Facebook wprowadza kolejną funkcję, która przybliża go do największego rywala – Snapchata. Chodzi o Messenger Codes – ikonki zawierające specjalny kod. Można je generować z poziomu aplikacji Messenger i wysyłać znajomym, umieszczać na swojej stronie czy blogu. Po zeskanowaniu rozmówca zostanie przekierowany do naszego profilu na stronie Messenger.com. Tak, na Messenger.com, nie Facebook.com.

By usprawnić działanie kodów Facebook stworzył specjalną stronę – m.me. Każdy, kto używa Messengera ma na niej swój adres (m.me/nazwaużytkownika). Po wejściu na stronę jesteśmy przekierowywani właśnie na wspomnianą wyżej stronę Messenger.com. Używanie komunikatora jest bowiem możliwe nie tylko przez aplikację mobilną czy stronę Facebooka, ale również przez dedykowany adres: Messenger.com.
Do naszego profilu na m.me prowadzić więc może zarówno Messenger Code, który trzeba zeskanować, jak i adres internetowy m.me/nazwaużytkownika, który można podać w e-mailu, na stronie, zakodować własnym QR kodem, zapisać na tagu NFC. Możliwości jest wiele.

Wyraźnie widać, że Mark Zuckerberg chce dostosować Messengera do zmieniających się upodobań użytkowników. Obawia się wzrostu popularności konkurencji, która radzi sobie coraz lepiej. Robi też coraz więcej, by korzystanie z komunikatora było proste, dostępne w każdej chwili.
Wprowadzenie Messenger Codes ułatwi nawiązywanie nowych znajomości, komunikacje z profilami biznesowymi. Nie trzeba będzie wchodzić, na przykład, na profil operatora komórkowego, a potem klikać „Wiadomości”. Wystarczy kliknąć link prowadzący do profilu Messengera. Ta zmiana na pewno jest zmianą na lepsze.
Źródło: Gazeta.pl





