Huawei Mate 20 Lite zaprezentowany. Pierwsze wrażenia: ten smartfon zdrowo namiesza na rynku!

Smartfony Huawei z oznaczeniem Lite na ogół oznaczały modele lekko nawiązujące do flagowców, ale za to bardzo mocno okrojone pod względem specyfikacji i często przez to od razu skreślane przez bardziej wymagających użytkowników. Jaskółką pewnych zmian był P20 Lite, a zaprezentowany dziś oficjalnie Mate 20 Lite jeszcze bardziej podwyższa poprzeczkę i każe spojrzeć na serię Lite łaskawszym okiem. Smartfon wyceniono na 1599 zł i jest to naprawdę przystępna kwota jak na możliwości tego sprzętu.

Huawei Mate 20 Lite to bardzo ciekawa propozycja dla tych, którzy lubią telefony o dużych ekranach. W smartfonie zastosowano ekran IPS o przekątnej 6,3 cala, rozdzielczości Full HD+ (1080 x 2340) w układzie Full View 19,5:9. Mimo sporych rozmiarów Mate 20 Lite doskonale leży w dłoni, nie różni się bardzo od modeli o przekątnej 5,7-6 cali. Ekran mimo „zwykłej” rozdzielczości prezentuje się doskonale, jest czysty, wyraźny i jasny. Ma wycięcie notch – dla jednych to wada, dla innych zaleta, ale w praktyce naprawdę to w niczym nie przeszkadza.

Wzrok przyciągają bardzo wąskie ramki wokół wyświetlacza, niewielka grubość 7,6 mm i stosunkowo niewielka waga, jak na taki ekran – 172 g. W odróżnieniu od Huawei Mate 10 Lite, który wykonany był z metalu i nie wzbudzał wielkich emocji wyglądem, tym razem producent zastosował szkło 2,5D, które znajduje się również na tylnej ściance.

 

Powstały 3 wersje kolorystyczne – czarna, niebieska i złota. Najbardziej efektowna jest złota, która w bardzo ładny sposób odbija i załamuje światło. Kolor złoty w smartfonach budzi u niektórych niezbyt dobre skojarzenia, ale w tym wydaniu złoty Huawei Mate 20 Lite powinien przekonać nawet sceptyków. Wersja niebieska też odbija światło, ale w mniejszym stopniu i nie wygląda tak efektownie, jak niebieski P20 (Pro), jednak i tak się może podobać, podobnie jak najbardziej stonowana, czarna.

Niezależnie od wariantu kolorystycznego, Huawei Mate 20 Lite prezentuje się niezwykle ładnie, prawie do niczego nie można się w nim przyczepić i trudno też wskazać rzucające się w oczy ustępstwa w stosunku do flagowców (ciekaw jestem, jak będzie pod tym względem ostatecznie prezentował się Mate 20). A co z tym „prawie do niczego nie można”? Wątpliwości budzą tylko obiektywy aparatów umieszczone w środku górnej części – dość mocno wystają, nie są nawet zgrupowane obok siebie, tylko umieszczone zostały osobno. Miejmy nadzieję, że nie będzie to oznaczało większej podatności na uszkodzenia.

A co w środku? Tu już bardziej widać średnią półkę i to „Lite” z nazwy. Huawei Mate 20 Lite napędzany jest nowym układem Kirin 710 – jest to wykonany w technologii 12 nm następca Kirina 659, czyli wcześniejszego średniaka, który znalazł się np. w Hauwei P20 Lite. Kirin 710 jest także postrzegany jako odpowiedź Huawei na Snapdragona 710. W Huawei Mate 20 Lite za szybką pracę odpowiadać będzie osiem rdzeni – cztery Cortex-A73 o taktowaniu 2,2 GHz i cztery Cortex-A53 1,7 GHz oraz GPU Mali-G51 MP4. Dodatkową moc w grach zapewni tryb GPU Turbo, czyli rozwiązanie zapewniające nawet 60-procentowy przyrost mocy w kompatybilnych grach przy zużyciu energii o 30%.


Dla najbardziej wymagających użytkowników mankamentem Huawei Mate 20 Lite może okazać się pamięć RAM tylko o rozmiarze 4 GB (taki wariant wprowadzany jest na polski rynek), co oczywiście na co dzień powinno wystarczyć, ale wiadomo, że 6 GB (ponoć ma jednak być też i taka wersja, ale nie u nas) dałoby większy komfort.

Huawei Mate 20 Lite to smartfon z hybrydowym Dual SIM-em, z dwoma gniazdami w pełni obsługującymi LTE. Nie zabrakło dwuzakresowego Wi-Fi (2,4 i 5 GHz), NFC i USB C, chociaż tylko w standardzie USB 2.0. Za bezpieczeństwo odpowiada czytnik linii papilarnych i rozpoznawanie twarzy.

Dużą zaletą, zdaniem producenta, mają być aparaty w Huawei Mate 20 Lite. Przedni to połączenie matryc 24 i 2 Mpix z optyką f/2,0. Szczególną cechą  w tym aparacie jest wykorzystanie sztucznej inteligencji, której zadaniem będzie wykrywanie scen, w podobny sposób, jak znamy to np. z P20. Gdy użytkownik będzie robił sobie zdjęcie selfie, aparat wykryje postać oraz odróżni od niej tło, odpowiednio dobierając parametry obrazu. Dzięki temu zdjęcia powinny wyjść lepiej, niezależnie do tego, czy fotografujemy się na tle plaży, zieleni, śniegu czy nieba (takie scenerie rozpoznaje właśnie aparat, w sumie jest ich 8).
AI zarządzał będzie także wykorzystaniem HDR i balansu bieli. Zabawną funkcją aparatu jest wsparcie dla 3D Qmoji, czyli animowanych emotek, które tworzone są na podstawie mimiki twarzy użytkownika. Takie animowane emotki można zapisywać z poziomu aparatu jako GIF-y.

Główne aparaty mają 20 i 2 Mpix oraz przysłonę f/1,8, autofokus PDAF i CDAF, sterowanie przez AI z 22 scenami, do tego takie funkcje, jak wykrywanie horyzontu (aparat wyrównuje krzywo ustawiony kadr), zdjęcia grupowe (też wspomagane przez AI), obiekty AR 3D (rzeczywistość rozszerzona) i 3D Qmoji.

Bateria ma wielkość 3750 Mah i wspiera szybkie ładowanie Quick Charge 2.0 9V/2A. Akumulator ma zapewnić do 17 godzin oglądania wideo.

Całością zarządza Android 8.1 z interfejsem EMUI 8.2.

Huawei Mate 20 Lite wyceniony został oficjalnie na 1599 zł, a w promocji do 9 września sprzedawany będzie z gratisowym dodatkiem wagi Huawei Smart Scale.

Kwota okolo 1600 zł z taki smartfon, o tak dużym ekranie, niezłej specyfikacji i ciekawie się zapowiadającym aparacie, a do tego świetnie wyglądający, nie jest wygórowana. Gdy jeszcze Huawei Mate 20 Lite stanieje te 200-300 zł, może okazać się prawdziwym przebojem na rynku. Na średniej półce jest niewiele modeli tak interesujących, o tak dobrym stosunku możliwości do ceny.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Powiązane