Volvo V60 T8 test i recenzja – Kombi nie tylko dla rodziny

Kolejne hybrydowe Volvo typu plug-in trafiło do naszych testów redakcyjnych. Jakże inne od poprzedniego, ale jednak to ciągle Volvo.

T8 w nazwie oznacza, że to hybryda typu plug-in. Ten model dostał jeszcze dodatkowo w nazwie Twin Engine. Rozwiązanie znane już z poprzedniego testowanego modelu S90 T8. Z tą różnicą, że tamten był klasyczną limuzyną, zaś seria V60 to kombi. Jednak zarówno wnętrze, dodatkowe wyposażenie były bardzo do siebie podobne. Oczywiście –samochody wypożyczane do dziennikarskich testów nie są w wersji standard, a lux, niemniej o tym co V60 T8 potrafi zyskaliśmy pojęcie. Najtańsza wersja tego modelu kosztuje nieco ponad 150 tys., w wersji najdroższej trzeba już zapłacić ok. 305 tys. Dużo? Owszem, dużo. Ale to Volvo, czyli marka z wyższej, jeśli nie najwyższej półki. Trzeba pamiętać, że w takim wypadku poza luksusem płaci się także za markę, którą będzie się jeździć.

Pierwsze wrażenie

Przyglądając się pojazdom tej marki na ulicy, albo samemu je testując zastanawiam się za każdym razem czy Volvo musi być takie duże. Owszem, zdarzają się mniejsze modele (X30), ale nie da się ukryć, że gabaryty są cechą wyróżniającą tę markę. Nawet jeśli nie mówimy o SUV-ach (już nie wspominając o takim kolosie, jak XC 90) każdy model Volvo robi wrażenie na ulicy. Nie mówimy tu tylko o tym, że zazwyczaj ładnie wygląda. Jest po prostu duży. Ma to swoje wady i zalety. Wadą jest to, że czasami parkując ciężko go wcisnąć. Szczególnie na parkingach w centrach handlowych, gdzie projektant chce zazwyczaj zmieścić jak najwięcej miejsc na małej przestrzeni. Zaletą jest to, że samochody budzą na tyle duży respekt, że często są przepuszczane np. przy próbie zmiany pasa. Zupełnie niepotrzebnie, bo nie wszystko zależy tylko od umiejętności i wyczucia kierowcy. V60 T8, podobnie jak testowany poprzednik, wyposażony był w czujniki 360 stopni i wystarczyło, że jakiś pojazd, albo przedmiot był obok. Testowany model najpierw sygnalizował lampką, a gdy było się blisko dźwiękowo. W takiej sytuacji kontynuowanie zmiany pasa to byłaby brawura.

W porównaniu do poprzednika V60 T8 miał świetny widok przez tylną szybkę. Ale w końcu to kombi. Poza tym standardowo była cała masa udogodnień które sprawiają, że jazda nim ma być jak najmniej męcząca. Do tego dochodzi duży bagażnik. Auto rodzinne, tylko przynajmniej jedno z rodziców powinno zarabiać powyżej średniej krajowej.

Twin Engine”

Rozwiązanie znane z opisywanego w lutym tego roku S90 T8. Zatem nie będę go ponownie szczegółowo opisywać. Otóż wszystkie modele Volvo, które mają w nazwie T8 to hybrydy i taki był też testowany model. Oznacza to, że ma 2 niezależne silniki – jeden elektryczny drugi tradycyjny benzynowy. Można je niezależnie doładowywać/dotankowywać. Doładowanie można przeprowadzić przez przedni lewy błotnik, zatankować przez tylny prawy. Trzeba jednak pamiętać, że wciskając w kabinie przycisk odblokowania wlewu otwieramy oba. Choćbyśmy chcieli skorzystać tylko z jednego.

Choć oba napędy są od siebie niezależne bardzo łatwo się między sobą przełączają. Zarówno wówczas, gdy czyni to świadomie kierowca np. na trasie, jak i wtedy, gdy zabraknie prądu. Samochód będzie jechał dalej, tyle, że na silniku spalinowym. Natomiast, może się mylę, ale gdy jedziemy na silniku elektrycznym i bardzo mocno wciśniemy pedał napędu, to Volvo jednak wspomagało się się silnikiem spalinowym. Ale to mogło być tylko wrażenie, bo nawet ten spalinowy silnik pracował bardzo cicho.

Jazda po mieście i poza nim

Na elektronicznym wyświetlaczu dostępnym łatwo dla kierowcy dokonuje się większość operacji. Wszystko, albo prawie wszystko co sobie można wymyślić (albo nie). W tym wypadku interesują nas tryby pracy skrzyni biegów. W V60 T8 jest ich 4 – standardowy, ekonomiczny, sportowy i hybrydowy. Nas z racji redakcyjnego „skrzywienia” interesowała jazda na silniku elektrycznym, ale skoro już była okazja, to sprawdziliśmy i tradycyjny.

Jednak najpierw wrażenia. Żeby poznać wszystkie zalety Volvo V60 T8 warto się nim wybrać poza miasto. Pomimo gabarytów i masy jest szybki (czasem nawet za bardzo), zrywny. Ale czego się spodziewać przy 390 KM. W dodatku pojemny bagażnik sprawia, że aż się chce nim gdzieś wybrać. Nawet dalej. Tyle, że na trasie jednak bardziej sprawdza się silnik spalinowy. I jeśli chcemy nim gdzieś pojechać warto mieć co nieco w portfelu.

W mieście zdecydowanie sprawdza się silnik elektryczny. I tu mała dygresja – czemu nie opłaca się jeździć na trasie na elektryku? Otóż jak każdy silnik elektryczny, tak i ten ma system odzyskiwania energii. Jeden warunek. Trzeba hamować, albo przynajmniej puszczać pedał napędu. Jeśli tego nie uczynimy będziemy widzieć, jak w oczach ubywa nam energii. Chyba, że będziemy na trasie jechać 70-80 km/h i co jakiś czas puszczać pedał gazu. W takiej sytuacji sytuacji niejednemu/niejednej puściłyby nerwy. Wracając do jazdy po mieście – w ogóle nie czuć gabarytów. Jeździ się bardzo pewnie, bo jest duży, ale mniejszym i zrywniejszym autom nie ustępuje. Wszystko zależy od kierowcy czy prowadzi ekonomicznie, czy jednak ma sportową żyłkę.

Fotel kierowcy ustawiany jest elektronicznie. Przed oczami mamy aktualną dopuszczalną prędkość na danym odcinku (zazwyczaj była dobra) i aktualną, jaką jedziemy. Nie trzeba się zatem co chwila patrzeć na deskę rozdzielczą, żeby kontrolować czy nie przesadzamy. A w V60 T8 to nietrudne. Ale jak coś delikatnie piknie już warto. Wcale to nie jest awaria. Do komputera wgrana jest sieć fotoradarów. Co ciekawe tylko tych faktycznie działających, a nie wszystkich ustawionych. Można się poczuć naprawdę luksusowo.

Jeśli chodzi o etylinę, to pali średnio 8 litrów na 100 km. Z energią to jak zawsze zagadka. Dzięki systemowi doładowywania, który świetnie sprawdza się w jeździe miejskiej, można czasem pojeździć dłużej, niż przewiduje specyfikacja. Ja przez niemal tydzień testów nie musiałem doładowywać V60 T8 ani razu. Sam się doładowywał.

Gadżety

Podgrzewane i wentylowane w trzystopniowej skali fotele, zapewne podgrzewana kierownica (w lecie nie próbowałem, ale w S90 T8 była, to i w V60 T8 pewnie też jest) uznałbym za coś dostępnego w wersji lux. Podobnie jak wspominany masaż pleców.

Jest jednak coś, co – podejrzewam – jest dostępne we wszystkich wersjach tego modelu. To otwierany elektronicznie panoramiczny dach, który dodatkowo można nad kierowcą i pasażerem uchylić. Gadżet, można by nawet rzec bajer. Bardzo przyjemny szczególnie w trakcie nocnej jazdy w lecie.

Podsumowanie

Samochód raczej rodzinny. Z tą różnicą, że przynajmniej jedno z rodziców powinno mieć mocno zasobny portfel. Wygodne, bezpieczne. Ma jedną wadę – nie jest tanie. Ale to w końcu Volvo. Dla koneserów.

Specyfikacja techniczna w skrócie:

Długość – 4761 mm

Szerokość – 1850 mm

Szerokość z lusterkami bocznymi -2040 mm

Wysokość – 1427 mm

Rozstaw osi – 2872 mm

Masa własna – 1809 kg

Masa całkowita – 2269 kg

Pojemność bagażnika 529 litrów; ze złożonymi siedzeniami 1364 litry

Pojemność skokowa – 1969 cm³

Typ silnika – hybrydowy

Moc silnika – 390 KM (287 kW) przy 6000 obr/min

Prędkość maksymalna – 250 km/h

Zasięg (cykl mieszany) – 2857 km

Spalanie (cykl mieszany) – 2.1/100

Pojemność baterii – 10 kWh

Cena – od 150 tys. 50 zł

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane