Genesis Radium 600 – test i recenzja. Profesjonalny mikrofon w Twoim domu.

Genesis to firma założona w 2011 roku, która zasłynęła produktami skierowanymi dla graczy. Dedykowane myszy, klawiatury, pady, słuchawki z mikrofonem i szeroko pojęte akcesoria stanowią trzon oferty firmy. Do tego grona dołączył ostatnio pierwszy studyjny mikrofon w ofercie tej marki – Radium 600, skierowany już nie tylko dla graczy. Czy zapowiedzi producenta, mówiące o profesjonalnym mikrofonie studyjnym, wraz z osprzętem w cenie poniżej 500 zł mają pokrycie w rzeczywistości? Sprawdźmy to!

Zawartość walizki

Mikrofon jest sprzedawany w stylowej czarnej walizeczce ze srebrnymi okuciami i wzmocnionej aluminium o wymiarach 26x11x22 cm. Jest ona zapakowana w tekturowe pudełko. W środku, znajdziemy oczywiście mikrofon Genesis Radium 600, kabel USB, składany i stabilny statyw, Pop-filtr oraz gąbkę – nakładkę na mikrofon. Wszystko w kolorze czarnym, jedynie sam mikrofon ma dodatkowo srebrno – białe akcenty. Jest oczywiście również instrukcja obsługi. Walizka jest wyścielona gąbką imitującą wyciszenie studia nagraniowego, mamy więc dbałość producenta o detale. To się chwali. Cena – aktualnie ok. 449 zł, choć np. na Allegro można znaleźć oferty już od 409 zł.

Genesis Radium 600 test i recenzja

Jakość wykonania

Zacznijmy od akcesoriów. Okrągła podstawa statywu została wykonana z metalu, podkutego materiałem zapobiegającym zarysowaniom powierzchni. Waży ona ok. 800 gram, dzięki czemu statyw trzyma się stabilnie na stole. Regulowane ramię jest wkręcane w podstawę i po wkręceniu ma maksymalnie 16 cm. Istnieje możliwość kilkucentymetrowej regulacji. Do ramienia przyczepiamy elastyczny pałąk typu gęsia szyja, na której osadzony jest Pop-filtr o przekątnej 13 cm. Widnieje na nim logo producenta. Po złożeniu statyw sprawia solidnie wrażenie, a Pop-Filtr na elastycznym pałąku jest stabilny po ustawieniu go w żądanym położeniu.

Obudowa mikrofonu została wykonana z metalu i sprawia bardzo solidne wrażenie. Ma ona kształt walca o długości ok. 19 cm i średnicy niespełna 5 cm. Waga – ok. 350 gram. Znajdziemy na niej przycisk Mute , złącze miniJack do podłączenia słuchawek z regulacją głośności oraz pokrętło do regulacji czułości mikrofonu. U dołu obudowy znajdziemy złącze USB tyu B pod który podpinamy stosowny kabel i podłączamy do komputera. Kabel dołączony do zestawu jest dość gruby i ma 180 cm długości.

Genesis Radium 600 – test i recenzja profesjonalnego mikrofonu studyjnego

Funkcje i ergonomia

Genesis Radium 600 na pewno nie jest mikrofonem uniwersalnym. Do działania potrzebuje on zasilania z gniazda USB, a więc podpięcia do komputera / laptopa. Podłączenie do smartfonu lub kamery niestety odpada. Ponadto mikrofon ma charakterystykę kardioidalną, a nie dookólną. Co to znaczy? Dla uzyskania najlepszej jakości należy mówić w stronę jego przedniej części, nad logiem producenta. Jeśli będziemy to robić z drugiej strony, dźwięk będzie słyszalnie przytłumiony. Jest to sprzęt zdecydowanie do zastosowania stacjonarnego, co zresztą wynika nawet z akcesoriów dołączonych do zestawu. W tym zastosowaniu spisuje się świetnie. Statyw i jego ergonomię zaliczam na duży plus. Pokrętła na mikrofonie zdecydowanie ułatwiają wstępną kalibrację poziomu dźwięku, a dzięki złączu mini Jack możemy na bieżąco kontrolować nagrywany dźwięk. Przycisk Mute posiada czerwone podświetlenie które jest stałe podczas nagrywania dźwięku. Po jego naciśnięciu dźwięk z zewnątrz zostaje odcięty a w słuchawkach słyszymy tylko dźwięki wydobywające się z komputera. W tym trybie czerwone podświetlenie pulsuje. Cześć mikrofonu odpowiedzialna za zbieranie dźwięku posiada niebieskie podświetlenie, które co prawda wygląda efektownie, ale jest niemożliwe do wyłączenia. Niektórych może to drażnić. Z minusów należy odnotować również brak dedykowanego oprogramowania.

Genesis Radium 600 – test i recenzja profesjonalnego mikrofonu studyjnego

To co najważniejsze – jakość dźwięku

Producent deklaruje pasmo przenoszenie w zakresie 30 Hz – 18 kHz i może na papierze nie wygląda to imponująco, niemniej jest to przedział zdecydowanie wystarczający. Tylko niewielki procent ludzi słyszy w szerszym paśmie. Ponadto deklaracje producenta pokrywają się z rzeczywistością. Widmo nagranego dźwięku uzyskane w popularnym programie Audacity, wskazuje na zakres zbliżony do wspomnianych 30 Hz – 18 kHz. Pozostałe parametry to zakres dynamiczny – 93 dB i czułość na poziomie -36 bB.

W praktyce, jeśli nagrywamy przez Pop-filtr (i bez gąbki na mikrofonie) dźwięk jest ciepły, przyjemny dla ucha i względnie neutralny całym zakresie pasma. Jednocześnie nagrany głos jest czysty i zrozumiały. Pozytywnie zaskakuje bardzo niski poziom szumów z otoczenia. Mikrofon skutecznie je tłumi, bez uszczerbku dla jakości dźwięku. Wyraźnie słychać, że mamy do czynienia ze sprzętem wysokiej klasy, a nie tanim mikrofonem z marketu. Po założeniu gąbki dźwięk staje się bardziej basowy i jakby lekko przytłumiony. Być może niektórym będzie to pasowało, niemniej ja rekomenduje nagrywać po prostu przez Pop-filtr, umieszczony kilkanaście centymetrów od mikrofonu. To lepsze rozwiązanie.

Jeśli chodzi o jakość dźwięku na złączu miniJack to mam mieszane odczucia. Z jednej strony jest on dynamiczny i przestrzenny, a z drugiej skażony wyraźnie słyszalnym szumem. Prawdopodobnie jest on generowany przez układ i przetwornik, gdyż nawet po wciśnięciu przycisku Mute, jego poziom nie ulega zmianie. Na szczęście nie występuje on w samych nagraniach i sam w sobie nie przeszkadza w istotny sposób.

Producent, mówiąc o profesjonalnym mikrofonie studyjnym trochę się zagalopował, niemniej jakość dźwięku zdecydowanie „daje radę” i z pewnością zadowoli większość odbiorców. Jeśli oczekujemy więcej, to będziemy musieli przygotować się na znacznie większy wydatek niż 449 zł za Genesis Radium 600.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Michał Nowakowski

Michał Nowakowski

Z "Mobility" związany od lipca 2016 r. i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić. Absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, wcześniej przez kilka miesięcy współpracował w CD-Action. Telefony i mobilne technologie przenikają się w jego życiu od 1998 r., kiedy to w domu pojawiła się Nokia 3110. Do tego stopnia, że aktualnie pracuje na etat w autoryzowanym serwisie Samsunga, po godzinach testując sprzęty i pisząc artykuły do naszego pisma. W chwilach wolnych od elektroniki (nie ma ich zbyt wiele) grywa w snookera. Lubi też napić się dobrej whisky, oglądając m.in. "House of Cards".

Powiązane

LG G4: test i recenzja

Opublikowane przez - 6 lipca 2015 0
Prezentując G4, firma LG akcentowała przede wszystkim skórzane elementy obudowy, jako designerską rewolucję w świecie smartfonów. Na nas ten materiał…