Oops!…I Did It Again, czyli o montażu szkieł ochronnych

MobilityNewsAutor:
Jeśli przyszłoby nam wymienić 3 najistotniejsze problemy życia codziennego, obok walki z komunikacją miejską oraz korków pewien respondent na pewno podrzuciłby temat montażu akcesoriów ochronnych na telefony. Ileż frustracji, łez i wizyt kuriera dzieli nas od prawidłowego założenia szkiełka na ekran smartfona. Jednak czy faktycznie jest to proces aż tak skazany na porażkę?

Clean up your room!

Powyższe słowa stały się swoistą wizytówką kanadyjskiego psychologa, Jordana Petersona. Mówiąc o uprzątnięciu swojego pokoju, miał na myśli jednoczesne uporządkowanie swoich spraw, co umożliwi nam osiągnięcie lepszych efektów w naszej pracy. Podobnie jest ze wszelkim montażem. Jeśli nakładamy (a przynajmniej próbujemy nałożyć) szkiełko na ekran smartfona, gdy na biurku towarzyszy nam kubek z kawą, wpięte słuchawki, czy ostatni numer Playb… telegazety, uwierzcie, jesteśmy skazani na porażkę. Pozbądźmy się drobnych elementów, które mogą wpłynąć na jakość powierzchni ekranu, czyli przede wszystkim kurzu. Naprawdę warto!

Światła, kamera, akcja!

…a przede wszystkim światła! Dobre oświetlenie miejsca pracy będzie zbawienne i dla naszych oczu, i dla ekranu. Szybciej dostrzeżemy pyłki, czy kurz na powierzchni ekranu oraz nie umkną nam niewielkie elementy interfejsu, które nie powinny być zakryte przez szkło (np. głośniki, czy fragment przedniego aparatu). Uwierzcie, selfie wykonywane połową aparatu wychodzi słabo, bardzo słabo.

Abonent jest chwilowo niedostępny

I nie chodzi tutaj o ten irytujący głos w słuchawce, gdy próbujecie się do kogoś dodzwonić. Wyciszcie telefon, wyłączcie komunikaty lub w ogóle oderwijcie się na chwilę od świata wirtualnego i uśpijcie swojego smartfona na kilka minut. Wszelkie rozpraszacze mogą naprawdę spaskudzić pracę nad szkiełkiem, a tego bardzo, i to bardzo nie chcemy. Pomyślcie, że tylko milimetry dzielą nas od idealnego ułożenia szkiełka, a nagle YouTube przypomina nam o swoim istnieniu. Ekran rozbłyska, tracimy z oczu krawędzie telefonu i po zawodach.

Sprawdzam

Czasami warto zastosować zasadę ograniczonego zaufania i sprawdzić, czy zakupiony model szkła jest dedykowany właśnie dla naszego smartfona. Bywa, że przez przypadek zamówimy coś podobnego, a na miejscu okazuje się, że minęliśmy się z ideałem i to bardzo drastycznie. Kupujmy z głową i z głową też montujmy nasze szkiełko. Może się też okazać, że zakładamy je do góry nogami – uwierzcie, zdarza się.

SPA dla smartfona

Powierzchnia ekranu musi się świecić jak… powierzchnia ekranu. Nie pozwólmy, aby kurz, odciski palców, wszelkie pyłki, czy czasami woda zaprzepaściła nasze szanse na idealny montaż szkła. Możemy użyć zwykłej chusteczki, ale najlepszym rozwiązaniem będzie skorzystanie z akcesoriów dedykowanych. Najlepsi producenci dołączają do swoich szkieł zestaw ściereczek, aby montaż przebiegał bez większych niespodzianek. Dobrym przykładem jest MyScreen PROTECTOR, który oprócz ściereczek, płynu do usuwania niedoskonałości, naklejki usuwającej kurz (świetna sprawa!) i specjalnej karty do usuwania bąbli powietrznych (jeszcze lepsza!), do swoich zestawów dołącza również stabilizatory przyklejane na tył smartfona. Dzięki temu montaż przebiega szybko i bezboleśnie – zarówno dla urządzenia, jak i użytkownika.

Jak widać, montaż szkła ochronnego na ekran telefonu nie wymaga od nas umiejętności rodem z Doktora House’a. Nie potrzebujemy też czarnego pasa w karate, czy dyplomu z Harvardu. Wystarczy tylko chwila wolnego czasu i odrobina staranności. Po nałożeniu szkiełka unikniemy tego okropnego uczucia, gdy widzimy spadający telefon… powoli… ekranem do dołu… coraz bliżej chodnika…

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane

Xiaomi już pracuje nad MIUI 9

Opublikowane przez - 7 listopada 2016 0
Choć od premiery MIUI 8 minęło zaledwie kilka miesięcy to chiński producent już rozpoczął pracę nad kolejna wersją swojego systemu…