, słyszalna szczególnie przy mocniejszych utworach jest dla Ciebie najważniejsza w przypadku głośnika mobilnego, zakup JBL Xtreme będzie dobrym wyborem. Potężna bateria, możliwość ładowania z niej dwóch urządzeń mobilnych, no i ten mocny dźwięk to dobre powody, by tej konstrukcji przyjrzeć się z dużym zainteresowaniem. Jeżeli jednak to ja miałbym wybierać mobilny głośnik dla siebie, wziąłbym nieco mniejszy, lżejszy i wodoodporny model Charge 3.

ZALETY

  • Bardzo pojemna bateria
  • Bardzo głośny i potężny dźwięk
  • Odporny na lekkie zachlapania, kurz i błoto
  • Parowanie nawet z trzema urządzeniami źródłowymi
  • Solidnie wykonany i wykończony

WADY

  • Brak pełnej wodoodporności
  • Wysterowany do mocnych utworów
  • Brak APT-X
  • Dźwięk kierunkowy z frontowej części, bez efektu 360′

JBL Xtreme w skrócie:

  • Moc 40 W
  • Czas pracy do 15 h
  • Pojemność akumulatora – 10 000 mAh
  • Złącza 3,5 mm jack, Bluetooth 4.1, USB, wejście liniowe audio AUX
  • Wymiary 126 x 283 x 122 mm
  • Waga – 2 112 g
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane