Opera Touch: recenzja nowej mobilnej przeglądarki. Rewelacyjna wydajność, fajna funkcja Flow, ale…

Jacek WolanAutor:
Przeglądarki internetowe dla Androida tworzone są raczej z myślą przeniesienia ich dużych (stacjonarnych) odpowiedników na mniejsze urządzenia. Raz utarty przed laty schemat towarzyszył nam nierozłącznie aż do teraz. Opera jako pierwsza stworzyła bowiem aplikację, która już u swoich podstaw miała analizy rynku, według których aż ok. 86% użytkowników podczas przeglądania stron WWW wykonuje także inne czynności. Wniosek mógł być tylko jeden: „trzeba zapewnić komfortową obsługę przeglądarki przy pomocy jednej ręki”.

Takie założenie w obliczu rosnących ekranów ma niebagatelne znaczenie i na pewno stanowiło wyzwanie dla norweskich programistów. Już teraz można jednak zdecydowanie powiedzieć, że stanęli na wysokości zadania (choć nie obyło się bez kilku potknięć).

Opera Touch startuje błyskawicznie, od razu przenosząc użytkownika do funkcji przeszukiwania sieci. A tych mamy tutaj kilka:

  • standardowy pasek adresu pełniący funkcję wyszukiwarki Google (można wpisać kompletny adres lub interesujące nas frazy)
  • mikrofon – uruchamia rozpoznawanie mowy wykorzystujące mechanizmy Google, o czym zresztą zostaniemy poinformowany stosownym komunikatem (audio przesyłane jest na serwery Google, gdzie dokonywana jest transkrypcja i możliwe jest wyszukiwanie)
  • skaner kodów QR – Opera Touch dysponuje wbudowanym czytnikiem kodów QR – te, gdy zostaną rozpoznane, spowodują wywołanie strony w przeglądarce.

Główna strona aplikacji podzielona jest na trzy karty, z czego ta środkowa, zawierająca skróty do najczęściej odwiedzanych stron i tych przesłanych z komputera (o czym szerzej będzie później), wyświetlana jest domyślnie wraz z wyszukiwarką. Do dyspozycji mamy jeszcze historię przeglądania i „Mój Flow”.

Historię można przeglądać w odniesieniu do konkretnych ram czasowych (np. dzisiaj, wczoraj, data), a wybrane pozycje można w każdej chwili usunąć.

Niestety brakuje tu synchronizacji z wersją stacjonarną, więc zobaczymy tu tylko odnośniki do stron przeglądanych na smartfonie lub tablecie.

Mój Flow – przeglądaj na czym chcesz

Opera Touch dostarcza możliwość kontynuowania przeglądania kart otwartych w przeglądarce na komputerze i stron zapisanych do późniejszego podglądu. I o ile z tej pierwszej opcji możemy skorzystać już z poziomu domyślnej karty (linki pojawią się nad ulubionymi witrynami), to po drugą należy sięgnąć do specjalnie przygotowanej karty.

 

Obie funkcje nie będą jednak działać, jeśli nie sparujemy aplikacji mobilnej i stacjonarnej. I tu uwaga: nie logujemy się nazwą użytkownika i hasłem – wystarczy na smartfonie zeskanować kod QR wyświetlony w przeglądarce na komputerze (alternatywnie przepisać kod).

To bardzo dobre rozwiązanie, bo nie wymusza zakładania kolejnego konta. Od tej pory każdą oglądaną stronę możemy przekazać na „Flow” i mieć do niej dostęp zarówno z komputera, jak i smartfonu. Funkcja zaimplementowana została we wszystkich możliwych miejscach:

  • na pasku adresu w formie charakterystycznej strzałki – wystarczy ją kliknąć na PC, a po chwili strona pojawia się w smartfonie (lub na odwrót)
  • w pływającym przycisku dostępnym podczas przeglądania
  • podczas przeglądania aktywnych kart – gestem w prawo przesyłamy stronę do Flow

Co więcej, możemy zapisywać nie tylko odnośniki – istnieje również miejsce na notatki użytkownika, przy czym edycja raz dodanego wpisu nie jest możliwa – dostajemy tylko funkcje kopiuj/usuń.

Funkcje tak szybkiej i łatwej  wymiany treści z przeglądarką na komputerze oceniam bardzo pozytywnie i skorzystają z nich nawet ci, którzy nie zamierzają zmieniać swoich przyzwyczajeń  – można ją traktować jak typowe „read it later”.

Obsługa jedną ręką

Jak już we wstępie wspomniałem, Opera położyła duży nacisk na możliwość obsługi jej przeglądarki tylko przy pomocy jednej ręki. Nikomu chyba nie trzeba udowadniać, jak w przypadku dużych ekranów kłopotliwe bywa sięgnięcie do górnej belki, by wpisać adres, czy przełączyć kartę. Tutaj wszystko możemy wykonać przy pomocy jednego przycisku, który pojawi się, gdy będziemy przewijać stronę w górę – w odwrotnym kierunku zarówno pasek adresu, jak i pływający przycisk, znikają, by na pełnym ekranie wyświetlić możliwie jak najwięcej treści.

Ów przycisk pełni dwojaką funkcję – po jednokrotnym kliknięciu wywoła domyślne okno wyszukiwania albo ostatnio otwartą kartę (jeśli już jesteśmy na oknie wyszukiwania), natomiast po dłuższym przytrzymaniu otrzymujemy szersze spektrum możliwości:

  • na wewnętrznej części wirtualnej obręczy pojawią się przyciski „odśwież”, „zamknij” i „przekaż do Flow”,
  • na zewnętrznej zobaczymy skróty do ostatnio otwartych kart wraz z przełącznikiem do listy wszystkich aktywnych stron.

Mało gestów…

Tylko przy pomocy tego jednego przycisku jesteśmy więc w stanie dostać się do wszystkich najważniejszych funkcji przeglądarki i ani raz nie będziemy musieli sięgać do górnego paska adresowego. Szkoda tylko, że zabrakło tu funkcji wywoływania opcji powiązanych z przyciskiem przy pomocy gestu od krawędzi ekranu. Brakuje też gestów do przełączania między aktywnymi kartami, ale znalazło się na nie miejsce przy zarządzaniu ich listą (w lewo – zamykamy kartę, w prawo – przesyłamy do Flow).

Wydajność

Subiektywne odczucie dotyczące wydajności daje mocną przewagę Operze Touch nad jej konkurencją, czego zasługą może być domyślnie włączony filtr reklam. Sprawdźmy jednak, jak przekłada się to na testy syntetyczne:

Niestety test Speedometr nie został uruchomiony – pojawił się komunikat o błędzie SSL, co całkowicie zablokowało możliwość przeglądania strony. Nie ma nawet opcji wczytania pomimo istniejącego błędu. Pozostałe wyniki są jak najbardziej w normie, natomiast subiektywnie za wydajność dałbym najwyższą notę z całej czwórki.

Następca Opery Mini?

Opera Touch jest świetnym programem do serfowania po sieci „w biegu”. Bez problemu można ją obsługiwać jedną ręką, a sam interfejs jest bardzo intuicyjny i przyjemny dla oka. Na plus trzeba zaliczyć możliwość blokowania reklam i świetny tryb Flow.

Nie obyło się jednak bez wad. Nie uświadczymy tutaj pełnej synchronizacji danych z kontem stacjonarnym, a co za tym idzie – nie zaimportujemy zapisanych zakładek lub innych danych.

Z niewiadomych przyczyn zabrakło również opcji załadowania stacjonarnej wersji strony WWW – mamy do dyspozycji tylko wygląd mobilny. Można też było pokusić się o więcej gestów, zwłaszcza przy zmianie aktywnych kart.

Mamy natomiast małe (plik instalacyjny zajmuje ok. 10 MB), bardzo szybkie i przyjazne rozwiązanie, które dla niektórych będzie „przedłużeniem” przeglądarki stacjonarnej, a dla innych – alternatywą dla wysłużonej Opery Mini.

Jeśli natomiast brak trybu „komputerowego” nie stanowi dla nas wady, nowa Opera Touch może śmiało zastąpić naszą codzienną przeglądarkę na smartfonie.

Opera Flow dostępna jest dla Androida, wkrótce też powinna pojawić się na iOS.

Zalety:

  • Bardzo dobra wydajność i niewielki rozmiar
  • Przyjazny interfejs – obsługa jedną ręką
  • Możliwość blokowania reklam
  • Świetny tryb Flow

Wady:

  • Brak trybu komputerowego dla stron www
  • Brak synchronizacji historii, zakładek, haseł itd.
  • Brak gestów przy przełączaniu między kartami
  • Brak wsparcia dla stron z nieaktualnym certyfikatem SSL

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powiązane

Oferta pracy w 48 godzin

Opublikowane przez - 27 czerwca 2019 0
Kiwi Jobs to aplikacja do szukania pracy skoncentrowana na ofertach skierowanych do „niebieskich kołnierzyków”. Chodzi o  pracowników branż usługowych i…

Nokia sprzedała HERE Maps

Opublikowane przez - 3 sierpnia 2015 0
Stało się. Nokia sprzedała właśnie jedną ze swoich ikon – czyli popularną aplikację offline’ową HERE Maps. Nowymi nabywcami zostało motoryzacyjne…