TomTom jednak nie na sprzedaż

Informacja o tym, że TomTom przeżywa poważne kłopoty finansowe okazała się, póki co, być tzw. fake newsem. Firma oficjalnie to zdementowała, a w Polsce otworzyła kolejne biuro.

TomTom otworzył w Poznaniu  trzecie, po łódzkim i warszawskim biuro w Polsce. Tym razem od podstaw, bo w Łodzi sytuacja wyglądała w ten sposób, że holenderska firma kupiła lokalną spółkę i ją rozwija.

Dużo bardziej interesujące było pytanie, co dalej z samym TomTomem. Wszystko przez artykuł w serwisie scigacz.pl z 30 marca (choć plotki pojawiały się jeszcze w grudniu). Napisano w nim to, że właściciele TomToma szukają na niego nabywców, gdyż boryka się z problemami finansowymi i bardzo silną konkurencją, a kupnem znanej marki interesują się podobno firmy z Azji. Powodem miało być także zauważalne zmniejszanie się rynku tradycyjnych urządzeń nawigacyjnych.

Do informacji odniósł się Harold Goddijn, Prezes i Dyrektor Generalny TomToma, obecny na otwarciu biura w Poznaniu. – Nie ma takich planów, to fake news. Nie mam nawet pojęcia skąd się wziął. Póki pisały o tym wyłącznie serwisy branżowe o małym zasięgu nie reagowaliśmy. Jednak w pewnym momencie powtórzył to Reuters i już nie mieliśmy wyjścia. Oficjalnie dementujemy te informacje, są nieprawdziwe. Zresztą gdyby było inaczej, to nie otwieralibyśmy kolejnego biura, a szukając oszczędności zamykali działające  – powiedział Harold Goddijn.

Tym razem nie nawigacje

TomTom wybrał inwestycję w Poznaniu, gdyż w mieście jest sporo uczelni technicznych, a kończący je studenci to potencjalnie przyszli pracownicy firmy.

Jednak choć TomTom najbardziej jest znany z nawigacji GPS, to poznański oddział będzie rozwijał inne rodzaje technologii. Pierwszą z nich jest smart city (inteligentne miasto). Zdaniem Alaina de Taeye z zarządu TomToma od tego typu rozwiązań, przy coraz większej liczbie samochodów na ulicach miast, nie ma odwrotu.

Kolejną technologią, nad którą będzie pracował poznański oddział TomToma będą autonomiczne samochody. Pytany o to Alain de Taeye przyznał, że słyszał o wypadku autonomicznego samochodu w USA (w trakcie testów tej technologii przez Ubera kierowca, choć siedział za kierownicą, przestawił tryb na autonomiczny, a samochód potrącił śmiertelnie przechodzącą w niedozwolonym miejscu kobietę – przyp. red.).  Alain de Taeye przekonywał, że na świecie w wypadkach z udziałem samochodów ginie obecnie ok 1,7 mld pieszych i wątpi, żeby autonomiczne pojazdy powodowały więcej wypadków niż te będące efektem wynikiem błędu, lub brawury kierowcy.

Przyznał jednocześnie, że dużo szybciej mogą zostać wprowadzone autonomiczne autobusy miejskie. – Z bardzo prostego powodu. Jeżdżą zazwyczaj po tej samej trasie w kółko, podczas gdy pojazdy drogi zmieniają – tłumaczył Alain de Taeye. Jednak daty wprowadzenia rozwiązania w Polsce nie umiał podać.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Marcin KwaśniakKamil Włodarczyk Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kamil Włodarczyk
Gość

I tak mimo wszystko najbardziej zapamięta się to, że to właśni autonomiczne auto zabiło człowieka a nie fakt, że dzięki takiemu rozwiązaniu ilość śmiertelnych wypadków byłaby zdecydowanie niższa…

Powiązane