Android: aplikacje dla zielonego robota, przegląd #4

Jacek WolanAutor:
Smartfony mogą zastąpić wiele odrębnych urządzeń, jeśli tylko wyposażymy je w odpowiednie aplikacje. Te mogą przekształcić telefon w czujkę otoczenia czy narzędzie do wspierania naszej aktywności. W kolejnym przeglądzie ciekawych apek dla Androida nie zabrakło również miejsca na aplikacje narzędziowe i multimedialne – znajdziecie tu popularną przeglądarkę internetową w wersji mini czy świetne narzędzia fotograficzne. Zapraszamy do testowania!

Haven

Haven to swego rodzaju monitor otoczenia wykorzystujący wbudowane w smartfon czujniki do śledzenia wszelkich aktywności w jego pobliżu. Wykrywa ruch, dźwięk, wibracje, nagrywa obraz, by poinformować użytkownika o „nieproszonych gościach” czy wszelkich zmianach, o których chcielibyśmy wiedzieć.

W pierwszej kolejności aplikację trzeba skonfigurować, ustawiając próg tolerancji, po którego przekroczeniu otrzymamy stosowne powiadomienie na drugi telefon. Program wyśle bowiem SMS-a na ustawiony przez nas numer. Haven rejestruje również obraz z kamery (przedniej lub tylnej), działając jak fotokomórka wykrywająca ruch w otoczeniu, na które jest skierowane oko obiektywu. Po aktywacji monitoringu mamy 30 sekund, zanim urządzenie faktycznie zacznie śledzić zmiany w otoczeniu – po tym czasie zaczną napływać powiadomienia, które zostaną odłożone w rejestrze aplikacji. Tam też możemy podejrzeć nagrania i obraz z kamery.

Oczywiście program będzie wymagał wszystkich stosownych uprawnień, by korzystać z jego funkcji, a możliwość wysyłki SMS zostanie aktywowana dopiero po wejściu w ustawienia (wpisanie numeru telefonu w samouczku na starcie nie spowoduje włączenia powiadomień w formie wiadomości). Dodatkowo, jeśli korzystamy z Tor Onion Service, możemy korzystać z monitoringu online. Program jest całkowicie darmowy – nie płacimy za SMS-y ani za żadne usługi oferowane przez aplikację.

Wszystko to sprawia, że Haven może być całkiem przyzwoitą domową czujką, jeśli mamy w zanadrzu drugi telefon.

UC Mini Browser for Android Go

Każdy, kto szukał alternatywnej przeglądarki internetowej, z pewnością prędzej czy później natknął się na UC Browser – w końcu została pobrana ponad 500 mln razy, co już o czymś świadczy. Tymczasem Android stał się na tyle zaawansowanym systemem, że Google postanowił stworzyć jego odchudzoną wersję dla budżetowych smartfonów w wersji Go, a inspiracją ku temu były zapewne coraz liczniejsze programy „Light”. Teraz przyszła kolej na „odchudzenie” tytułowej przeglądarki. Program nie jest ograniczony co do instalacji tylko na systemie z dopiskiem „Go”, więc pobrać go może każdy bezpośrednio ze sklepu Google Play.

Przeglądarka uruchamia się błyskawicznie, a główna strona prezentuje znacznie więcej niż tylko pasek adresu. Tuż pod nim znajdziemy najczęściej uruchamiane strony, jeszcze niżej nagłówki wiadomości, ale i nie zabrakło popularnych materiałów wideo, a nawet odnośników do promowanych aplikacji.

Z kolei przy dolnej krawędzi znajdziemy stale obecny pasek nawigacyjny, który poza przyciskami wstecz/dalej czy strony głównej, skrywa również odnośniki do trybu incognito, zakładek, pobranych plików, a nawet trybu nocnego czy czytnika kodów QR. Ten ostatni nie wymaga ponadto instalacji żadnych dodatkowych aplikacji, a funkcja czytnika jest wbudowana w program.

Tryb nocny odwraca kolorystykę stron WWW (z białej na czarną) i przyciemnia ekran – z tej funkcji mogą też ucieszyć się właściciele urządzeń z OLED-owymi ekranami, bo może zaoszczędzić im trochę energii.

UC Mini Browser można polecić każdemu, kto szuka lekkiej alternatywy dla większej przeglądarki.

SpotOn – Sleep & Wake Timer for Spotify

Spotify nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, bo jest to jeden z pierwszych wyborów użytkowników, jeśli chodzi o streaming muzyki online. Zarówno aplikacja mobilna, jak i stacjonarna, nie dysponują jednak bardzo przydatną funkcją timera i alarmu, ale twórcy SpotOn starają się uzupełnić tę lukę.

Stylistyka aplikacji mocno nawiązuje do oprawy graficznej samego Spotify – z ciemnym tłem kontrastują białe i zielone akcenty – więc całość sprawia wrażenie dodatku, który od samego początku powinien być w standardowej aplikacji (a powinien!). Interfejs został podzielony na dwie części bezpośrednio oddające tytułowe przeznaczenie aplikacji: Sleep i Wake. W tej pierwszej znajdziemy, oprócz swoich playlist, także te przeznaczone „na dobranoc”. Teraz wystarczy wybrać dowolny album, który będzie powoli wyciszany, a my będziemy mogli „oddać się w objęcia Morfeusza” w rytmach ulubionej muzyki.

Ciekawsza jest funkcja Wake, czyli budzik. Podczas jego konfiguracji otrzymujemy standardowe kontrolki typu etykieta czy wybór dni, w których ma działać alarm, ale jest też opcja stopniowego pogłaśniania muzyki i zapętlenia. Nie mogło również zabraknąć wskazania właściwego utworu do odtworzenia – można wyszukać dowolny utwór z biblioteki Spotify lub skorzystać ze swoich playlist i zapisanych utworów. Co ciekawe, alarm niekoniecznie musi być odgrywany na naszym smartfonie, bo dzięki Spotify Connect możemy automatycznie włączyć odtwarzanie np. na komputerze.

Szkoda tylko, że z tych funkcji korzystać mogą tylko posiadacze kont premium – na darmowych muzyka nie będzie odtwarzana, więc instalacja aplikacji minie się z celem.

Remindee – Create reminders from any app!

Remindee pozwala na tworzenie powiadomień z dowolnej aplikacji, więc jeśli chcesz przypomnieć sobie o odczytaniu wiadomości lub napisaniu odpowiedzi na jakąś wiadomość, tytułowy program może spełnić Twoje wymagania. Jest tylko jeden warunek…

Większość aplikacji dla Androida dysponuje specjalnym przyciskiem umożliwiającym udostępnienie treści. Na pewno nieraz spotkaliście się z funkcją „Share” lub „Udostępnij” oznaczoną często trzykropkową ikoną, która wywołuje kolejne okno z listą aplikacji, do których możemy szybko przesłać daną treść lub plik. W przypadku aplikacji tekstowych, w których można zaznaczyć treść, jest trochę łatwiej, bo po zakreśleniu wybranych fraz w podręcznym menu zawsze pojawi się opcja udostępnienia. I Remindee wymaga właśnie tych funkcji do poprawnego działania, więc w tytule aplikacji jest pewne przekłamanie, bo niestety nie każdy program pozwala na systemowe udostępnienie treści.

Przypomnienie może przybrać dowolną formę. Po wybraniu ikony Remindee z opcji udostępniania możemy określić tytuł, wprowadzić jakąś notatkę i oczywiście czas przypomnienia. Później takie przypomnienia możemy przeglądać bezpośrednio w aplikacji, w podziale na oczekujące i archiwalne. Całość może więc posłużyć za rozwiązanie typu „read it later”, pozwalając na odłożenie w czasie jakiegoś artykułu, na który natknęliśmy się w sieci. Brakuje tylko bardziej zaawansowanego podglądu – chętnie zobaczyłbym tutaj chociażby nagłówek strony lub zdjęcie z jej treści, a do dyspozycji otrzymuję tylko sam link.

 

The Walk

Teraz coś dla osób ceniących ruch na świeżym powietrzu połączony z zabawą, ale tym razem nie będziemy łapać pokemonów… Tytułowy program jest licznikiem kroków, który dodatkowo stawia przed nami wyzwania, by zachęcić do jak największej aktywności.

Z uruchamianego we wstępie samouczka poznamy zasady zabawy, której podstawą jest spacerowanie, mając stale telefon przy sobie (czyli jak w przypadku większości ludzi). Możemy dodatkowo odblokować „historie”, słuchając przy tym specjalnie przygotowanych komunikatów głosowych, a po osiągnięciu kolejnego progu (np. 12 minut spacerowania) będziemy mogli odblokować kolejną historię. The Walk nie będzie jednak pełnił tylko funkcji nawigatora, sugerując nawet dłuższe przebieżki, by zgarnąć specjalne dodatki. Dodatkowo, po przeskanowaniu mapy poznamy lokalizację „ukrytych skarbów”. Najpierw trzeba jednak połączyć się z kontem Google Fit, a Google Play Gry również będą zliczać nasze osiągnięcia.

Na wstępie otrzymamy dostęp do 5 historii, a dodatkowe można odblokować po opłaceniu 22,99 zł. Uruchamiamy więc pierwszy scenariusz – pojawi się przyjemna dla oka mapa, która nijak ma się do naszej lokalizacji. Okazuje się, że program faktycznie liczy tylko kroki i czas naszej aktywności, co skutkuje przesunięciem „celownika” po ścieżce na mapie. Pierwszy komunikat głosowy będziemy mogli odblokować już po 1 minucie spaceru – 2,5-minutowy komunikat z wyraźnie angielskim akcentem nie każdemu może przypaść do gustu, ale jeśli wciągniemy się w scenariusz, trudno będzie go opuścić. A przecież o to właśnie chodzi.

CopyClip – Clipboard Manager

CopyClip to łatwe w użyciu narzędzie, które automatycznie zapisuje wszystko, co skopiujemy do schowka. Zapisane treści będą później dostępne bezpośrednio z ekranu powiadomień lub w oknie aplikacji. A wszystko to przy minimalnym zaangażowaniu użytkownika i nieinwazyjnym interfejsie.

Program jest bardzo prosty w obsłudze, wręcz niezauważalny, bo po pierwszym uruchomieniu aplikacji nie będziemy musieli już do niej wracać, chyba że pojawi się potrzeba powrotu do wcześniej skopiowanych treści. Od teraz, po skopiowaniu dowolnego fragmentu tekstu, będziemy mogli uzyskać do niego dostęp z obszaru powiadomień, gdzie stale wyświetlane będzie powiadomienie CopyClip „Display Buffer”.

Po kliknięciu w notyfikację zostanie wyświetlona cała historia schowka, a poszczególne fragmenty można przypiąć pinezką, aby przefiltrować te najistotniejsze. Tylko pytanie, dlaczego z tego miejsca nie można skopiować treści dowolnego fragmentu, a trzeba przechodzić do samej aplikacji, której działanie miało być przeźroczyste…? Po kliknięciu w wyświetlone okno, zostaje ono zamknięte, więc służy tylko do podglądu skopiowanych treści. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by w głównym oknie programu edytować tekst i skopiować go do dalszego używania – oczywiście fragment trafi również do schowka, a stamtąd do aplikacji, więc koło się zamyka.

Na koniec warto zaznaczyć, że w opcjach konfiguracyjnych aplikacji można wyłączyć powiadomienia CopyClip, a także ustawić limit przechowywanych treści.

Way of Life

Jeśli nadal trwasz przy swoich postanowieniach noworocznych, Way of Life pomoże utrzymać Ci w ryzach swoją silną wolę w regularnych ćwiczeniach lub jakichkolwiek innych zaplanowanych aktywnościach.

Way of Life pozwala monitorować realizację zaplanowanych czynności przy minimum wymaganych informacji, bo deweloperzy postawili sobie za cel, aby użytkownik poświęcał na zarejestrowanie danych mniej niż minutę dziennie. Najpierw dodajemy więc aktywność, którą może być „picie wody”, „ćwiczenia”, „bez alkoholu” lub „bez papierosów” – jest więc pełna dowolność. Po dodaniu wybranej grupy, na ekran główny trafi wykres, który uzupełniamy zgodnie z wykonaniem. Jeśli więc założymy, że naszym codziennym wyzwaniem jest rezygnacja z napojów gazowanych, to na koniec dnia wystarczy wskazać „TAK”, jeśli nie sięgaliśmy po nie, lub „NIE”, jeśli jednak się skusiliśmy.

Pusty kwadrat wypełni się kolorem zielonym lub czerwonym w zależności od decyzji. Można dodatkowo wrzucić notatkę, jeśli chcemy się jakoś usprawiedliwić, a kratka przyjmie formę zagiętej kartki papieru. Sam interfejs można poddać tylko modyfikacji skali, tzn. zobaczymy tydzień lub cały miesiąc na jednym widoku. Program oferuje jeszcze podgląd wykresów z postępami – oddzielnie dla każdej aktywności, oraz odrębną kartę zapisanych notatek.

W bezpłatnej wersji aplikacji monitorować możemy tylko 3 aktywności, a i reklam nie brakuje, jednak za opłatą jednorazową w kwocie 21,99 zł można zdjąć te ograniczenia, dodatkowo uzyskując możliwość tworzenia kopii zapasowej danych w chmurze.

PK Fitness

Jeśli już jesteśmy przy postanowieniach noworocznych, warto zainteresować się tą, która wspierać będzie to stawiane najczęściej – „zrzucić kilka kilogramów!”. PK Fitness to trochę taki Instagram dla aktywnych, bo nie tylko śledzi aktywność fizyczną użytkownika i dostarcza niezbędnych danych do jej analizy, ale również – a może przede wszystkim – dysponuje warstwą społecznościową.


W pierwszej kolejności należy zalogować się do aplikacji (np. przy pomocy konta Facebooka). Później zobaczymy główną kartę, która pełni rolę tablicy wyświetlającej aktywności śledzonych przez nas użytkowników – na początku będą tu więc tylko wpisy PK Fitness. Porównanie do Instagrama w pierwszym akapicie jest nieprzypadkowe, bo posty wyglądają jak „żywcem” wzięte z tego rozwiązania – można je polubić „serduszkiem”, skomentować lub udostępnić na Facebooku lub Messengerze. Na karcie „Explore” możemy przeglądać poczynania innych użytkowników i z tego miejsca zacząć ich obserwować. Jest jeszcze karta „Challenge”, gdzie możemy brać udział w wyzwaniach innych użytkowników.

Monitoring aktywności jest uszczuplony do niezbędnego minimum. Można podłączyć czujnik tętna, by poprawić wskazania, ale i bez tego można zapisać swoje fizyczne poczynania – po kliknięciu w ekran zostaniemy poproszeni o nadanie tytułu aktywności i jej rodzaju, a w podsumowaniu możemy wyświetlić dowolną grafikę lub podsumowanie z kaloriami, liczbą kroków, dystansem itd. Są więc solidne podstawy do powstania prawdziwej społecznościówki dla aktywnych. Czy tak się stanie – zdecydują użytkownicy.

Jacek Wolan

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powiązane