UMIDIGI Z Pro – test i recenzja. Dwa aparaty i Helio X27 za 1200 zł

314 0
Udostępnień 0
UMIDIGI? Czyżby na rynku debiutował kolejny producent z Chin? Niezupełnie. UMIDIGI faktycznie pochodzi z Państwa Środka, jednak na rynku, m.in. w Polsce, jest już dobrze znany. Dotąd występował pod krótszą nazwą UMi, a przedłużył ją na początku 2017 roku. Smartfon Z Pro to pierwszy model wprowadzony do sprzedaży już z logo UMIDIGI.

UMIDIGI Z Pro jest dostępny na polskim rynku w dystrybucji CK MEDIATOR wraz z 24-miesięczną gwarancją. Cena: 1 249 zł, na portalu aukcyjnym nawet 100 zł taniej. Gdy zdecydujecie się na zakup w Chinach w jednym ze sklepów internetowych, cena okaże się jeszcze bardziej atrakcyjna – poniżej 800 zł. Trudno jednak z czystym sumieniem polecać ten wariant UMIDIGI Z Pro, bo z takimi zakupami zawsze wiąże się ryzyko, zwłaszcza, gdy sprzęt ulegnie uszkodzeniu.

Niezależnie od źródła cena jest stosunkowo atrakcyjna, spójrzmy, co otrzymujemy z zamian.

 

Zestaw

UMIDIGI Z Pro jest sprzedawany w niewielkim pudełku z aluminium, co od razu wyróżnia ten model spośród innych i sugeruje, że mamy do czynienia z modelem wyższej klasy. W środku poza smartfonem nie ma jednak zbyt wielu dodatków. Uwagę zwraca czerwony kabel USB z praktycznymi klipsami.

Obudowa

Projektanci z UMIDIGI nie napracowali się. Po raz kolejny (bo tak już było za czasów UMi) sięgnęli po wzornictwo do złudzenia przypominające produkty Apple – tym razem iPhone’a 7 Plus. Mówiąc dosadniej – skopiowali pewne rozwiązania stylistyczne kropka w kropkę. Cóż, nie oni pierwsi i nie ostatni. Dzięki temu przynajmniej wiemy jedno – UMIDIGI Z Pro prezentuje się stylowo i trudno mieć poważne zastrzeżenia do wzornictwa.

Jakość wykonania jest równie dobra. Tył smartfonu i boki wykonano z metalu. Dwa plastikowe paski anten są dość zgrabnie wkomponowane w plecki, dzięki czemu prawie w ogóle ich nie widać. Aluminiowa obudowa ma matowe wykończenie w kolorze grafitowym. Wygląda to klasycznie i dostojnie, trzeba się jednak liczyć z tym, że po jakimś czasie pojawią się tam drobne rysy.

Przyciski i porty zostały rozmieszczone w optymalny sposób. Zasilanie i regulacja głośności znajdują się „pod prawym kciukiem”. Na górnej krawędzi umieszczono złącze słuchawkowe, na lewej – szufladkę na dwie karty SIM i kartę microSD (gniazdo hybrydowe). Na dolnej krawędzi znajdują się dwie kratki, z czego jedna – prawa – kryje głośnik. Pomiędzy nimi znajduje się złącze USB typu C.

Obsługę systemu zapewniają standardowe dla Androida przyciski ekranowe. Pod wyświetlaczem UMIDIGI Z Pro znajdziemy ponadto przycisk ekranu głównego, który po przytrzymaniu wyświetla listę ostatnich aplikacji. Został tam też wkomponowany czytnik linii papilarnych, który działa dość sprawnie i odblokowuje telefon także przy wygaszonym ekranie.

 

Co ciekawe, jeżeli komuś nie odpowiada obsługa za pomocą – zmniejszającej aktywną powierzchnię wyświetlacza – belki Androida, może wyłączyć ją i przełączyć się na przyciski sensoryczne. Są umieszczone tam, gdzie zazwyczaj, czyli pod ekranem, po obu stronach środkowego przycisku, ale nie zostały w żaden sposób oznaczone i nie są podświetlane, więc trzeba z nich korzystać na wyczucie.

Zastosowanie metalowej obudowy sprawiło, że UMIDIGI Z Pro jest dość ciężki. Waży 175 g, ma też spore wymiary (154 x 76 x 8,2 mm), nie jest to więc sprzęt dla każdego. Kształt obudowy również nie poprawia ergonomii, smartfon często wyślizguje się z wnętrz dłoni.

 

Ekran

Przekątna 5,5 cala i rozdzielczość Full HD (401 ppi) to już wręcz klasyczne połączenie, które z powodzeniem jest stosowane w wielu smartfonach średniej klasy. Uzyskiwana dzięki temu szczegółowość sprawdza się w codziennych zastosowaniach i, chociaż nie powoduje zachwytu jak w QHD, to w zupełności wystarcza do pracy i rozrywki.

Pod lekko zaokrąglonym (2,5 D) szkłem Dragontrail została umieszczona matryca IGZO firmy SHARP. Największą zaletą tej technologii jest większa przezroczystość i jasność niż w tradycyjnym TFT oraz energooszczędność. W praktyce zastosowany w UMIDIGI Z Pro panel przypomina charakterystyką dobry ekran IPS. Ma żywe, ale naturalne kolory i wysoki poziom luminancji. Biel nie jest jednak idealna, w porównaniu z innymi ekranami jest zauważalna lekka nutka zieleni, co jednak nie jest widoczne na co dzień i nie wpływa w sposób istotny na całość. Czerń jest głęboka, ale po obróceniu szybko szarzeje. Charakterystykę barw można częściowo zmodyfikować, korzystając z panelu ustawień MiraVision.

Ekran jest dość wyraźnie widoczny w pełnym słońcu, jednak odczytanie wyświetlanej zawartości utrudniają zbyt lśniąca powierzchnia szkła i zostające na niej odciski palców.

Podczas testów smartfon był normalnie noszony w kieszeni, często z kluczami lub innymi przedmiotami. To doświadczenie ekran zniósł całkiem dobrze. Pojawiły się na nim mikroskopijne ryski, ale tak małe, że trzeba ich specjalnie szukać, ustawiając smartfon pod światło. Jest więc całkiem dobrze.

Procesor i pamięć

UMIDIGI Z Pro to jeden z pierwszych modeli na rynku, które zostały wyposażone w 10-rdzeniowy układ MediaTek Helio X27. Układ ten składa się z trzech klastrów: Cortex-A72 2,6 GHz, Cortex A-53 2 GHz i Cortex A-53 1,6 GHz. Za przetwarzanie grafiki odpowiada GPU Mali-T880 o taktowaniu 875 MHz. Niestety, układ jest wykonany w niezbyt nowoczesnym procesie technologicznym 20 nm. Co prawda MediaTek szczyci się, że Helio X27 zawiera nowe rozwiązania (np. MiraVision Energy Smart Screen), które mają gwarantować pobór energii mniejszy nawet o 25% niż w układy poprzedniej generacji, jednak trudno tu dostrzec przełom. Pracę procesora wspomaga 4 GB pamięci RAM.

Jak UMIDIGI Z Pro sprawdza się pod względem wydajności? W codziennych zastosowaniach działa płynnie i nie można mieć praktycznie żadnych zastrzeżeń. Aplikacje uruchamiają się może niezbyt szybko, ale bez nadmiernej zwłoki. Działają też bez zbyt częstego zacinania się, na ogół szybko. Z Pro dobrze sobie też radzi z grami 3D, pozwalając na rozgrywkę na najwyższym poziomie detali. Drobne opóźnienia się zdarzają, jednak nie są na tyle duże, by irytowały. Gdy smartfon jest poddawany intensywnej pracy na pełnych obrotach, obudowa dość wyraźnie się nagrzewa.

A jak Z Pro prezentuje się w testach syntetycznych? W AnTuTu 6 smartfon uzyskał wynik ok. 86 tys. punktów. Natomiast 3DMark Sling Shot Extreme kończy się wynikiem 918 punktów. Różnica w porównaniu z flagowcami jest bardzo wyraźna, co najmniej trzykrotna. Z drugiej strony nie ma bardzo dużego skoku jakości w porównaniu ze starszymi modelami z układami Helio, więc w tym kontekście wynik nieco rozczarowuje.

Oceniając wydajność UMIDIGI Z Pro, trzeba przede wszystkim brać pod uwagę segment cenowy. Z jednej strony Z Pro na tle innych modeli za ok. 1 300 zł wypada całkiem dobrze, a niektóre wręcz deklasuje, np. LG Q6 wyceniany na 1 400 zł. Równocześnie Z Pro wypada porównywalnie do starszych i tańszych średniaków, np. kosztującego ok. 900 zł Xiaomi Redmi Note 4 z układem Helio X20.

Za wydajność nieco odbiegającą od oczekiwań odpowiada być może nieadekwatna dla procesora pamięć eMMC. W teście AndroBench smartfon uzyskał w zapisie liniowym 93 MB/s, a w odczycie – 207 MB/s. Natomiast wynik zapisu losowego to 10 MB/s, a odczytu – 12 MB/s. To rezultaty typowe dla modeli z niższej półki, które nie pomagają procesorowi w zapewnieniu największej możliwej wydajności.

Mimo mniej korzystnych rezultatów testów syntetycznych i przeciętnej pamięci eMMC wydajność Z Pro oceniam na plus.

Komunikacja

Częścią Helio X27 jest moduł LTE kat. 9, co ma zapewnić prędkość pobierania do 300 Mbps. Maksymalna prędkość, jaką udało mi się uzyskać, wyniosła 66 Mbps, chociaż zazwyczaj oscylowała między 20 a 40 Mbps. To oczywiście zależy od sieci, ale inne smartfony w tych samych warunkach radziły sobie nieco lepiej.
Łączność zapewnia także dwuzakresowe Wi-Fi a/b/g/n, jednak i tu prędkość pobierania nie zawsze zachwyca. W sieci 120 Mbps w bezpośrednim sąsiedztwie routera smartfon uzyskiwał zaledwie 60–70 Mbps.

Również skuteczność odbiornika GPS jest nie najlepsza. Co prawda smartfon dość szybko wyszukuje pozycje, ale dokładność wskazań pozostawia nieco do życzenia. Często zdarzało się, że w aplikacjach bez funkcji przyciągania do drogi był zauważalny efekt pływania i zdarzały się dość duże skoki pozycji, zwłaszcza w pochmurne dni. Tego problemu nie miały na szczęście nawigacje samochodowe, które kompensują tego typu błędy.

Co może być przyczyną takich problemów z łącznością i lokalizacją? Być może jest to skutek zastosowania metalowej obudowy. UMIDIGI Z Pro ma, co prawda, stosowane powszechnie paski, które zapewniają antenom lepszy odbiór fal, ale chyba coś tu nie zostało do końca dopracowane. Na szczęście nie dochodziło do całkowitej utraty sygnału sieci.

Żadnych problemów nie odnotowałem za to ze złączem Bluetooth 4.1.

System

UMIDIGI Z Pro pracuje pod kontrolą Androida 6.0. Nie jest to już nowa wersja, chociaż producent zapowiada aktualizację do Androida 7.0. Kiedy to jednak nastąpi, nie wiadomo.

System został w niewielkim tylko stopniu zmodyfikowany przez UMIDIGI i przeglądając menu, nie znajdziemy zbyt wielu różnic w porównaniu z czystym Androidem. Został rozbudowany panel rozwijany z górnej belki – są tam dodatkowe ikonki, np. skrót do trybu oszczędzania energii czy przełącznik przycisków ekranowych na sensoryczne.

W zasobniku z aplikacjami znajdują się tylko podstawowe programy, można więc wszystko sobie doinstalować według potrzeb.
Drobne zmiany dotknęły też menu ustawień, gdzie znalazła się dodatkowa sesja „Smart Assistant”. Są tam opcje diody sygnalizacyjnej, oszczędzania energii, przycisków systemowych i procesów działających w tle.

Aparat

Najbardziej podkreślaną przez producenta cechą UMIDIGI Z Pro są fotograficzne funkcje smartfonu zapewniane przez dwa aparaty z matrycami Sony IMX258, znanymi już dobrze na rynku z wielu chińskich smartfonów średniej klasy, a także LG G6.

Oba sensory mają rozdzielczość 13 Mpix, przy czym jeden jest monochromatyczny, drugi to RGB. To połączenie jest już dobrze znane ze smartfonów Huawei i tu działa podobnie. Można więc robić zdjęcia kolorowe, jak i czarno-białe i w tym drugim wypadku zdjęcia powinny być lepsze niż wykonane matrycą RGB, ale z filtrem. Innym zastosowaniem tandemu aparatów jest łączenie obrazów z matryc, co pozwala na robienie zdjęć o większej liczbie detali, lepiej odwzorowanej kolorystyce, a także ma gwarantować większą skuteczność w słabych warunkach oświetleniowych. W tym ostatnim przypadku może się okazać pomocny także flesz złożony z aż czterech diod w dwóch kolorach. Oba aparaty mają przesłonę f/2,0.

Aplikacja aparatu UMIDIGI Z Pro jest bardzo rozbudowana, szkoda tylko, że jej interfejs nie został spolszczony do końca. Poza głównym trybem fotograficznym jest też tryb, w którym można skorzystać z efektu bokeh, czyli rozmycia tła. To kolejna zaleta zastosowania dwóch aparatów. Suwak w dole wizjera pozwala na ustawienie stopnia rozmycia, później można też dokonać korekty po zrobieniu zdjęcia, wchodząc w galerię.

Kolejne tryby to Mono, który pozwala robić zdjęcia czarno-białe, oraz Facebeauty, czyli upiększanie twarzy.

Bardziej wymagający użytkownicy będą zapewne chcieli skorzystać z trybu manualnego, gdzie można ręcznie ustawić nasycenie, jasność, kontrast, ekspozycję, czułość i balans bieli.

Nie zabrakło też HDR, panoramy, kolorowych filtrów, a także funkcji Super Night do zdjęć nocnych oraz Live Photo. Rozwiązanie to pozwala na zapis ruchomych zdjęć w taki sposób, że aparat zapamiętuje półtorej sekundy przed i po zrobieniu zdjęcia, co daje efekt krótkiej animacji pojawiającej się po przytrzymaniu zdjęcia w galerii.

Zdjęcia dzienne wykonywane Z Pro wychodzą niekiedy dość ładnie, chociaż pozostawiają powody do narzekania. Mają naturalne kolory, niewielki poziom szumów, często jednak ich ostrość zawodzi. W trybie automatycznym pojawia się też problem zbyt wysokiego poziomu ekspozycji, a zdjęcia wychodzą wtedy trochę za jasne. Również w trybie Mono da się zauważyć zbyt duży kontrast, co niekiedy prowadzi do lekkich zniekształceń obrazu.

Zdjęcia nocne, mimo zastosowania dwóch aparatów, nie wychodzą tak, jak by się chciało. Chociaż szumy są niewielkie, zawodzi przede wszystkim szczegółowość. Nawet po stabilnym ustawieniu trudno zrobić zdjęcia bez lekkiego rozmycia.

Przedni aparat UMIDIGI Z Pro również ma rozdzielczość 13 Mpix, ale tym razem producent zastosował matrycę Samsung S5K3L8, a przesłona to f/2,2. Zdjęcia wychodzą udane, jednak w niektórych warunkach oświetleniowych (np. w świetle żarówkowym) daje się zauważyć nadmierna saturacja, co w wypadku selfie nie zawsze jest pożądane – np. skóra twarzy jest zbyt czerwona. Dlatego w słabszym świetle lepiej jest skorzystać z diody doświetlającej, która świeci ciągłym, miękkim światłem. Co ciekawe, przednia dioda jest w ogóle niewidoczna na przednim panelu i, dopóki się jej nie zapali, trudno ją dostrzec.

UMIDIGI Z Pro pozwala na kręcenie wideo o maksymalnej rozdzielczości 4K przy 30 kl./s, a także nagrywanie poklatkowe. Jakość filmów jest bardzo dobra.

Zastosowane matryce odbiegają możliwościami od smartfonów z najwyższej półki, ale w tym segmencie cenowym Z Pro zwraca uwagę tandemem aparatów i rozbudowaną aplikacją z trybem manualnym. Nie należy oczekiwać zbyt wiele, sam liczyłem na nieco lepszy aparat, ale przy odrobinie wysiłku z Z Pro można uzyskać ciekawe efekty.

Bateria

UMIDIGI Z Pro został wyposażony w akumulator o pojemności 3 780 mAh. To sporo, ale czas pracy Z Pro nie jest aż tak zachwycający. Energooszczędne właściwości układu Helio X27, które zachwala jego producent, są rzeczywiście zauważalne, ale tylko wówczas, gdy smartfon pozostaje w trybie czuwania lub nie jest mocno eksploatowany. Dzięki temu Z Pro z powodzeniem jest w stanie wytrzymać bez ładowania dwa dni. Wystarczy jednak trochę mocniej go przycisnąć, a smartfon szybko upomni się o ładowarkę. Test nieustannego odtwarzania wideo 720p przy pełnej jasności ekranu zakończył się po prawie 7 godzinach (419 min), test przeglądania Internetu trwał niemal godzinę dłużej (475 min), a symulacja gry 3D zakończyła się po ok. 6 godzinach (367 min). Nie są to złe wyniki, ale w praktyce nieraz się zdarzało, że smartfon był blisko rozładowania przed końcem dnia.

Na szczęście UMIDIGI Z Pro obsługuje szybkie ładowanie Pump Express Plus, które w kilkanaście minut zapewnia tyle energii, że już na pewno wystarczy do wieczora. Pełne naładowanie trwa jednak dość długo – około godziny i 45 min.

Mieszko Zagańczyk

 

WADY

  • Niezbyt poręczny
  • Nieprecyzyjne działanie GPS-u
  • Kłopoty z odbiorem sygnału sieci
  • Nieco rozczarowujące aparaty

ZALETY

  • Solidna konstrukcja
  • Ciekawy wygląd
  • Ładny ekran

UMIDIGI Z Pro

  • System Android 6.0, zapowiadany 7.0
  • Procesor MediaTek Helio X27, 10 rdzeni, Cortex-A72 2,6 GHz, Cortex A-53 2 GHz, Cortex A-53 1,6 GHz, GPU Mali-T880 875 MHz
  • Pamięć eMMC 32 GB, RAM 4 GB
  • Karta pamięci microSD
  • Ekran SHARP IGZO, 5,5 cala, Full HD, 401 ppi, szkło 2,5D, Dragontrail
  • Zakresy GSM 850, 900, 1800, 1900, WCDMA 900, 2100, LTE FDD 2100, 1800, 2600, 800
  • Dual SIM nano
  • LTE kat. 6 300 Mbps
  • Wi-Fi 802.11 a/b/g/n, 2,4 i 5 GHz
  • Bluetooth v4.1
  • USB typu C
  • GPS, A-GPS, GLONASS
  • Radio FM
  • Dwa tylne aparaty 13 Mpix SONY IMX258 (matryca RGB i monochromatyczna), PDAF, poczwórny flesz LED, tryb manualny, tryb mono, tryb bokeh
  • Przedni aparat Samsung S5K3L8 13 Mpix, flesz LED
  • Nagrywanie wideo 4K 30 kl./s
  • Akumulator litowo-jonowy 4782 mAh, szybkie ładowanie PE+
  • Wymiary 154 x 76 x 8,2 mm
  • Waga 175 g
  • Cena w polskiej dystrybucji z gwarancją 1249 zł, w chińskim sklepie – ok. 800 zł
4 2

Powiązane

ABC Data nabiera rozpędu

Opublikowane przez - 9 listopada 2017 0
Dobre wyniki ABC Data po 3 kwartałach sprawiły, że coraz realniejsza stanie się wypłata dywidendy zaliczkowej przez tego giełdowego dystrybutora.…