South Park: Phone Destroyer – recenzja. Cartman, Kyle, Stan i Kenny – no i Ty, Nowy!

Animacja opowiadająca o przygodach dzieci pochodzących z fikcyjnego miasteczka w Kolorado nie cieszy się już tą samą popularność co dawniej, co nie zmienia faktu, że serial Miasteczko South Park ma już status kultowego. RedLynx oraz South Park Digital Studios postanowiło przekuć legendę i wyprodukować grę mobilną dla fanów pierwowzoru. Sprawdziliśmy dla Was czy warto zatem powrócić do serialowego South Park.

Należy zacząć od tego, że South Park: Phone Destroyer kontynuuje motyw, który rozpoczęła w 2014 r. popularna wówczas gra RPG dedykowana na komputery osobiste zatytułowana South Park: Kijek Prawdy. Co więcej, w zeszłym roku doczekaliśmy się drugiej części, pt. South Park: The Fractured but Whole oraz gry mobilnej, o której chcemy Wam dzisiaj opowiedzieć.

Nowy znowu w akcji!

South Park: Phone Destroyer to zręcznościowa gra strategiczna. Przemieszczając się w prawą stronę ekranu i pokonując kolejne uliczki miasteczka, pokonujemy zastępy wrogów, przyzywając za pomocą naszego telefonu (dosłownie, czynimy to zarówno my, jak i nasza postać) sprzymierzeńców na pole bitwy. Mamy do dyspozycji np. Kyle’a rewolwerowca, Buttersa astronautę, Funkcjonariusza Barbradego, czy Głodnego Marvina z pierwszego sezonu serialu. Postacie występują w różnych wariantach, a używamy ich, włączając odpowiednie karty do naszej talii. Liczy ona sobie maksymalnie dwanaście sztuk, a każda pojedyncza postać ma swój koszt energii, która uzupełnia się stopniowo podczas rozgrywki – naturalnie nie można aktywować wszystkich bohaterów naraz, należy strategicznie przyzywać sojuszników pod aktualną sytuację na mapie.

Podobnie jak we wspomnianych na początku tytułach, tak i w Phone Destroyer wcielamy w postać Nowego. Dzieciaka, który jakiś czas temu dołączył do grupki przyjaciół znanej z serialu i teraz w ramach kolejnych zabaw, jakie wymyśla głównie rdzeń wszystkich operacji – najgrubszy i najbardziej bezczelny Cartman, musimy sprostać kolejnym absurdalnym wyzwaniom. Możemy dostosować płeć, kolor skóry czy strój naszego bohatera. Podobnie jak w przypadku poprzednich odsłon, tak i tutaj wcielmy się w milczącego protagonistę.

Fabuła w Phone Destroyerze jest  przekomiczna. Cała rozgrywka kręci się oczywiście wokół smartfonów – dialogi między bohaterami wyświetlają się w postaci dymków z komunikatorów, a menu gry, z którego dostosowujemy opcje, widnieje w postaci trzymanego przez postać urządzenia. Dzieciaki walczą między sobą o miano tego, który najlepiej włada smartfonem, nie zabraknie również drobnej intrygi. Co jakiś czas produkcja uraczy nas również animowanym przerywnikiem w stylu fragmentu odcinka Miasteczka South Park. Niewielka rzecz, ale cieszy.

I znowu te karty…

Cała mechanika walk opiera się o karty, a tych jest pokaźna liczba. Zostały podzielone według wielu kryteriów, dlatego sporządzanie odpowiedniej talii będzie nie lada wyzwaniem. Mamy karty wojowników – wytrzymałych postaci o całkiem dużej mocy ataków, asasynów – zabójczych bohaterów, ale bardzo wrażliwych na ataki innych, strzelców – niezbyt morderczych, ale za to atakujących z dystansu, tanków – bohaterów dysponujących olbrzymią ilość zdrowia, ale bardzo słabych w zwarciu oraz karty zaklęć, czego przykładem może być czar ognistej kuli. Co lepsze z postaci mają swoje specjalne właściwości, np. trujący pocisk, zamrożenie przeciwników, klonowanie i wiele innych. Karty zdobywamy, pokonując kolejne etapy na mapie miasteczka South Park, kupujemy, jak i otrzymujemy w darmowych pakietach, czy takich nagradzających za wygrane pojedynki z innymi graczami.

Jeszcze nie pay-to-win, ale niewiele brakuje…

Chociaż gra zaczyna się niewinnie, to powiedzenie „im dalej w las, tym więcej drzew”, sprawdza się tutaj bez dwóch zdań. Od szóstego-siódmego epizodu zaczynają się schody.

Nawet zwykłe etapy mogą przysporzyć wielu trudności, miernie nagrody są coraz bardziej odczuwalne, a poziom trudności w rozgrywkach PVP (gracz kontra gracz) nieustannie wzrasta, co jest zresztą bardziej irytujące w tych momentach, w których kampania wymaga kilku wygranych potyczek z innymi ludźmi, aby pchnąć historię do przodu.


Gra zmusza wtedy do „grindowania”, czyli powracania do starych etapów i żmudnego powtarzania ich w nadziei, że otrzymamy pożądane komponenty do ulepszania kart. Niektóre wymagają grotów strzał, inne czipów, a jeszcze inne świec – części jest mnóstwo, co nie ułatwia sprawy. Należy jeszcze więcej grać, jeszcze więcej wydawać w sklepach, albo… można sięgnąć do portfela.

Niestety, ale żeby wyraźnie wybić się względem przeciwników, wkład własny będzie mile widziany. South Park: The Phone Destroyer nie jest jeszcze pay-to-win, ale niebezpiecznie stąpa po tej granicy.


Rozgrywki PVP są tego najlepszym przykładem. Czasem zdarza się, że przeciwny nam gracz rozniesie w pył nasze postacie dzięki olbrzymiej przewadze w kartach i wygrywa starcie po trzydziestu sekundach. Jeśli jednak trafimy na równego siebie rywala, to pojedynki potrafią być naprawdę emocjonujące i trzymać w napięciu do ostatniej sekundy. Zwłaszcza, kiedy czas się kończy, a wygrywa ten, który pierwszy obniży zdrowie przeciwnika.

Oh my God, they killed Kenny!

Graficznie grze nie można wiele zarzucić. Postacie wyglądają jak w serialowym pierwowzorze, jest wiele zawartych animacji – czasem coś wybuchnie, czasem kogoś zamrozi – może efekty nie porywają, ale nie przeszkadzają i w jakimś stopniu ubarwiają rozgrywkę. Szczególnie ładnie prezentuje się samo miasteczko i sposób, w jaki kamera przenosi nas z jednej uliczki na drugą. Można odnieść wrażenie, że naprawdę spaceruje się przez South Park. Dźwięki także dają radę – kwestie postaci nagrywane są przez oryginalnych aktorów dubbingujących postacie z serialu, brawo.


Ciężko podsumować South Park: Phone Destroyer bo z jednej strony to naprawdę dobra gra z ciekawym pomysłem na siebie, a z drugiej strony przez naprawdę skromne nagrody i duże wymagania rozwoju kart, przeciętny gracz może poczuć się zmęczony i rzucić tytuł w diabły. Niemniej jednak, South Park: Phone Destroyer jest warty sprawdzenia, zwłaszcza przez fanów serialu i serii gier.

Aleksander Jurek

WADY

  • Konieczność grindowania
  • Skromne nagrody
  • Idzie w stronę pay-to-win

ZALETY

  • Humor i pomysł
  • Gra jest dynamiczna i ekscytująca, zwłaszcza przez rozgrywki PVP

South Park: Phone Destroyer

  • Wydawca Ubisoft
  • Producent RedLynx, South Park Digital Studios LLC
  • Platforma Android, iOS
  • Cena 0 zł (mikrotransakcje)
iOS
Android

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Powiązane