Huawei-Mate-20-Lite-test

Test i recenzja Huawei Mate 20 Lite – Przedświąteczny hit u operatorów?

Zeszłoroczny Huawei Mate 10 Lite, podobnie jak cała seria Mate 10, został bardzo ciepło przyjęty na rodzimym rynku i osiągnął bardzo dobre wyniki sprzedażowe. „Bezramkowa” konstrukcja wsparta aż czteroma aparatami była oferowana w przystępnej cenie, co pomimo pewnych braków zapewniło jej sukces sprzedażowy. Minął rok, zaprezentowany został następca – Mate 20 Lite, który w założeniu ma wyeliminować wszystkie bolączki poprzednika. Konkurencja jednak jest mocna, a w dodatku cena startowa została ustalona na poziomie 1599 zł, co jest kwotą o 250 zł wyższą od poprzednika. Z pomocą przychodzą jednak wszyscy rodzimi operatorzy, oferując Huawei Mate 20 Lite w atrakcyjnych ofertach. Czy szykuje nam się przedświąteczny hit wśród średniopółkowców?

Zarówno Play, jak i Orange, T-Mobile i Plus oferowały w przedsprzedaży Mate 20 Lite wraz z wagą Body Fat Scale, którą miałem okazję testować kilka miesięcy temu na naszych łamach. Świetny sprzęt o wartości 169 zł. Teraz co prawda zestaw z wagą nie jest już dostępny, ale u każdego z operatorów możemy nabyć recenzowany smartfon już od złotówki na start lub nawet… taniej.

Co znajdziemy w zestawie sprzedażowym? Stylowe, ciemno grafitowe pudełko ze złotymi czcionkami skrywa folię ochronną, słuchawki, igłę, kabel USB C, ładowarkę wspierającą Quick Charge oraz oczywiście sam smartfon. Aktualnie dostępne są trzy wersje kolorystyczne: czarny, niebieski oraz złoty.

Design po liftingu

Względem poprzednika wygląd uległ znaczącej poprawie i teraz wizualnie znacznie bliżej mu do Honora 8X, niż do zeszłorocznego modelu. Zarówno przód, jak i tył zostały pokryte taflą hartowanego szkła, a całość przedziela aluminiowa ramka. Telefon zdecydowanie może się podobać! Jakość wykonania i spasowania elementów również stoi na wysokim poziomie. Smartfon dobrze leży w dłoni, choć jest trochę śliski, na co musimy brać poprawkę w momencie kładzenia urządzenia np. na stole. Z tyłu, pod szkłem znajdziemy na wpół lustrzaną, połyskującą warstwę, która co prawda świetnie wygląda, ale jej obecność świetnie uwydatnia powstałe odciski palców. Obydwa obiektywy aparatu głównego wyraźnie wystają z bryły urządzenia, co niestety naraża je na porysowanie. Pod nimi umieszczono aktywny czytnik linii papilarnych. Od frontu 81% miejsca zajmuje duży, 6,3 calowy wyświetlacz IPS. We wcięciu, zwanym notch-em, umieszczono dwa obiektywy przedniego aparatu wraz z głośnikiem do rozmów i diodą powiadomień. W aluminiowej ramce znajdziemy port USB C (wreszcie!), głośnik monofoniczny, złącze słuchawkowe miniJack oraz tackę na karty nanoSIM i microSD. W tym miejscu warto dodać, że smartfon jest hybrydowym Dual-SIMem.

huawei mate 20 lite test recenzja

Wyświetlacz 19,5/9

Ekran o przekątnej 6,3 i proporcjach 19,5/9 został wykonany w technologii IPS i legitymuje się rozdzielczością 2340 na 1080 pikseli. Przekłada się to na zagęszczenie pikseli na poziomie 409 ppi. Ostrość wyświetlanego obrazu jest więc bardzo dobra, choć jeśli bardzo zależy nam na czasie pracy, to możemy ją obniżyć do 720p. Co do barw, to są one żywe i nasycone, natomiast kąty widzenia – więcej niż zadowalające. Minimalna jasność ekranu wypada perfekcyjnie, natomiast maksymalna – jedynie dobrze. W słoneczny dzień czasami trzeba będzie szukać lekkiego cienia do komfortowej pracy. W ustawieniach możemy zarządzać temperaturą barwową, a także włączyć filtr światła niebieskiego. Tak jak wspomniałem już wcześniej, wyświetlacz posiada notcha, ale można go „wyłączyć” w ustawieniach, powodując wyświetlanie czarnego paska po jego bokach. Reasumując ekran należy zaliczyć do atutów urządzenia.

Podzespoły, czyli nie jest źle

Za wydajność Huawei Mate 20 Lite odpowiada ośmiordzeniowy procesor HiSilicon Kirin 710 (4 x 2.2 GHz + 4 x 1.7 GHz), wsparty grafika Mali-G51 i 4 GB pamięci RAM. W porównaniu z tegorocznym P20 Lite widać postęp, zwłaszcza w testach syntetycznych. I tak Huawei Mate 20 Lite zgarnia ok. 140 tys. punktów w Antutu Benchmark 7.1.1, podczas gdy P20 Lite wyciągał jedynie 88 tys. W teście Sling Shot w programie 3D Mark różnica jest jeszcze większa (138 pkt. vs aż 1446 pkt.). W codziennym użytkowaniu różnica jednak zaciera się. Momentami wręcz na niekorzyść nowszego modelu. Huawei Mate 20 Lite potrafi bowiem okazjonalnie zgubić kilka klatek animacji. Mam nadzieje, że zostanie to poprawione aktualizacjami. Co do gier – powinny działać wszystkie ze sklepu Google Play. Niektóre, pokroju Asphalt 9, zachowują jednak płynność rozgrywki dopiero po obniżeniu poziomu detali. Z 64 GB pamięci wewnętrznej, do naszej dyspozycji pozostaje ok. 50,5 GB. Naturalnie możemy ją w każdej chwili rozszerzyć maksymalnie o dodatkowe 256 GB przy pomocy karty microSD.

Huawei-Mate-20-Lite-test Huawei-Mate-20-Lite-test

Android 8.1 z Emui 8.2

Telefon jest aktualnie sprzedawany z Androidem 8.1 na pokładzie, w którym oczywiście została zaimplementowana autorska nakładka producenta EMUI w wersji 8.2. Sprawuje się on dobrze, choć stylistycznie oczywiście rewolucji nie ma. Z opcji personalizacyjnych dostępny jest wybór motywów oraz możliwość zmiany siatki ikon i przejść między poszczególnymi ekranami. Ponadto mamy możliwość edycji położenia przycisków systemowych wyświetlanych u dołu ekranu lub całkowitą rezygnację z nich na rzeczy przycisku wiszącego. Wyróżnić należy zestaw wbudowanych tapet ekranu blokady, zmieniających się przy każdorazowej próbie odblokowania smartfonu. Są różnorodne i świetnie pomyślane. Interfejs jest domyślnie podzielony tylko na pulpity, ale jeśli chcemy, możemy włączyć również klasyczną szufladę na aplikacje. Wbudowanych aplikacji jest całkiem sporo, od bardzo przydatnych do zbędnych. Pakiet startowy od Google, aplikacje producenta do obsługi multimediów czy programy firm zewnętrznych, jak chociażby apka Netflixa czy Amazona. Mamy też pięć wbudowanych gier, z Asphaltem Nitro na czele. O konserwacje urządzenia dba Menadżer telefonu, gdzie w łatwy sposób możemy zoptymalizować działanie naszego sprzętu. Zawiera on antywirusa, opcje dotyczące zużycia baterii, możliwość blokowania połączeń czy oczyszczenia pamięci ze zbędnych plików. Ciekawą opcją jest jeszcze Nagrywanie ekranu, dostępne z poziomu belki powiadomień (po dodaniu jej tam z listy rezerwowej). Możemy nagrać wszelkie materiały wyświetlane na ekranie, również YouTube. Minuta nagrania w rozdzielczości 590 x 1280 zajmuje ok. 30 MB. Świetna sprawa.

huawei mate 20 lite test recenzja

Czytnik linii papilarnych i skanowanie twarzy

Czytnik linii papilarnych, umieszczony z tyłu urządzenia jest aktywny, działa bardzo szybko i bezbłędnie. Ergonomia jego ułożenia zależy od osobistych preferencji i wielkości dłoni, niemniej w mojej ocenie nie jest źle. Alternatywą jest możliwość odblokowania ekranu za pomocą twarzy. Skanowanie trwa dosłownie moment, a procedura wykrywania twarzy zaczyna się niezwłocznie, po naciśnięciu przycisku odblokowania ekranu. Co ważne, Huawei Mate 20 Lite nie dał się oszukać na moje zdjęcie ani wyświetlane na ekranie drugiego telefonu, ani wydrukowane na papierze. W kiepskich warunkach oświetleniowych, w świetle słabej lampy odblokowywanie również przebiegało sprawnie. Ponadto mamy możliwość jednoczesnej pracy dwóch omawianych zabezpieczeń. W zależności od aktualnej sytuacji możemy odblokować ekran albo za pomocą odcisku palca, albo skanu twarzy. Jest to szczególnie przydatne np. podczas trzymania telefonu w uchwycie samochodowym. I właśnie ten „duet” jest w mojej ocenie najlepszym dostępnym rozwiązaniem na rynku. Dla tradycjonalistów pozostaje opcja zabezpieczenia wybranym wzorem lub hasłem.

Zaplecze komunikacyjne

Huawei Mate 20 Lite obsługuje LTE kategorii 12. W aplikacji Speedtest udało mi się osiągnąć 64,8 Mb/s przy pobieraniu i 25,5 Mb/s w przypadku wysyłania danych w sieci Orange, pod Warszawą. To niezłe wyniki, umożliwiające bezproblemowe cieszenie się szybkim internetem. Połączenie Wi-Fi jest realizowane zarówno w paśmie 2,4 Ghz, jak i 5 Ghz. Podczas trwania testów nie odnotowałem żadnych problemów z połączeniem. Podobnie sprawa ma się z pozostałymi modułami, czyli Bluetoothem 4.2, GPS oraz radiem FM. Jest również, pominięte w zeszłorocznym modelu NFC! Komunikacja z komputerem odbywa się za pośrednictwem złącza USB C 2.0. Smartfon jest hybrydowym Dual-SIMem, tak więc musimy zrezygnować z karty microSD, jeśli chcemy korzystać z dwóch kart nano SIM.

huawei mate 20 lite test recenzja

Jakość dźwięku

Głośnik monofoniczny gra przeciętnie – słychać brak niskich tonów i lekkie spłaszczenie dźwięku przy większym poziomie głośności. Po podłączeniu słuchawek pod złącze miniJack już znacznie lepiej. Dźwięk jest ładnie zbalansowany z lekkim podkreśleniem basów. Nie występują również żadne przestery. Do pełni szczęścia przydałby się tylko wyższy poziom głośności maksymalnej. Co do jakości rozmów telefonicznych to nie mam uwag – rozmówcę słychać głośno i wyraźnie.

Moc czterech obiektywów

Huawei Mate 20 Lite kontynuuje trend zapoczątkowany przez zeszłorocznego poprzednika i oferuje nabywcom aż cztery obiektywy. Aparat główny składa się z 20 Mpix matrycy z optyką f/1.8, AF, i dodatkowego obiektywu z matrycą 2 MpiX. Całość dopełnia pojedyncza, ale skuteczna dioda doświetlająca. Od razu mówię, że dodatkowy obiektyw odpowiada tylko i wyłącznie za uzyskiwanie efektu rozmytego tła w zdjęciach portretowych. Zdjęcia w dobrych warunkach oświetleniowych wychodzą bardzo dobre, o niskim poziomie szumów i ładnie odwzorowanych barwach. Widać jednak pewne niedostatki w rozpiętości tonalnej. Im mniej światła, tym na zdjęciach więcej szumów, a i o w pełni ostre ujęcie coraz trudniej. Aplikacja do obsługi aparatu wygląda podobnie jak w innych telefonach tej marki. Możemy w niej wybrać np. tryb profesjonalny, gdzie możemy ustawić wszystkie parametry robienia zdjęcia, łącznie z czasem naświetlania aż do 30 sekund. Dostępny jest również zapis zdjęć w formacie RAW. Przedni aparat to również dwa obiektywy. Pierwszy z matrycą 24 MpiX, o optyce f/2.0, a drugi, pomocniczy o rozdzielczości 2 MpiX. Selfie nim wykonane cieszą oko, a rozmycie tła wygląda efektownie. Dobra robota. Warto nadmienić, że oferuje on również tryb AR, w którym będziemy mogli nałożyć na nasz wygląd rozmaite filtry, a także animować ruchani naszej twarzy jedną z dostępnych twarzy maskotek. Dobra zabawa dla młodszych użytkowników. Niezależnie, czy robimy zdjęcia przednią kamerą, czy tylną, ujęcia mogą być wspierane „sztuczną inteligencją”. W praktyce oznacza to podbite kolory i kontrast. W niektórych przypadkach dość nienaturalnie. W kwestii wideo, smartfon radzi sobie z rozdzielczością 1080p przy 60 kl/s. Niestety, nie ma obsługi 4K. Nakręcone filmy są szczegółowe, z dobrze oddanymi barwami, niemniej kuleje nieco stabilizacja obrazu. W 60 kl/s jest ona w ogóle niedostępna, a przy 30 kl/s efektywność jej działania jest po prostu przeciętna.

Huawei-Mate-20-Lite-test Huawei-Mate-20-Lite-test

Huawei-Mate-20-Lite-test Huawei-Mate-20-Lite-test

Akumulator

Producent umieścił w obudowie ogniwo o pojemności 3750 mAh, co stanowi poprawę zarówno względem P20 Lite (3000 mAh), jak i poprzednika Mate 10 Lite (3340 mAh). W teście ciągłego odtwarzania wideo w 720p przy najwyższej możliwej jasności uzyskany wynik to 556 minuty, co wyraźnie przebija osiągnięcia starszych modeli. Nawet nie zbliżały się one do granicy 500 minut. W codziennym użytkowaniu jest również bardzo dobrze. Dwa dni w cyklu mieszanym (LTE, jasność ekranu 50%) i ponad półtora dnia przy naprawdę intensywnym użytkowaniu to dobry wynik. Dołączona ładowarka obsługuje technologię Quick Charge, czas potrzebny do pełnego naładowania urządzenia to ok. 110 minut. Szału nie ma. Oczywiście o ładowaniu indukcyjnym nie może być mowy. Może za rok?

huawei mate 20 lite test recenzja

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Michał Nowakowski

Michał Nowakowski

Z "Mobility" związany od lipca 2016 r. i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić. Absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, wcześniej przez kilka miesięcy współpracował w CD-Action. Telefony i mobilne technologie przenikają się w jego życiu od 1998 r., kiedy to w domu pojawiła się Nokia 3110. Do tego stopnia, że aktualnie pracuje na etat w autoryzowanym serwisie Samsunga, po godzinach testując sprzęty i pisząc artykuły do naszego pisma. W chwilach wolnych od elektroniki (nie ma ich zbyt wiele) grywa w snookera. Lubi też napić się dobrej whisky, oglądając m.in. "House of Cards".

Powiązane

HTC One E8 – One w plastiku

Opublikowane przez - 24 kwietnia 2015 0
Dla wielu fanów marki HTC flagowy One M8 okazał się zbyt drogi, na co wpływ miała m.in. precyzyjnie wykonana obudowa…